Fot. Team Sky

Zamiast rozmów twarzą w twarz, za pośrednictwem poczty elektronicznej przesyłane są wywiady – starannie przygotowane, ale pozbawiające nas, dziennikarzy, możliwości zadawania pytań, warunku sine qua non istnienia tego zawodu. Oto parę słów o zmianie polityki medialnej Team Sky. 

Grudzień i pierwsza połowa stycznia to czas przeznaczony na treningi, podsumowania minionego sezonu i kreślenie planów na przyszłość. Za nami już pierwsze wyścigi, znamy pierwszych zwycięzców i pierwszych przegranych. Jednym słowem – na przedsezonowe wywiady jest już za późno.

Przez ostatnie dwa lata z rzędu, mniej więcej o tej porze, publikowaliśmy materiały z media day Team Sky. Drużyna Dave`a Brailsforda zapraszała w wybrany dzień stycznia dziennikarzy z całego świata, by mogli przyjrzeć się kulisom ich pracy, przeprowadzić wywiady, zrobić zdjęcia, nagrać filmy, a nawet zjeść wspólne posiłki (więcej o tym w artykule o kulisach media day Team Sky w 2016 roku).

W tym roku, w przeciwieństwie do większości drużyn, ekipa Sky nie zdecydowała się otworzyć podwoje wynajmowanego na wyłączność w okresie zimowych zgrupowań hotelu Vanity Hotel Golf w majorkańskiej miejscowości Port d`Alcudia. W związku z tym nie mogą Państwo przeczytać autorskich, przedsezonowych rozmów z Michałem Kwiatkowskim, Michałem Gołasiem, Chrisem Froomem, pomysłodawcą zwycięskich taktyk wyścigowych Nicolasem Portalem czy założycielem i szefem drużyny Davem Brailsfordem. Czy jest coś w zamian?

Owszem, materiały prasowe dotyczące każdego ze ścigających się w Team Sky kolarzy, przesyłane za pośrednictwem poczty elektronicznej. Marna to rekompensata, ponieważ jako dziennikarze chcemy dociekać, zadawać bardziej i mniej wygodne pytania, zajrzeć zawodnikom w oczy, zrobić zdjęcia i nagrać materiały video. Jesteśmy bowiem pośrednikami między Państwem a kolarzami, dlatego w tym roku czujemy, że pozbawiono nas czegoś, co w dziennikarskim fachu, może nieco górnolotnie, nazywa się misją. Wywiadom „produkowanym” przez Team Sky nie można odmówić rzetelności w sensie przygotowania i regularności w ich dostarczaniu, ale nawet owa pieczołowitość nie stanowi dla nas w tym przypadku okoliczności łagodzącej.

Rzecznik prasowy drużyny Sky jest bardzo miłą i kontaktową osobą, ale cóż ten, do rany przyłóż, człowiek może zrobić wobec odgórnych nakazów? Pierwsze sygnały, że Team Sky postanowił zmienić politykę kontaktów z mediami pojawiły się podczas Tour de France 2017, kiedy to w dniu odpoczynku, gdy Chris Froome dzierżył żółtą koszulkę, nie zorganizowano konferencji prasowej. Jakby tego było mało, Dave Brailsford przypuścił słowny atak na dziennikarza portalu Cyclingnews.com Barry`ego Ryana, który pisał krytyczne wobec zespołu teksty, między innymi o sprawie tak zwanej “tajemniczej paczki”.

Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że Team Sky boryka się z pogorszeniem wizerunku, który od dumy brytyjskiego kolarstwa, wyznającej idee „zero dopingu” oraz marginal gains, ewoluował do grupy mataczy i astmatyków. Sprawy nie polepsza również zamieszanie wokół Gianniego Moscona, wobec którego istnieje przypuszczenie, że podczas wyścigu Tre Valle Varesine celowo zrzucił z roweru Sébastiena Reichenbacha (FDJ). W tej sytuacji ograniczanie kontaktów z mediami jest niczym innym, jak uchylaniem się od niewygodnych pytań.

Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce zostaną udzielone odpowiedzi na wiele zadanych i niezadanych publicznie pytań, przede wszystkim dla dobra tej dyscypliny, którą, nie boję się oznajmić w pierwszej osobie liczby mnogiej, kochamy wszyscy. Przy okazji obiecujemy, że jeśli tylko otrzymamy taką możliwość, wypytamy “polską mafię” w Sky, i nie tylko, o wszystko, co najważniejsze. Tymczasem zapraszamy do lektury materiałów, które swoje źródło znajdują w pracy zespołu prasowego Team Sky. Niestety.

Marta Wiśniewska