Phil Gale / ASSOS

Menedżer BMC Racing Team jest zachwycony pierwszym wygranym monumentem w historii drużyny.

W ostatnich sezonach BMC Racing Team wspierało w klasykach dwóch kolarzy – Philippe’a Gilberta i Grega Van Avermaeta. Belgów często spotykał jednak pech – Gilbert zwyciężył w tym okresie jedynie w Amstel Gold Race (mistrzostwo świata w barwach reprezentacji), a Greg Van Avermaet często był wysoko, ale nie potrafił postawić kropki nad “i”. Sytuacja zmieniła się w tym roku – Gilbert odszedł do Quick-Step Floors w poszukiwaniu szansy na brukach, a Van Avermaet wreszcie się przełamał i seryjnie wygrywał północne wyścigi.

W Ronde Van Vlaanderen najlepszy okazał się mistrz Belgii, a lider BMC Racing Team musiał się zadowolić drugą lokatą, ale już w Paryż-Roubaix wszystko poszło zgodnie z planem i mistrz Olimpijski smakował pierwszy zdobyty monument – zarówno w swojej karierze jak i w historii drużyny.

Wygranie Paryż-Roubaix to spełnienie snów, ale to nie bierze się znikąd, marzenia realizują się z jakiegoś powodu. Udaje się to dobrym ludziom i dobrym organizacjom. A my mamy wspaniałą organizację i wielu wspaniałych ludzi i kolarzy. Miło mieć ten tytuł. Greg i drużyna celowali w to od dawna. Ja pojawiam się tu od 31 lat i wreszcie zdobyłem Paryż-Roubaix. Chwilę to zajęło, ale warto było czekać

– powiedział Jim Ochowicz.

Menedżer BMC Racing Team od dawna uważał Van Avermaeta za jedynego lidera na wyścigi po bruku, dlatego pozwolił Gilbertowi odejść do Quick-Step Floors. Transfer zaowocował trzecim monumentem zdobytym przez mistrza Belgii – Ronde Van Vlaanderen. Szef ekipy nie żałuje jednak odejścia mistrza świata z 2012 roku.

Z Philippem Gilbertem zawsze żyliśmy i wciąż żyjemy na dobrych stosunkach. Jestem szczęśliwy, ze wygrał Flandrię i jestem pewien, że on cieszy się, że to my mamy Roubaix.  To szczyt listy wyścigów, które zawsze chcieliśmy wygrać. Włożyliśmy wiele pasji, energii i pracy, by przyjeżdżać na imprezy takie jak Paryż-Roubaix w najwyższej formie. Nasza strategia była dość jasna – Greg był liderem. To się opłaciło. Dodatkowo on uzyskał już ogromną przewagę w rankingu WorldTour, a to kolejny cel, tak jak ranking drużynowy. Sezon planujemy jednak weekend po weekendzie, a w niedzielę nadchodzi kolejny duży wyścig – Amstel Gold Race – i następne po nim.

W ciągu trzech sezonów Van Avermaet przełamał się i przeskoczył z poziomu mocnego, ale “wiecznie drugiego” kolarza na lidera, który często wygrywa i rzadko się myli. W ciągu półtora roku Belg wygrał już siedem wyścigów jednodniowych – w tym mistrzostwo Olimpijskie – a także klasyfikację generalną Tirreno-Adriatico i etap Tour de France.

Myślę, że mocno mu pomogliśmy. Wiele razy byliśmy blisko triumfu i o tym dyskutowaliśmy. W tym sezonie, bardziej niż kiedykolwiek, Greg świetnie czuje się na rowerze, wie co ma robić i robi to w świetnym stylu. Ma moc, by wykończyć pracę przeciwko najlepszym z najlepszych. Myślę, że to jego mentalność. Jest teraz bardziej dojrzały, jego treningi zaprowadziły go na wyższy poziom i drużyna jest silniejsza. Do tego dochodzi cała nauka, sprzęt i ekwipunek, dyrektorzy sportowi, taktyka. Potrzeba wielu rzeczy, by wygrać taki wyścig jak Paryż-Roubaix. Na koniec jednak i tak kolarz musi to wszystko poskładać i przekroczyć linię mety na pierwszym miejscu. Greg wie jak to robić

– zakończył Ochowicz.