Fot. Lotto-Soudal

Thomas De Gendt (Lotto-Soudal) potwierdził podczas trzeciego etapu wyścigu Volta Ciclista a Catalunya, że jest jednym z najlepszych specjalistów od ucieczek w peletonie. 

Thomas De Gendt cały etap spędził w ucieczce. Najpierw towarzyszyło mu czterech kolarzy, a następnie samotnie zaatakował 28 kilometrów przed metą. Mimo że gonił go bardzo mocny kwartet, a warunki atmosferyczne nie sprzyjały, zdołał utrzymać przewagę do mety. 20 sekund nad peletonem z dotychczasowym liderem Alejandro Valverde wystarczyło, aby przejąć prowadzenie.

Wiedziałem, że ostatnie dwa kilometry prowadzą nieco pod górę, widziałem już baner, ale zdawałem sobie jednocześnie sprawę, że jechali za mną bardzo silni kolarze, a w dodatku wiał czołowy wiatr. Moje nogi naprawdę eksplodowały…

– relacjonował Belg portalowi Cyclingnews.

Oprócz silnego i niesprzyjającego wiatru był jeszcze jeden czynnik, który przeszkadzał Belgowi – oślepiające, zachodzące słońce.

Nie widziałem zbyt wiele. Myślałem, że ktoś mnie dogania, ale to był motocykl. Dopiero 200 metrów przed metą pomyślałem, że wygram.

De Gendt nie uniknął również pytania o to, czy zdoła obronić koszulkę lidera na królewskim czwartym etapie wyścigu z metą na szczycie La Molina.

Nie, nie, nie. Objąłem prowadzenie w wyścigu, ponieważ dwa poprzednie etapy ukończyłem w peletonie. To dla mnie wielki bonus, ale jeśli etap na La Molinie rozegra się jak zwykle, będzie to dla mnie zbyt wiele

– zakończył De Gendt.

Oficjalnej stronie internetowej swojej drużyny powiedział jeszcze, że taktyka w goniącej czwórce (np. brak współpracy ze strony Nairo Quintany) działała na jego korzyść. Przyznał również, że jest to jeden z największych sukcesów w jego karierze.