fot. Team Sky

Zwycięzca Tour de France 2018 – Geraint Thomas – ma już za sobą pierwszy wyścig w sezonie 2019. Jak można było się spodziewać, nie odegrał on tam pierwszoplanowej roli, lecz w żaden sposób nie wzbudziło to u niego żadnego niepokoju.

Jeden z liderów ekipy Sky rozpoczął ściganie w 2019 roku od Vulety a la Comunitat Valenciana. Mimo bardzo wysokiej pozycji w kolarskiej hierarchii, Walijczyk zajął dopiero 44 miejsce w klasyfikacji generalnej, będąc bardzo daleko od swojej najlepszej dyspozycji. Taki wynik był jednak wpisany w plany treningowe zwycięzcy ubiegłorocznej Wielkiej Pętli.

Nie ukrywam, że podczas czwartego etapu byłem zagubiony, jakbym jechał w zupełnie innym wyścigu. Naprawdę nie byłem w stanie zrobić nic więcej dla moich kolegów. Na ostatnim podjeździe chciałem po prostu zobaczyć na co mnie obecnie stać. Jestem obecnie nieco cięższy, przez co też wiedziałem, że nie powalczę o zwycięstwo. Jednocześnie muszę przyznać, że był to bardzo solidny tydzień ścigania. Właśnie takiego startu sezonu potrzebowałem. Co do formy – ma być ona wysoka w czerwcu i lipcu, a nie teraz i jestem o nią spokojny

– powiedział “G” w rozmowie z cyclingnews.

Wszystko wskazuje na to, że kolejnym startem Thomasa będzie Tirreno – Adriatico, czyli wyścig wygrany w ubiegłym roku przez Michała Kwiatkowskiego.