fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Latem 2012 roku Moreno Moser wygrał Tour de Pologne, pokonując między innymi Michała Kwiatkowskiego. Ten sukces niespełna 22-letniego wtedy zawodnika mógł zwiastować, że będzie on w stanie nawiązać do wyników swojego wuja – słynnego Francesco – który miał na koncie triumfy m.in. w Giro d’Italia, Paryż-Roubaix i mistrzostwach świata.

Tak się jednak nie stało, a sezon 2019 Moreno rozpocznie na poziomie prokontynentalnym, choć on sam przekonuje, że… cieszy się z tego rozwiązania.

Moser po dwóch sezonach spędzonych w Astanie trafił do Nippo Vini Fantini Faizane.

Ostatnie lata nie były dla mnie dobre. Mimo wielkiego zaangażowania, nie byłem w stanie odnosić zwycięstw, przez co brakowało mi nieco spokoju

– wyznał, dodając, że „zesłanie” na poziom Pro Conti nie jest dla niego żadną ujmą.

To naprawdę wyjątkowy zespół. Czuję się w nim jak w rodzinie. Nie muszę się martwić o kalendarz, bo ten poznałem już w październiku. Liczę na to, że uda mi się wrócić do wygrywania, ale jestem gotowy, by poświęcić się również dla kolegów z zespołu

– przekonywał. Podkreśił również, że „to dla niego okazja, by pokazać, kim jest”.