Fot. Dimension Data

Mimo że w piątek rano Mark Cavendish wciąż odczuwał objawy wstrząśnienia mózgu i uszkodzenia szyjnego odcinka kręgosłupa w kraksie podczas pierwszego etapu wyścigu Abu Dhabi Tour, według lekarza drużyny Dimension Data raczej nie opuści on zaplanowanych startów. 

Przypomnijmy, że Brytyjczyk przewrócił się podczas startu honorowego i kontynuował jazdę, choć jedynie do piątego kilometra etapu. Wówczas wycofał się z objawami wstrząśnienia mózgu i uszkodzenia szyjnego odcinka kręgosłupa.

W planach ma start w wyścigu Tirreno-Adriatico, który rozpocznie się 7 marca i według lekarza drużyny Dimension Data, Adriana Rotunno, jego udział jest całkiem prawdopodobny.

Start Cavendisha [w Tirreno-Adriatico] jest bardziej prawdopodobny niż nie, ale teraz kluczowe jest to, aby odpowiednio go leczyć, ponieważ inaczej objawy mogą utrzymać się nawet przez kilka miesięcy. Musimy odpowiednio z nim postępować, by wyzdrowiał do wyścigu Mediolan-San Remo.

W ostrej fazie [wstrząśnienia mózgu] kolarz musi odpoczywać i nie może być eksponowany na pewne czynniki, takie jak ćwiczenia fizyczne, światło słoneczne i koncentrowanie wzroku na rozmaitych ekranach, w tym tych znajdujących się w telewizorach. Jeśli tak się postąpi, to za około tydzień można stopniowo wracać do normalności. Jeśli przejdzie badanie neurokognitywne, to wróci na rower w ciągu dziesięciu dni

– wyjaśnił Rotunno.

Drużyna Dimension Data w imieniu Marka Cavendisha podziękowała za życzenia zdrowia i szybkiego powrotu do ścigania oraz poinformowała, że czuje się nieco lepiej.

Wstrząśnienie mózgu jeszcze kilka lat temu było najbardziej popularną kontuzją wśród futbolistów amerykańskich i rugbystów, ale po takich przypadkach jak ten z ubiegłorocznego wyścigu Tour of California, gdy Toms Skujiņš niczym pijana w sztok osoba próbował kontynuować ściganie, sprawiło, że stworzono specjalny protokół postępowania i zaczęto przykładać większą wagę do odpowiedniej rekonwalescencji.

Generalnie wstrząśnienie mózgu jest w kolarstwie źle diagnozowane i źle leczone. Kolarze jeżdżą z bardzo dużymi prędkościami, a kaski nie stanowią pełnej ochrony. Nasze stanowisko jest takie, że nawet jeśli tylko podejrzewane jest wstrząśnienie, wolimy zapobiegawczo wycofać kolarza. Osoba w tym stanie stanowi zagrożenie sama dla siebie oraz dla reszty zawodników – zachowuje się podobnie jak ktoś pod wpływem alkoholu

– wyjaśnił Adrian Rotunno.