fot. Giro d'Italia

Kolejny, ósmy już etap Giro d’Italia 2021 za nami. Tym razem zawodnicy postarali się o to, byśmy poczuli się jak na prawdziwej kolejce górskiej. Czas na oceny.

Plusy:
Pogoń za marzeniami
Dziś w ucieczce dnia, która ostatecznie dojechała do mety, znaleźli się głównie zawodnicy, dla których etapowe zwycięstwo w Wielkim Tourze byłoby prawdziwym spełnieniem marzeń. Tym bardziej więc warto docenić dzisiejszą walkę Victora Lafay, Giovanniego Carboniego czy Kobego Goossensa. Etapy takie jak dzisiejszy powinny właśnie kończyć się w ten sposób. Kto bowiem wie, być może wspomniany Lafay nie będzie miał już okazji zgarnąć aż tak cennego skalpu?

Taktyczna rozgrywka
Kolejny już raz w tegorocznym Giro d’Italia, ekipa INEOS w kapitalny sposób rozkręca imprezę, szukając przewagi na odcinkach, które nie powinny mieć większego znaczenia. Początek dzisiejszego etapu był naprawdę kapitalny i niewykluczone, że w kolejnych dniach Egan Bernal i jego koledzy zrobią wszystko, by rywale zapamiętali La Corsa Rosa jako najtrudniejszy wyścig w ich życiu.

Minusy:
Utrata mistrza
Choć wielu kibiców spodziewało się, że prędzej czy później Caleb Ewan wycofa się z tegorocznego Giro, dzisiejsze opuszczenie trasy z pewnością nie było planowane. Australijczyk, według informacji podawanych przez zespół, musiał zrezygnować z jazdy przez ból kolana, który na pewno był mocno uciążliwy. Miejmy nadzieję, że gwiazda Lotto Soudal szybko wróci do ścigania.

Głupie straty
Choć początkowo umknęło to praktycznie wszystkim, bardzo głupie straty poniósł dziś Louis Vervaeke. Do tej pory Belg jechał bardzo dobry wyścig, wciąż licząc się w walce o Maglia Rosa. Dziś jednak przyszło mu dojechać do mety kilkadziesiąt sekund za grupą faworytów, co na takim etapie jest wręcz niedopuszczalne. Wiele więc wskazuje na to, że jutro zobaczymy go daleko za rywalami.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments