Team Bahrain-Merida / Twitter

Do startu drugiego monumentu sezonu pozostały już niespełna dwa dni, co oznacza, że czas na zapoznanie się z wytyczoną na tegoroczną edycję trasą dobiega już końca. Podczas gdy dla jednych piątkowy rekonesans brukowanych hellingen był jedynie formalnością, inni musieli pilnie studiować meandrujące przez Flandrię szosy.

Spodziewany atak przyniósł niespodziewane zwycięstwo Vincenzo Nibalego (Bahrain-Merida) w Milano-Sanremo, co zainspirowało wszechstronnego Włocha do pójścia za ciosem i poszukania szczęścia również w Ronde van Vlaanderen. Czy skrupulatny rekonesans trasy wystarczy, by mierzyć się z doskonale znającymi te szosy specjalistami od północnych klasyków?

Wiele wskazywało na to, że wskutek kraksy z Dwars door Vlaanderen jeden z głównych aktorów zeszłorocznej edycji De Ronde, Oliver Naesen (AG2R-La Mondiale), zmuszony będzie do wycofania się z wyścigu. Dzisiejszy rekonesans wskazał jednak, że wbrew pesymistycznym prognozom jego kolano powinno znieść trudny niedzielnej rywalizacji, co bardzo uradowało wygadanego 27-latka.

Fakt, że od czasu dramatycznego wypadku ekipy Giant-Alpecin (obecnie Team Sunweb) John Degenkolb (Trek-Segafredo) pozostaje cieniem zawodnika, który w przekonującym stylu triumfował w dwóch monumentach w sezonie 2015, musi zasmucać jego sympatyków. Jednocześnie stanowi to szansę dla Jaspera Stuyvena, który na doskonale sobie znanych szosach będzie chciał dowieść, że należy już do ścisłej elity specjalistów od wyścigów jednodniowych.

Chociaż spośród trzech pierwszych monumentów sezonu Ronde van Vlaanderen powinien odpowiadać predyspozycjom masywnego Alexandra Kristoffa (UAE Team Emirates) najmniej, to właśnie po triumf w tej imprezie sięgnął on w roku 2015. 30-letni Norweg twierdzi, że udział w poprzedzających tegoroczną edycję De Ronde klasykach pozytywnie wpłynął na jego formę i mimo że nie jest zaliczany do ścisłego grona faworytów, w tym wyścigu wszystko może się wydarzyć…

Po imponującym otwarciu sezonu zawodnicy Astany dostali niewielkiej zadyszki, jednak nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli dzięki świetnie dysponowanym Duńczykom ekipa z Kazachstanu będzie się liczyć w decydującej rozgrywce niedzielnego wyścigu.

Rekonesans trasy Wyścigu Dookoła Flandrii może być dla Grega Van Avermaeta (BMC Racing) formalnością, jednak jak sam przyznał, mimo formy porównywalnej z zeszłoroczną, w tym sezonie znacznie trudniej jest zwyciężać. Wyrównany poziom stawki faworytów sprawia, że o wyniku zadecydować może każdy detal.

Z trasą De Ronde dzień wcześniej zapoznali się zawodnicy drużyny EF Education First. Ich lider, Sep Vanmarcke, znajduje się obecnie w wybornej dyspozycji, jednak czy w porę zorientuje się, że czekanie na sprint nie jest dla niego optymalnym rozwiązaniem taktycznym?

Zgadniecie, na kogo postawi Team Sky?