Fot. UCI

Prezydent UCI postanowił, że nie weźmie udziału w belgijskim monumencie na znak protestu wobec zaproszenia Lance’a Armstronga przez organizatorów wyścigu.

Takie stanowisko szefa światowej federacji jest reakcją na informację o tym, że Lance Armstrong pojawi się we Flandrii mimo sprzeciwu UCI. Szalę przechylił fakt, że Amerykanin ma wystąpić na konferencji, która jest bezpośrednio powiązana z wyścigiem.

Wcześniej Lappartient napisał list do organizatorów by ci przemyśleli sprawę i zrezygnowali z zaproszenia dla Armstronga. “Boss” pojawi się na zaproszenie organizatora wyścigu, Woutera Vandenhauta.

Nie mogę skonfiskować amerykańskiego paszportu i powstrzymać go przed przyjazdem do Belgii. Rozumiem to, że jest zaproszony na konferencję i zapewne zainteresuje ona dużo ludzi, ale to nie jest obraz kolarstwa jaki chcemy przesłać światu. Chcemy promować czysty sport, a Armstrong nie jest tego symbolem

-powiedział Lappartient w rozmowie z Het Nieuwsblad.

Przypomnijmy, że Amerykanin ma dożywotni zakaz jakiegokolwiek udziału w kolarstwie i został pozbawiony wszystkich siedmiu zwycięstw w Tour de France. Taki wyrok wydała Amerykańska Agencja Antydopingowa, a całą sprawą zajął się także agent federalny Jeff Novitzky. Według ciążącego na Armstrongu zakazu ten nie może pojawiać się na imprezach organizowanych pod auspicjami UCI i także z tego powodu organizatorzy Colorado Classic wycofali się z współpracy z byłym kolarzem US Postal.

Nie może pojawić się w samochodzie będącym częścią wyścigu dopóki ma dożywotni zakaz. Nie jestem zadowolony z tej sytuacji i chcę, by Wouter Vandenhaut to wiedział. Nie przyjadę na Ronde. Pojadę na inny wyścig w Belgii na początku sezonu, jeszcze nie wiem jaki

-stanowczo zapowiada szef UCI.