fot. Giro d'Italia

Czy dziesiąty etap Giro d’Italia 2021 przebiegł zgodnie z planem? Na pewno tym założonym przez ekipę BORA – hansgrohe. Czas na oceny.

Plusy:
Plan minimum
Niewątpliwie zgarnięcie przez Petera Sagana jednego zwycięstwa etapowego w tegorocznym Giro d’Italia było absolutnym planem minimum. Dziś Słowak wypełnił swoje zadanie, w pięknym stylu pokonując rywali w samej końcówce. Oczywiście bardzo duży udział w triumfie wielkiego mistrza miała też jego ekipa, która perfekcyjnie przygotowała grunt pod finisz z ograniczonego peletonu. Tak czy inaczej, Plan minimum został spełniony.

Nie tylko Caleb Ewan
W pierwszej części tegorocznego Giro d’Italia, ekipa Lotto Soudal stawiała wszystko na jedną kartę, walcząc o etapowe zwycięstwa Caleba Ewana. Teraz, kiedy Australijczyk pojechał już do domu, byliśmy prawie pewni, że Belgowie skupią się głównie na jeździe w ucieczkach. Dziś już jednak wiemy, że na lżejszych końcówkach niezwykle niebezpieczny będzie Stefano Oldani. Być może i on będzie jeszcze w stanie zgarnąć coś dla siebie?

Minusy:
Pogubieni
Bez wątpienia największymi przegranymi dnia są dziś Tim Merlier i Giacomo Nizzolo. Choć obaj są świetnymi sprinterami, dziś przyszło im ponieść sromotną porażkę. Niestety, ale kolarze ich pokroju nie powinni mieć aż takich problemów z utrzymaniem tempa na stosunkowo krótkim i łatwym podjeździe, tym bardziej, że poradził sobie z tym m.in. Elia Viviani.

Czas na zmiany?
Tegoroczne Giro d’Italia zdecydowanie nie idzie po myśli Dylana Groenewegena. Holender był dziś jednym z pierwszych kolarzy, którzy nie wytrzymali tempa narzucanego przez ekipę BORA – hansgrohe. Wcześniej jednak także nie wychodziły mu finisze, co świadczy o nieco słabszej formie. Może więc pora, by swoją szansę dostał David Dekker?

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments