Fot. Lotto-Soudal

Zwycięzca Tour de Pologne z 2016 roku, Tim Wellens, okazał się lepszy w bezpośrednim pojedynku z Mikelem Landą na zakończenie czwartego etapu wyścigu Ruta del Sol, który kończył się na bardzo wymagającym, brukowanym podjeździe w Alcalá de los Gazules. Oto, jak obaj panowie podsumowali rywalizację. 

Tim Wellens (Lotto-Soudal, etapowy zwycięzca i nowy lider wyścigu):

To był trudny etap, ale jednocześnie wiedziałem, że końcówka mi pasuje, więc wcześniej zrobiłem niezbędny rekonesans. Znałem te najtrudniejsze odcinki podjazdu i wtedy, kiedy było to konieczne, zająłem miejsce na czele peletonu.

Drużyna ustawiła mnie na najlepszej z możliwych pozycji u podnóża podjazdu i wtedy Tosh Van der Sande podkręcił tempo. Gdy zaatakował Mikel Landa byłem jedynym, który odpowiedział. 300 metrów przed metą zostawiłem Landę i zwyciężyłem z przewagą kilku sekund. Zamierzałem zaatakować w tym właśnie miejscu, ponieważ wówczas droga prowadziła nieco w dół. Jechaliśmy po brukach, ale po lewej i prawej stronie drogi nawierzchnia był bardziej gładka, więc chciałem być z przodu.

Nie mam pojęcia, co przyniesie dzień jutrzejszy. Dystans jazdy na czas powinien mi odpowiadać, a w dodatku miejscami będziemy jechać po nie asfaltowych drogach, co również lubię. Jazda na czas nigdy nie kłamie, ale forma, w jakiej jestem powinna sprawić, że pojadę dobry wyścig. Mimo wszystko za mną [w klasyfikacji generalnej] plasuje się kilku dobrych “czasowców”.

Mikel Landa (Movistar, drugie miejsce na etapie):

To był bardzo trudny podjazd. W czwartek, w Allanadas zdałem sobie sprawę, że jestem jednym z najsilniejszych [kolarzy w tym wyścigu], więc dzisiaj nie chciałem czekać na sprint i zaatakowałem u podnóża góry. “Problemem” było dla mnie jednak to, że dojechał do mnie tak mocny kolarz na brukach, jakim jest Wellens. Zaraz po tym, gdy wjechaliśmy na kostkę, zacząłem tracić. Natychmiast starałem się zwiększyć prędkość, ale nie byłem w stanie. Zabrakło mi po prostu doświadczenia na takiej nawierzchni, aby tracić jak najmniej energii, zachowując jednocześnie odpowiednią prędkość.

Mimo wszystko jestem zadowolony z mojego wyniku. Ten etap był wymagający, a drużyna pojechała wspaniale, zwłaszcza jeśli mowa o akcji Andreya [Amadora] w końcówce. Chcieliśmy wygrać, no ale się nie udało. Różnice w klasyfikacji generalnej są niewielkie, dlatego walka na etapie jazdy indywidualnej na czas z pewnością będzie zacięta. Każdy, kto zajmuje zbliżone do mojego miejsce w “generalce” jest lepszym specjalistą w jeździe na czas ode mnie, ale będę walczył.

Pełne sprawozdanie z czwartego etapu Wyścigu dookoła Andaluzji można przeczytać tutaj.