fot. Tour of Guangxi

We wtorek 16 października wystartuje ostatni wyścig w kalendarzu UCI World Tour na sezon 2018 – Gree-Tour of Guangxi. Dla tych, którzy mieli beznadziejny sezon to okazja do uszczknięcia odrobiny czegoś pozytywnego, dla tych zaś, którzy dysponują dobrą formą jesienią – możliwość powiększenia dorobku zwycięstw, dla tych bez pracy – szansa na jej znalezienie, natomiast dla młodych – pole do popisu. 

Wprowadzenie

W tym roku odbędzie się dopiero druga edycja wyścigu Tour of Guangxi. Poprzednią wygrał Belg Tim Wellens z drużyny Lotto-Soudal, który był pierwszy na czwartym i jednocześnie jedyny etap kończący się na wzniesieniu – Mashan Nongla Scenic Spot. Pozostałe odcinki padły łupem sprinterów, w tym Fernando Gavirii, który ustrzelił hat-trick.

Trasa

Etap 1, 16 października, Beihai-Beihai (107,4 km)

 

Pierwszy etap zaczyna się i kończy w kurorcie Beihai, położonym nad Zatoką Tonkińską, będącą częścią Morza Południowochińskiego. Na trasie znajdują się dwa łatwe podjazdy, a zatem o zwycięstwo powinni powalczyć sprinterzy.

Etap 2, 17 października, Beihain-Qinzhou, (145,2 km)

Do najszybszych kolarzy w peletonie powinien należeć również drugi etap, chociaż finisz zostanie rozegrany na lekko wznoszącym się terenie, zatem zwycięzca będzie musiał dysponować niezłą mocą w nogach i dobrze gospodarować siłami.

Etap 3, 18 października, Nanning-Nanning, (125,4 km)

W kontekście faworytów do zwycięstwa trzeciego etapu, nic nie powinno ulec zmianie w stosunku do tego, czego można było spodziewać się na poprzednich. Kolarze będą ścigali się tego dnia już bardziej na północy kraju, wokół miasta Nanning, nazywanego “zielonym miastem”.

Etap 4, 19 października, Nanning-Mashan Nongla Scenic Spot, (152,2 km)

Czwarty etap śmiało może nosić miano królewskiego, bowiem meta jest usytuowana (tak samo jak w ubiegłym roku) na podjeździe Mashan Nongla Scenic Spot (dł. 3,2 km; śr. nach. 7,3%). Finałowy podjazd tylko na profilu wygląda zatem jak alpejska lub pirenejska ścianka, ale w rzeczywistości powinien on odpowiadać specjalistom od klasyków pokroju chociażby Gianniego Moscona (Team Sky). Poprzednio, już przed nim dokonała się kluczowa selekcja, będąca rezultatem walki o pozycje.

Etap 5, 20 października, Liuzhou-Giulin, (212,2 km)

Przedostatni etap jest najdłuższym w tegorocznej edycji, a trasa, zwłaszcza w drugiej połowie, pagórkowata. Znajdują się na niej trzy sklasyfikowane podjazdy, a na całym dystansie cztery. Jeśli jednak najmocniejsi sprinterzy im sprostają, powinni zachować szanse na walkę o zwycięstwo.

Etap 6, 21 października, Guilin-Guilin, (169 km)

Na trasie ostatniego etapu największą trudnością jest podjazd drugiej kategorii Yanshan Hill, który jednak znajduje się na tyle daleko od mety, że ponownie nie powinien przeszkodzić najszybszym zawodnikom w walce o etapowy łup na ostateczne zakończenie sezonu 2018.

Faworyci

Skoro tak często była mowa o sprinterach, to od nich, a nie od faworytów do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, zacznijmy omówienie listy startowej.

Spoglądając na nią w poszukiwaniu sprinterów po pierwsze, rzuca się brak kontuzjowanego Fernando Gavirii, a po drugie, uwagę przykuwają nazwiska Dylana Groenewagena (LottoNL-Jumbo) oraz Arnaud Démare`a (Groupama-FDJ). Są też Pascal Ackermann (BORA-hansgrohe), Daniel McClay (EF Education-First Drapac), Phil Bauhaus (Team Sunweb) oraz Ben Swift (UAE Team Emirates), który ma za sobą trudne dwa sezony i szuka nowej drużyny.

Pod nieobecność Tima Wellensa, który zamiast stanąć do obrony tytułu w Guangxi, wybrał się w drogę powrotną rowerem z Lombardii, to wspomniany wcześniej Gianni Moscon z Team Sky wydaje się być faworytem numer jeden do przejęcia schedy po Belgu.

Począwszy od wyścigu ze startu wspólnego o mistrzostwo świata w Innsbrucku w wysokiej formie znajduję się również Peter Kennaugh (BORA-hansgrohe), który ma za sobą sezon do zapomnienia, między innymi z powodu problemów ze zdrowiem. Kolarz z Wyspy Man powinien nie mieć problemów z zabłyszczeniem na Mashan Nongla Scenic Spot oraz bezpiecznie przejechać bardziej płaskie etapy.

Zastanawiałam się, czy poświęcić oddzielny akapit Philippe`owi Gilbertowi (Quick-Step Floors) i przyznam szczerze, że nie zrobiłabym tego, gdyby nie waga jego nazwiska. W przeciwnym razie umieściłabym go w ustępie zbiorczym, gdzie znajdą się mniej prawdopodobni kandydaci do zwycięstwa i tak zwane czarne konie. Stary i dobry Belg, głodny sukcesów po kontuzji i podbudowany zwycięstwem w Grand Prix d’Isbergues – Pas de Calais, może zaprezentować się w Chinach dobrze – jeśli nie zwyciężyć w “generalce”, to może zaskoczyć wszystkich na piątym etapie?

Trudno ocenić w jakiej dyspozycji znajduje się Matteo Trentin (Mitchelton-Scott), ale mistrz Europy z Glasgow, podobnie jak Gianni Moscon, powinien dobrze poradzić sobie z królewskim etapem. Jak wiadomo Włoch jest szybki i dynamiczny, więc dobrze rozprowadzony przez swoją drużynę, która przyjedzie w przyzwoitym, jeśli idzie o tego typu obowiązki składzie, może pokusić się o zwycięstwo.

Poza tym dobrą passę rozpoczętą w Paris-Tours może podtrzymać Søren Kragh Andersen (Team Sunweb), zaskoczyć wszystkich ocalony z bezrobocia po rozpadnięciu się drużyny Aqua Blue Sport Eddie Dunbar (Team Sky), ponownie zaświecić Sepp Kuss (LottoNL-Jumbo) lub kolejny cenny łup do swojego CV dorzucić Alexis Vuillermoz (AG2R).

W wyścigu nie wezmą udziału Polacy.

Wyścig kobiet

W ramach wyścigu Tour of Guangxi mężczyzn, odbędzie się również jednodniowy wyścig kobiet – Tour of Guangxi Women’s WorldTour. Panie przejadą 145,8 km, a profil trasy jest pagórkowaty. W ubiegłym roku zwyciężyła Maria Vittoria Sperotto z drużyny Bepink.

Można zatem obwieścić, że szosowy sezon kolarski zakończy się w niedzielę 21 października. Wówczas ci, których jeszcze na nich nie ma, udadzą się na wakacje. Do Hiszpanii jak Michał Kwiatkowski, na Zanzibar jak Vincenzo Nibali lub po prostu do domu, bo przecież żadnemu z “prosów” nie brakowało dni spędzonych na walizkach.