fot. RCS Sports

Damiano Cima (Nippo Vini Fantini Faizane) wygrał po ucieczce 18. etap Giro d’Italia. Włoch, który dosłownie o centymetry uprzedził na linii mety finiszujący peleton, nie posiadał się z radości. “Nie mogę uwierzyć w to, co się stało” – mówił.

Cima, który znalazł się w trzyosobowej ucieczce dnia razem z Nico Denzem (AG2R La Mondiale) i Mirco Maestrim (Bardiani-CSF), okazał się najmocniejszym i najbardziej wytrwałym ze śmiałków. Został za to nagrodzony etapowym skalpem, a o pasjonującej walce 25-latka na ostatnich metrach mówić się będzie jeszcze długo.

Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. W ciągu całego Giro spędziłem w ucieczkach mnóstwo kilometrów. Myślałem, że już nigdy nie uda mi się wygrać, ale dziś nadszedł ten dzień. To coś niesamowitego. Spełniło się największe marzenie w moim życiu

– mówił Cima na linii mety.

Czwartkowy etap był ostatnią w tym wyścigu szansą na wywalczenie etapowego skalpu przez sprinterów. Na dwóch najbliższych odcinkach rządzić będą górale, zaś podczas finałowego dnia rywalizacji – specjaliści od jazdy na czas.