© Innsbruck-Tirol 2018 / Bettini Photo

Organizatorzy tegorocznej edycji mistrzostw świata poinformowali, że są zadowoleni z wyników finansowych imprezy. Zainwestowana w siedmiodniowy czempionat kwota 13 milionów euro powinna ich zdaniem zwrócić się z nawiązką.

W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do informacji o problemach finansowych miast, które decydowały się na organizację mistrzostw. W gigantyczne tarapaty wpadło w 2017 roku norweskie Bergen, a „na minusie” wypadły również m.in. Katar (2016) czy tak dobrze wspominana przez polskich kibiców Ponferrada (2014). Na tle tych doniesień bardzo cieszy fakt, że włodarze Innsbrucka i całego regionu Tyrol zamiast informować o zadłużeniu, chwalą się zyskami.

Według informacji napływających z Austrii, w ciągu siedmiu dni mistrzostw Tyrol odwiedziło dodatkowe sto tysięcy osób, które wygenerowały 46,5 miliona zysku. Co więcej, transmisje z czempionatu dotarły do około 250 milionów widzów na całym świecie, a to przełożyło się na promocję regionu o szacunkowej wartości 230 milionów euro. Zdaniem organizatorów, wydatnie przełoży się to na zwiększenie wpływów z turystyki, głównie w okresie letnim.

W 2019 roku światowy czempionat odbędzie się w Yorkshire (Wielka Brytania). Następne imprezy zorganizują kolejno: Martigny (Szwajcaria), Leuven/Bruges (Belgia) i Wollongong (Australia).