BMC Racing Team / Chris Auld Photography

Dobiegła końca przygoda Richiego Porte`a z drużyną BMC. Tasmańczyk postanowił nie kontynuować ścigania w strugach deszczu w wyścigu Tour of Guangxi, i wycofał się. Od przyszłego sezonu będzie reprezentował barwy Trek-Segafredo. 

Po tym, jak niemożliwy dla Richiego Porte`a okazał się udział w mistrzostwach świata, zdecydował się pojechać do Chin na ostatni wyścig World Tour w kalendarzu – Tour of Guangxi. Płaski profil drugiego etapu i ulewny deszcz ograniczający widzialność niemal do zera sprawiły jednak, że Tasmańczyk postanowił zjechać z trasy.

Porte podpisał kontrakt z drużyną BMC przede wszystkim po to, by powalczyć przynajmniej o podium w Tour de France. Tego celu jednak całkowicie nie udało się zrealizować, ponieważ dwukrotnie na przeszkodzie stanęły poważne kraksy uniemożliwiające kontynuowanie ścigania. W 2017 roku Tasmańczyk przewrócił się na zjeździe z Mont du Chat, a w tym roku upadł na piekielnych brukach w okolicach Roubaix.

Oczywiście, przyszedłem do drużyny [BMC] po to, aby dobrze prezentować się w lipcu, ale z jednego lub z drugiego powodu tak się nie stało. Rok 2016 był dla mnie nieszczęśliwy, chociaż teraz wydaje mi się, jakby to było bardzo dawno temu. Teraz zaś musiałem pojechać do domu po dziewiątym etapie

– mówił Richie Porte portalowi Cyclingnews przed drugim etapem wyścigu Tour of Guangxi.

W związku z tym pobyt Porte`a w BMC, od tej pozytywnej strony, będziemy kojarzyć wyłącznie z wyścigami tygodniowymi. Wygrał on bowiem Tour de Romandie, Tour Down Under i Tour de Suisse.

Mimo prześladującego go pecha, Richie Porte zapewnia, że wciąż lubi swoją pracę, czerpie radość z kilkugodzinnych treningów i nie zamierza zarzucić walki o zwycięstwo w Wielkiej Pętli. W dążeniu do tego celu inspiruje go chociażby Cadel Evans, który założył żółtą koszulkę w wieku 34 lat.

Nie ukrywam, że gdy codziennie rano patrzę w lustro, to widzę więcej i więcej siwych włosów na głowie, ale mimo wszystko wciąż cieszy mnie jazda na rowerze, wciąż lubię trenować i robić duże dystanse. Spoglądam nie tylko na Cadela, ale także na dwóch moich przyjaciół – Gerainta Thomasa i Rohana Dennisa, którzy zawsze mieli pecha, a w tym roku jeden wygrał Tour, a drugi tytuł mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas

– dodał Richie Porte.

W barwach drużyny Trek-Segafredo 33-letni Porte będzie zatem kontynuował pogoń za żółtym marzeniem, jak wyścig Tour de France nazywa Nairo Quintana, oraz starał się po prostu wygrywać. Tego chce on sam oraz szefostwo zarejestrowanej w Stanach Zjednoczonych ekipy.