fot. EF Education First

Sep Vanmarcke (EF Education First) od lat zaliczany jest do grona największych specjalistów od jazdy po brukach. Belg regularnie melduje się w czołówce najbardziej prestiżowych północnych klasyków, lecz w jego palmares brakuje “dużych” zwycięstw. Podczas niedzielnego Paryż-Roubaix szansę na życiowy sukces odebrał mu defekt na ostatnich kilometrach. “Mogłem zostać w domu, leżeć na kanapie. Wtedy przynajmniej nie byłbym tak sfrustrowany, jak teraz” – komentował gorzko.

30-latek, który podczas tegorocznej północnej kampanii borykał się z kontuzją kolana (z jej powodu nie był w stanie włączyć się do walki o najwyższe cele m.in. podczas Scheldeprijs), robił wszystko, by mimo urazu odpowiednio przygotować się do “Piekła Północy”. Mimo problemów z przeprowadzaniem treningów, udało mu się wypracować dyspozycję, pozwalającą być jednym z zawodników dyktujących w drodze na welodrom warunki. Marzenia o zwycięstwie przekreślił jednak defekt, który przydarzył się w brukowanym sektorze Carrefour de l’Arbre. Kolarz EF Education First bardzo długo czekał na zmianę roweru.

Mogłem zostać w domu, leżeć na kanapie. Wtedy przynajmniej nie byłbym tak sfrustrowany, jak teraz

– mówił na mecie w Roubaix.

W Carrefour de l’Arbre mój napęd przestał działać. Bolesnym było oglądanie, jak czołówka mi odjeżdża. Gdyby nie defekt, nikt nie byłby w stanie mnie zgubić

– dodawał sfrustrowany.

Po zmianie roweru została mi już tylko walka o honor. To mnie jednak niespecjalnie interesowało. Wszystkim, o czym myślałem w ostatnich dniach i czym miałem “w nogach” było zwycięstwo. Po ostatnich, trudnych dla mnie tygodniach to dodatkowo bolesne

– podsumował czwarty na finiszu zawodnik.

Vanmarcke ma teraz nieco czasu, by wyleczyć uraz kolana i odpowiednio przygotować się do kolejnej części sezonu. Belga mamy oglądać między innymi na trasie Tour de France.