To już ostatnia część naszego przewodnika po belgijskich szczytach. Teraz już tylko czekamy na emocje związane z Ronde van Vlaanderen!

TENBOSSE

http://www.klimtijd.nl/beklimming/tenbosse

www.w-uh.com

Kolejne krótkie i sztywne wzniesienie na trasie Ronde van Vlaanderen. Podjazd ma tylko 450 metrów długości i prowadzi zwarto zabudowaną ulicą w miejscowości Brakel. Górka zaczyna się obok głównego placu miasteczka – kolarze muszą pokonać prawie zupełnie prostą drogę wśród wiwatujących wielkich tłumów. Podczas wyścigu króluje tu zapach grilla i frytek, które Flandryjczycy wręcz ubóstwiają. Sam podjazd jest bardzo równy – maksymalne nachylenie to prawie 9% przy średnim 7%, więc nie ma czasu by tu odpocząć.

Historia wzniesienia sięga 1925 roku, gdy władze miasta postanowiły poszerzyć małą, gruntową ścieżkę i wybudować domy robotnicze wzdłuż nowej ulicy. Trasę poszerzono i wyasfaltowano, a w nowo wybudowanych mieszkaniach powstało wiele barów i klimatycznych restauracyjek. Podjazd zadebiutował na Ronde w 1997 roku i od tamtej pory jest regularnym punkcie na trasie. Tenbosse tradycyjnie przygotowuje kolarzy do podjazdu na Muur-Kapelmuur – ta sekwencja powtarza się od początku obecności sztywnej ulicy we “Flandryjskiej piękności”. W tym roku Tenbosse następuje zaraz po Berendries, lecz będzie to początkowa faza wyścigu i podjazd nie powinien decydować o losach całej rywalizacji.

Ta krótka uliczka jest ulubionym miejscem słynnego Petera Van Petegema. Dwukrotny zwycięzca Ronde mieszka w Brakel i nawet teraz można go spotkać na treningu w tych okolicach. Najsłynniejsza akcja na Tenbosse miała miejsce w 2003 roku. Wtedy “PVP” jechał w peletonie wraz ze swoim wielkim rywalem, Johannem Museeuwem. U podnóża pierwszy zaatakował “Lis z Flandrii”, lecz Van Petegem natychmiast zareagował i szybko wyprzedził przeciwnika, a następnie przeskoczył do czołowej grupy, zostawiając Museeuwa daleko w tyle. Jego grupka dojechała do mety, a Van Petegem przyjechał pierwszy, wyprzedzając Francka Vandenbroucke’a i Stuarta O’Grady’ego.

STEENBEEKDRIES

https://nl.wikipedia.org/wiki/Steenbeekdries

http://autobus.cyclingnews.com

Nie jest to zbyt trudne wzniesienie – zagraniczni kibice śmieją się, że trudniej wymówić nazwę podjazdu niż go przejechać….. Rzeczywiście, górka nie jest zbyt długa, średnie nachylenie również nie powala z nóg, bo to tylko niecałe sześć procent. Jedynym utrudnieniem jest dość łagodna kostka brukowa, którą jest wyłożony prawie cały odcinek. Problemy kolarzom może przysporzyć ciekawy zjazd. Zawodnicy muszą przejechać w odwrotną stronę Stationberg – o wiele trudniejsze wzniesienie, które zaczyna się przy charakterystycznej stacji kolejowej. Ten odcinek również jest wybrukowany i bardziej sztywny, jednak organizatorzy wyścigów częściej używają łatwiejszego Steenbeekdries. Natomiast zjazd po uciążliwym Stationbergu może być problematyczny, jeśli zacznie padać deszcz. Śliska kostka może spowodować wypadanie bidonów, a dodatkowo odcinek kończy się bardzo ostrym zakrętem w prawo przed stacją – następnie na kolarzy czeka przejazd przez tory kolejowe.

Ciekawa konfiguracja podjazdu i zjazdu na Steenbeekdries spowodowała, że od 15 lat wzniesienie jest stale obecne na Ronde van Vlaanderen. Dodatkowo, przed samym podjazdem umiejscowiony jest 2,5-kilometrowy odcinek bruku Mariaborrestraat. W tym roku Steenbeekdries będzie piątym wzniesieniem od końca, co powoduje, że może stać się kluczowym odcinkiem wyścigu. Wzniesienie było również trzykrotnie obecne (w latach 2011-2013) na trasie Dwaars door Vlaanderen, a w tym roku przejadą przez nie kolarze uczestniczący w E3 Harelbeke i Omloop Het Nieuwsblad U-23. Stationberg natomiast jest stałym punktem E3 i tam również odgrywa bardzo ważną rolę, gdyż poprzedza legendarną kombinację Oude Kwaremont + Paterberg.

KNOKTEBERG

http://www.klimtijd.nl/beklimming/knokteberg

http://autobus.cyclingnews.com

Szczyt wzniesienia Knokteberg znajduje się dokładnie na granicy walońskiej i flandryjskiej części Belgii. Z tego powodu wzniesienie ma dwie nazwy: flamandzkojęzyczną Knokteberg (od nazwy osady Knokt, która jest na szczycie po flandryjskiej stronie) oraz Cote de Trieu (od nazwy wioski Trieu, znajdującej się u podnóża podjazdu). Dzięki takiemu umiejscowieniu, kolarze Ronde van Vlaanderen na chwilę wjeżdżają do Walonii. Knokteberg jest zawsze w parze z innym pobliskim wzniesieniem Kluisberg – zawodnicy podjeżdżają pod ten trudny podjazd od strony flandryjskiej, potem następuje zjazd do walońskiego miasteczka Russeignies/Rozenakem, a następnie wracają do Flandrii dzięki Knoktebergowi. Szczyt pagórka znajduje się w rezerwacie Kluisbos, który jest dużym kompleksem leśnym na garbie leżącym po obu stronach części składowej Belgii.

Wzniesienie nie jest łatwe do znalezienia – w miasteczku Russeignies należy podążać za kierunkowskazami na małą restaurację Vierschaar. Początek podjazdu prowadzi po betonowych płytach i nie jest zbyt wymagający. Dopiero po minięciu ostatnich zabudowań droga zaczyna piąć się ostro w górę. Nawierzchnia przechodzi w asfaltową, domy są zastępowane przez gęsty las, a nachylenie stale rośnie i osiąga maksymalny pułap 12% na samym szczycie. Tutaj też znajduje się granica flandryjsko-walońska, o czym świadczy stary słup graniczny.

Knokteberg czternaście razy był na trasie Ronde van Vlaanderen – zawsze poprzedzone było podjazdem pod Kluisberg. Ostatni raz ta kombinacja była wykorzystana dość dawno – kolarze wjechali do Walonii w 2011 roku. Cote du Trieu jest czasami obecne na Omloop Het Nieuwsblad (9 razy, ostatnio w 2007 roku), a także na wyścigach E3 Harelbeke, Kuurne-Brussel-Kuurne, Dwaars door Vlaanderen i Halle-Ingooigem. W tym sezonie przejadą tędy zawodnicy uczestniczący w K-B-K, E3 i w wyścigu w okolicach Ingooigem.

KORTEKEER

http://www.klimtijd.nl/beklimming/kortekeer

https://nl.wikipedia.org/wiki/Kortekeer

Równoległy podjazd do legendarnego Koppenbergu – oba podjazdy często wykorzystywane są naprzemiennie. W tym roku te dwa pagórki są razem na trasie, choć Kortekeer jest umiejscowiony jako drugi, a Koppenberg będzie kluczowym podjazdem na wyścigu. Pagórek nie może się nawet równać pod względem trudności ze swoim pobliskim odpowiednikiem. Ze względu na profil, górka przypomina Knokteberg – też jest położony w lesie, najtrudniejsza jest końcówka (maksymalne nachylenie to miejscami 17%) i jest to podjazd wyasfaltowany. Nawierzchnia jest dobrej jakości, jednak ze względu na wysokie skarpy obok drogi błoto często spływa po trasie, która szybko robi się mokra i niebezpieczna.

Do tej pory peleton Ronde van Vlaanderen przejechał tędy 14 razy (w latach 1988-1990, 1995-2001, 2007, 2014-2016). W ostatnich latach kolarze zaczynali tutaj rywalizację, gdyż podjazd usytuowany był jako drugi. Wzniesienie jest też stałym punktem E3 Harelbeke, a także często jest wykorzystywane przez organizatorów Trzy Dni De Panne.

KOPPENBERG

https://nl.wikipedia.org/wiki/Koppenberg

https://nl.wikipedia.org/wiki/Koppenberg

Na koniec zostawiliśmy najtrudniejszy podjazd z całego wyścigu Ronde van Vlaanderen. Jest to symbol nie tylko tego klasyka, lecz także całej Flandrii. W całym roku podjazd obecny jest tylko tutaj, a droga jest zamknięta dla ruchu ze względu na niesamowite nachylenie i złą nawierzchnię bruku. To jest właśnie Koppenberg – męczarnia dla zawodników, raj dla kibiców, wizytówka kolarstwa.

Garb z Melden – tylko to wzniesienie może sobie pozwolić na taki przydomek i jak żadne inne zasługuje na respekt i pokorę. Nazwa Koppenberg pochodzi zaś z języka holenderskiego i oznacza “Wzgórze Głów” – Flamandowie nazywają kostkę brukową Kinderkoppen, co można przetłumaczyć jako “główki dzieci”. Sam podjazd prowadzi po ulicy Steengat i czasami też tak jest nazywany przez miejscowych kibiców.

Góra rozpoczyna się w niewielkiej miejscowości Melden pod Oudenaarde – stąd jej alternatywny przydomek. Droga prowadząca na wzgórze jest dobrze oznakowana i bez problemu można trafić po drogowskazach. Nie jest to jednak konieczne – to przerażające dla kolarzy miejsce po prostu widać z każdego miejsca w okolicy. W centrum wioski należy skręcić w prawo i wtedy wyrasta przed zawodnikami ściana z kostki…. Pierwsze 100-200 metrów jest relatywnie proste – to tylko 8% nachylenia. Najgorsze jest kolejne 400 metrów.

Kończą się zabudowania, a droga wjeżdża w mały zagajnik. Nachylenie tutaj wynosi 22% na całym odcinku, a fatalna kostka wydaje się tonąć w krajobrazie – podobnie jest z morale jadących tutaj zawodników. To chyba najbardziej charakterystyczny obrazek dla całego kolarstwa – uczestnicy nie są w stanie podjechać po beznadziejnym stanie nawierzchni. Nagłe zatrzymanie powoduje, że kolarz nie jest w stanie przekręcić pedałami i jest zmuszony do biegu pod górę. Ile razy widzieliśmy ten obrazek wykończonych i umorusanych kolarzy wspinających się na nogach pod najtrudniejszy odcinek Koppenbergu? Sama końcówka jest już łatwiejsza, a na górze rozciąga się przepiękny widok. Dla zawodników marne jest to pocieszenie, gdyż zmęczenie nie pozwala nawet logicznie myśleć, a tu trzeba dalej pedałować przez flandryjskie pola.

Historia Koppenbergu na Ronde rozpoczęła się w 1976 roku. Wtedy to “odkrył” tę uliczkę Walter Godefroot i poinformował o tym trudnym odcinku organizatorów wyścigu. Od razu włączono je na trasę, jednak na początku nie odgrywało ono kluczowej roli. Było umiejscowione zbyt daleko mety wyścigu, a zaraz po nim następował Oude Kwaremont, który znacznie częściej rozstrzygał losy rywalizacji. Nowy podjazd nie podobał się kolarzom – narzekano na wąską drogę, fatalny stan nawierzchni i błoto spływające ze skarp. Do 1987 roku wzniesienie jednak figurowało na trasie i wtedy nastąpił przełom. W tamtej edycji na czele wyścigu jechał Jesper Skibby, który uzyskał około dwuminutową przewagę nad peletonem przed wjazdem na wzniesienie. Za Duńczykiem jechał sędzia wyścigowy, który musiał uciekać przed szybko jadącą dużą grupą. Na początku podjazdu Skibby prawie stanął, a samochód sędziowski nie mógł go wyprzedzić na wąskiej drodze. Doszło do potrącenia – auto przejechało po rowerze, szczęśliwie omijając nogi kolarza. Od tamtego wypadku Koppenberg wypadł na 15 lat ze względu na bezpieczeństwo kolarzy – było tu po prostu za wąsko i za ślisko.

Powrót nastąpił w 2002 roku – po remoncie obejmującym odnowienie kostki i poszerzenie drogi, Koppenberg znów zaczął straszyć kolarzy. Przez 5 lat zawodnicy ścigali się po Wzgórzu Głów, a w 2008 roku trasa znów przeszła modernizację. Od tamtej pory podjazd jest stałym punktem trasy. Jego znaczenie wzrosło w 2012 roku – po przeniesieniu mety do Oudenaarde Koppenberg stał się szóstym od końca wzniesieniem, a jego szczyt znajduje się około 50 kilometrów przed kreską.

Legendarna góra była więc 26 razy na trasie “Flandryjskiej piękności”. Ze względu na jego prestiż i renomę, organizatorzy innych wyścigów nie chcą uwzględniać go na swoich trasach. Jeden raz figurowało na trasie Gent-Wevelgem (w 1977 roku), jednak nawet wtedy włodarze nie śmieli użyć nazwy Koppenberg i w książce wyścigu widniała nazwa Steengat. W tamtym roku przez Koppenberg przejechali też kolarze uczestniczący w Kuurne-Brussel-Kuurne i od tamtej pory Ronde van Vlaanderen ma wyłączność na przejazd przez Wzgórze Głów.

Koppenberg to absolutny monument kolarstwa, o którym pisze się w wielu książkach, a kibice latami przekazują sobie historię dramatu legend kolarstwa na tej krótkiej górze. Ze swoim ogromnym średnim nachyleniem sięgającym 12 procent, to wzniesienie ma najgorszą renomę wśród kolarzy w całych Flandryjskich Ardenach. Zawodnik, który wjeżdża na szczyt jest hołubiony przez lata i automatycznie wchodzi do grona legend. Wielki kawał historii, który trzeba zobaczyć i przeżyć!