fot. Giro d`Italia

Skoro panuje ogólna zgoda, że wyłączywszy jakąś katastrofę, temat walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej 101. edycji Giro d’Italia został zamknięty, jest to idealny moment na inspirowaną musującym winem i bajecznymi widokami przejażdżkę pomiędzy dwoma jeziorami. Na pagórkowatej trasie środowego etapu znajduje się tylko jeden kategoryzowany podjazd, jednak bardzo nietypowy start może z łatwością przechylić szalę zwycięstwa na korzyść harcowników.

Peleton wystartuje z Riva del Garda, kolarskiej stolicy największego z Włoskich jezior, gdzie już od rana dawał się słyszeć szum kół generowany przez ściągających tu tłumnie amatorów dyscypliny. Już niedługo wzmoże się on jeszcze bardziej, bo choć środowy odcinek ma być dla walczących o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej zawodników chwilą oddechu pomiędzy jazdą indywidualną i alpejskim tryptykiem, nietrudno byłoby na nim powtórzyć błąd Estebana Chavesa sprzed tygodnia.

Trudności piętrzyć będą się bowiem od samego startu, a po opuszczeniu położonego na północnym krańcu Gardy kurortu peleton wspinać się będzie do doliny Ledro szosą (10 km, ok. 5-6%), której znaczna część znajduje się w tunelu. Szlak, który z perspektywy pieszych wędrowców i wielbicieli kolarstwa górskiego gwarantuje (poza Monte Baldo) najlepszą panoramę Gardy, uczestnikom Giro d’Italia dostarczy zgoła innych wrażeń, uniemożliwiając skuteczną ocenę dystansu i nachylenia. Dla uciekinierów to sytuacja idealna, podczas gdy dla przeżywającego nieco gorszy dzień zawodnika, droga przez mękę.

Jedynym kategoryzowanym podjazdem dnia będzie pokonywany w środkowej części etapu Lodrino (11.5 km, śr. 3.6%), jednak znacznie ciekawszy – szczególnie z perspektywy ewentualnej rozgrywki pomiędzy uciekinierami – wydaje się Passo dei Tre Termini, który wraz z pełnym serpentyn technicznym zjazdem bezpośrednio poprzedzi finisz w Iseo.

Środowy etap dedykowany jest produkowanej pomiędzy jeziorem Iseo i Brescią Franciacorcie – musującemu winu wytwarzanemu głównie ze szczepów Chardonnay.

Oto, co na temat 17. etapu 101. edycji wyścigu Giro d’Italia mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 17, 23 maja: Riva del Garda  ›  Iseo (155 km)

Odcinek o charakterze winno-krajobrazowym, z wyraźną dedykacją dla dzielnych Włochów i pozostałych harcowników. W głowach tego dnia zawrócą jednak wszystkim musująca Franciacorta i bez trudu przyćmiewająca pozostałe cuda Italii Garda (oby ubrała się w chłodne błękity).

Dla uciekinierów może to być ostatnia realistyczna szansa na wydarcie etapowego zwycięstwa, a rozpoczynająca środową rywalizację zasłona dymna w postaci prowadzącego tunelem podjazdu powinna przemawiać na ich korzyść.

Choć na tym etapie rozgrywania wielkich tourów typowanie składu odjazdu dnia z reguły jest łatwym zadaniem, wcześniejsze niepowodzenia harcowników i jak dotąd nierówny podział łupów pomiędzy ekipami sprawiają, że formowanie się ucieczki przebiega wyjątkowo chaotycznie, a jej kompozycja często zaskakuje.

Spodziewamy się jednak, że udziałem w odjeździe ponownie zainteresowani będą Matej Mohoric, Giovanni Visconti (Bahrain Merida), Alessandro De Marchi (BMC Racing), Luis Leon Sanchez (Astana), Valerio Conti, Diego Ulissi (UAE Team Emirates), Nico Denz (Ag2r-La Mondiale) i Gianluca Brambilla (Trek-Segafredo), a dołączyć do nich może Enrico Battaglin (LottoNL-Jumbo).

Losy etapu wydają się spoczywać w rękach ekipy Bora-hansgrohe, która może być zainteresowana odczepieniem Elii Vivianiego (Quick-Step Floors) już na otwierającym rywalizację podjeździe. Czy zechcą współpracować z Quick-Stepem dążąc do kolejnego pojedynku pomiędzy Włochem i Samem Bennettem, jeśli ten plan się nie powiedzie? Jeśli nie, uciekinierzy w końcu będą świętować swój dzień pod słońcem Lombardii.

Pełną zapowiedź 101. edycji Giro d’Italia można znaleźć tutaj

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj