fot. Team Sunweb - Cor Vos

Ukoronowaniem rywalizacji przeciwko tykającemu zegarowi będzie tradycyjnie rozgrywany w środę wyścig kategorii elity mężczyzn, którego trasa jak zwykle charakteryzuje się niewielkimi, aczkolwiek bardzo znaczącymi modyfikacjami. Czy po tym, jak o włos umknęły mu różowa i żółta koszulka, Tom Dumoulin zakończy kolejny fantastyczny sezon swojej kariery we wszystkich kolorach tęczy?

Dzisiejszy wyścig zapowiadany jest jako wielki pojedynek na szczycie nie tylko ze względu na niezwykle wymagający charakter trasy, ale prominentne role dwóch zdecydowanie najlepszych specjalistów od jazdy indywidualnej na czas ostatnich sezonów, Toma Dumoulina i Rohana Dennisa. Holender będzie bronił wywalczonego przed rokiem w imponującym stylu tytułu, podczas gdy Australijczyk da z siebie wszystko, by po raz pierwszy w zawodowej karierze włożyć koszulkę w tęczowe pasy.

Środowa jazda indywidualna na czas elity mężczyzn, która różnić się będzie od rozgrywanych w poprzednich dniach wyścigów nie tylko ze względu na poziom generowanych emocji. Najlepsi czasowcy na świecie rozpoczną bowiem rywalizację w najmniejszym mieście w Austrii – Rattenbergu, by po pokonaniu płaskiego i szybkiego 30-kilometrowego odcinka doliną rzeki Inn rozpocząć podjazd pod Gnadenwald. To umieszczone tuż za półmetkiem 52-kilometrowej trasy pięciokilometrowe wzniesienie nie tylko całkowicie odmieni charakter wyścigu, ale podobnie jak wieńczący zeszłoroczną rywalizację w Bergen Mount Floyen, znacząco wpłynie na jego wynik faworyzując zawodników, którym niestraszne są podjazdy i zmiany rytmu.

Dzisiejszy wyścig zapowiadany jest jako wielki pojedynek na szczycie nie tylko ze względu na niezwykle wymagający charakter trasy, ale prominentne role dwóch zdecydowanie najlepszych specjalistów od jazdy indywidualnej na czas ostatnich sezonów, Toma Dumoulina (NED) i Rohana Dennisa (AUS). Holender będzie bronił wywalczonego przed rokiem w imponującym stylu tytułu, podczas gdy Australijczyk da z siebie wszystko, by po raz pierwszy w zawodowej karierze włożyć koszulkę w tęczowe pasy.

Choć nawet i ich występy w drużynowej jeździe na czas wskazują na bardzo wyrównaną walkę, w roli faworyta wystąpi ten pierwszy, a na jego korzyść przemawia wiele argumentów. Przede wszystkim, co prawda po przegranych, a jednak zakończonych na drugim stopniu podium występach w Giro d’Italia i Tour de France, Tom Dumoulin zbudował z myślą o tym występie drugą część tegorocznego sezonu, unikając kraks, chorób i innych katastrof. Daje to gwarancję, że nie powtórzy się sytuacja z Igrzysk Olimpijskich w Rio czy mistrzostw świata w Katarze, do których przystąpił odpowiednio nieprzygotowany po urazie odniesionym podczas Wielkiej Pętli i zmęczony długim sezonem. I o ile to Dennis jest zawodnikiem, który w tym roku odniósł na trasach etapów jazdy indywidualnej na czas najwięcej zwycięstw, Dumoulin cały czas wydaje się wszechstronniejszy i bardziej dojrzały jako zawodnik. Chociaż Holender najlepiej sprawdza się na długich, pagórkowatych trasach, prezentowane niemal od samego początku kariery znajomość własnego organizmu, umiejętność właściwego rozłożenia sił i zeszłoroczny występ na Mount Floyen przekonują, że również jeden podjazd może mu wystarczyć do wypracowania dostatecznie dużej przewagi nad swoim największym rywalem.

Co Rohan Dennis zyska na rzecz Holendra na otwierających rywalizację płaskich 30 kilometrach wytyczonej na środę trasy, hipotetycznie powinien stracić podczas 5-kilometrowej wspinaczki do Gnadewald, jednak kolarska rywalizacja rzadko sprowadza się do matematycznych równań. O ile Dumoulin niemal bezstratnie przeszedł transformację z wybitnego specjalisty od jazdy indywidualnej na czas do (na tę chwilę) jednego z najbardziej wszechstronnych kolarzy walczących o laury w wielkich tourach swojej generacji, podobny manewr jak dotąd nie powiódł się Australijczykowi, dla którego środowy występ będzie przede wszystkim decydującym testem dojrzałości. Zarówno dystans, jak i umieszczony w drugiej części trasy podjazd sprzyjają obrońcy tytułu, dlatego można się spodziewać, że Dennis będzie odczuwał silną pokusę wypracowania jak największej przewagi nad Holendrem przed rozpoczęciem wspinaczki, co może go zgubić – tak, jak miało to miejsce między innymi w Ponferradzie i Rio. Dodatkowo potwierdzeniem nakreślonych wyżej różnic w przyjętej taktyce może być niedzielny występ w drużynowej jeździe na czas, podczas którego Dumoulin rozpędzał pociąg Sunwebu bardzo niespiesznie wiedząc, że to druga część dystansu pozwala zrobić różnicę.

Oczywiście środowa rywalizacja to nie tylko pojedynek dwóch wyżej wymienionych zawodników, a nawet w tym najmniej zaskakującym scenariuszu wciąż pozostaje do rozdania jeszcze jeden medal.

Zabraknie niestety zawodników, którzy stawali na niższych stopniach podium w zeszłym roku – Primoza Roglica (SLO) i Chrisa Froome’a (GB), jednak w ich miejsce (choć pewnie z nadzieją na jeszcze więcej) chętnie wskoczą Nelson Oliveira, Jonathan Castroviejo (ESP), Vasil Kiryienka (BLR), Bob Jungels (LUX), Victor Campenaerts (BEL), Maximilan Schachmann (DE) czy Tony Martin (DE).

W poszukiwaniu niespodzianek warto zwrócić uwagę na takie nazwiska, jak Søren Kragh Andersen (DEN), Jan Tratnik (SLO), Stefan Küng (SUI) czy Joey Rosskopf (USA), podczas gdy my jak zwykle trzymamy kciuki za Macieja Bodnara i Michała Kwiatkowskiego.

Lista startowa indywidualnej jazdy na czas elity mężczyzn > tutaj

Harmonogram (środa, 26 września):

14:00 Eurosport 1 – jazda indywidualna na czas elity mężczyzn
14:05 TVP Sport – jazda indywidualna na czas elity mężczyzn

Pełną zapowiedź mistrzostw świata Innsbruck 2018 można znaleźć > tutaj

Szczegółowy plan transmisji telewizyjnych można znaleźć > tutaj

Składy reprezentacji Polski dostępne są > tutaj i tutaj

Harmonogram mistrzostw dostępny jest > tutaj

Od wtorku, będziemy też przygotowywać dla Państwa materiały z samego centrum wydarzeń.