fot. INEOS Grenadiers / Alex Livesey / Getty Images

W niedzielę końca dobiegła kariera niezwykle zasłużonego dla brytyjskiego kolarstwa Gerainta Thomasa. 39-latek został uhonorowany zarówno przez organizatorów Tour of Britain, jak i kolegów z peletonu.

Końcówka szosowego sezonu to rokrocznie czas, kiedy wielu zawodników i zawodniczek żegna się z zawodowym kolarstwem. Jedni odchodzą po cichu, bez fanfar, inni z kolei mają przygotowywane mniej lub bardziej oficjalne ceremonie podczas swoich ostatnich wyścigów. Gdy ogłoszono, że ostatni etap tegorocznego Tour of Britain zakończy się w Cardiff, a zatem rodzinnym mieście Gerainta Thomasa, pewnym było, że 39-latek z INEOS Grenadiers będzie mógł liczyć na piękne pożegnanie z peletonem i tak właśnie było.

To co się tu dzieje jest fantastyczne. To prawdziwy zaszczyt być w tym miejscu. Cieszę się chwilą, chłonę ją. W końcu już nigdy więcej tego nie zrobię. Czuję się trochę jak dziecko, które czekało na Boże Narodzenie i nagle ten moment nadszedł. Na razie zamierzam trochę odpocząć i zrobić sobie kilka tygodni przerwy od wyścigów. Potem prawdopodobnie znów poczuję tę chęć do jazdy na rowerze

— mówił na gorąco Geraint Thomas w rozmowie dla Sporzy.

Jedną z piękniejszych chwil bez wątpienia był szpaler, jaki ustawili kolarze na cześć kończącego karierę Brytyjczyka. Na jego końcu stanęli Remco Evenepoel oraz syn 39-latka, a spiker przez dłuższą chwilę wyliczał kolejne sukcesy kolarza INEOS Grenadiers kończąc słowami, że jest ich i tak jeszcze dużo, dużo więcej.

Geraint Thomas jest inspirującym człowiekiem. Świetnie się z nim dogaduję. To super gość, super człowiek. I ten podziw jest odwzajemniony. To taka niepisana zasada, że ​​mistrzowie szanują się nawzajem. To z pewnością prawda w naszym przypadku. Naprawdę się dogadujemy. Nigdy nie miałem żadnych problemów z G. To, że wygrał Tour de France w wieku 32 lat to doskonały przykład tego, żeby się nigdy nie poddawać. Zawsze trzeba wierzyć. Pewnego dnia cierpliwość się opłaci

— opowiadał Remco Evenepoel.

W ramach celebracji pożegnania Gerainta Thomasa rozdano także setki, jeśli nie tysiące masek z jego podobizną. Chętnie nosili je nie tylko zgromadzeni przy trasie kibice, ale i nawet inni zawodnicy z peletonu tegorocznego Tour of Britain.

To trochę surrealistyczne [śmiech]. Dziwnie mi aż, bo wszędzie widzę swoją twarz. Niemniej rozumiem to

— śmiał się urodzony w Cardiff zawodnik.

Warto przy okazji pożegnania 39-letniego Gerainta Thomasa przyjrzeć się dokładniej jego sportowej karierze. Ta bowiem miała wiele momentów, które ciężko byłoby przewidzieć. Wystarczy bowiem wspomnieć chociażby fakt, że gdy Brytyjczyk w 2007 roku podpisywał swój pierwszy zawodowy kontrakt z ekipą Barloworld to nikt nie mógł zakładać, że ten z czasem będzie w stanie wygrać Tour de France. Geraint Thomas był bowiem znany głównie z kolarstwa torowego, a jeśli już odnosił sukcesy na szosie, to były to głównie wygrane w wyścigach klasycznych – na czele z triumfem w Paryż-Roubaix dla juniorów z 2004 roku.

Niedługo później Geraint Thomas był już na ustach całej kolarskiej Wielkiej Brytanii, albowiem zarówno w Pekinie w 2008 roku, jak i przed własną publicznością w 2012 roku, zdobywał złote medale w drużynowym wyścigu na dochodzenie na torze. To właśnie po tym ostatnim sukcesie Brytyjczyk stwierdził, że teraz chce się na dobre skupić wyłącznie na szosie.

Pierwsza naprawdę głośna wygrana w tej odmianie kolarstwa? Wielu stwierdzi, że to klasyk E3 Harelbeke, w którym Geraint Thomas triumfował w 2015 roku. Sezon później kolarzowi ówczesnego Team Sky udało się zwyciężyć w Paryż-Nicea i tamten moment można uznać za pewien punkt zwrotny w karierze Brytyjczyka – ten pokazał bowiem, że stać go na sukcesy nie tylko w prologach, czasówkach, klasykach czy na pojedynczych etapach, ale i w największych wieloetapowych wyścigach świata. Nie zmienia to jednak faktu, że na początku 2018 roku najlepszym wynikiem w klasyfikacji generalnej wielkiego touru pozostawała u „G” 15. lokata. Wszystko zmieniło się podczas pamiętnej Wielkiej Pętli z tamtego sezonu – Geraint Thomas wygrał Tour de France i na zawsze przeszedł do historii kolarstwa szosowego.

Oprócz tego w dorobku 39-letniego Brytyjczyka znajdziemy też m.in. klasyfikacje generalne Critérium du Dauphiné, Tour de Romandie czy Tour de Suisse. Ponadto w wielkich tourach kolarz INEOS Grenadiers stawał na podium w sumie aż 5-krotnie – do wygranej w Tour de France z 2018 roku dołożył on jeszcze 2. (2019) i 3. (2022) miejsca, a także 2. (2023) i 3. (2024) lokatę w Giro d’Italia.

Plotkuje się teraz, że Gerainta Thomasa nadal będziemy oglądali na największych wyścigach świata, ale już jako członka sztabu szkoleniowego INEOS Grenadiers. Brytyjczyk póki co skwitował to bardzo krótko.

Chciałbym, żeby nasz zespół wrócił na swoje miejsce.

Geraint Thomas był ostatnim kolarzem, który nieprzerwanie reprezentował barwy ekipy znanej niegdyś m.in. jako Team Sky, a dziś jako INEOS Grenadiers, od jej początku aż do tego sezonu. Początki z 2010 roku pamięta także Ben Swift, ten jednak miał 2-letnią przerwę od reprezentowania brytyjskiej formacji w latach 2017-18. Wraz z odejściem Gerainta Thomasa kończy się zatem pewna epoka – na pewno w brytyjskim kolarstwie, ale śmiem twierdzić, że w jakiejś części także i w tym światowym.

Poprzedni artykułJonas Vingegaard: „Moje nogi potrzebują dnia przerwy”
Następny artykułJavier Guillén, dyrektor Vuelta a España 2025: „Zaprzeczam plotkom o odwołaniu 21. etapu”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Eddie X
Eddie X

smutno na swój sposób, no ale pojawiaja się nowe pokolenie i peleton kręci dalej