Fot. Matthias Frank/IAM Cycling

Szwajcar przenosi się do francuskiej ekipy z upadłej IAM Cycling. W ciągu trzech lat spędzonych w rodzimej ekipie, zawsze był liderem w górskich wyścigach. Po przejściu do AG2R stanie się ekskluzywnym pomocnikiem utalentowanego Francuza Romaina Bardeta.

Eksperyment z rolą lidera dla szwajcarskiego kolarza nie powiódł się. Jego największym sukcesem przez trzy ostatnie lata była tegoroczna wygrana na górskim etapie do Lluceny podczas Vuelty a Espana. Jednak Frank nie triumfował po walce z Froomem, Quintaną i Contadorem, lecz zdołał wygrać z ucieczki, wcześniej ponosząc olbrzymie straty w klasyfikacji generalnej. Pozostałe wyniki również świadczą o tym, że Frank średnio radził sobie jako lider. Najważniejsze osiągnięcie to ósme miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de France w 2015 roku oraz druga lokata w „generalce” Tour de Suisse 2014. Do tego wygrane górskie etapy na Criterium International i Bayern Rundfahrt – i to tyle, jeśli chodzi o wartościowe lokaty. Słabo jak na kolarza z ogromnym potencjałem, któremu podporządkowano całą drużynę.

Po przeprowadzce do francuskiej ekipy, Frank musi schować swoje ambicje i znowu stać się pomocnikiem, tym razem dla Bardeta. Pamiętajmy, że przed przygodą z IAM Szwajcar przez pięć lat jeździł dla BMC, doskonale radząc sobie jako domestique oraz będąc prawą ręką Tejaya Van Garderena i Cadela Evansa. Paradoksalnie ta rola jest dla niego chyba najbardziej odpowiednia, co sam kolarz często potwierdza w swoich wypowiedziach. Na pierwszym przedsezonowym zgrupowaniu,  Frank udzielił obszernego wywiadu portalowi Cycling News, w którym opowiada o swojej roli w nowej drużynie oraz o planach na 2017 rok.

W IAM Cycling miałem możliwość przekonać się do czego jestem zdolny, i jaki jest górny pułap moich umiejętności. Zdałem sobie sprawę, że czasami nie radzę sobie z presją, jaka jest wywierana na mnie przez kibiców i dyrektorów. Szczególnie ciężko było mi przewidzieć, kiedy będę miał najwyższą formę. Inni kolarze mają zdolność do trafienia ze swoją najlepszą kondycją w najważniejszy moment, ja niestety miałem z tym spore problemy. Dlatego też w takiej sytuacji trudno być liderem, ponieważ musiałem dobrze spisywać się w konkretne dni, a to niezbyt mi się udawało.

Nieudany start w tegorocznych wyścigach Tour de Suisse i Tour de France utwierdził go w przekonaniu, że musi poszukać sobie nowych wyzwań i znaleźć sobie niszę, w której będzie czuł się lepiej.

Myślę, że przejście do AG2R jest dla mnie krokiem wstecz, ale takiej właśnie roli szukałem – być solidnym pomocnikiem z możliwością, by na niektórych wyścigach pojechać dla siebie. Nadal jestem zmotywowany, nadal szukam swojej tożsamości kolarskiej, lecz nie chcę już odczuwać na sobie tak dużej presji. 

Gdy wszystkie oczy nie są zwrócone ku niemu, Frank pokazuje, że nadal ma wielką moc w górach i potrafi utrzymywać wysokie tempo na podjazdach. Dowodem na to jest piękne zwycięstwo na siedemnastym etapie tegorocznej Vuelty, gdy zwyciężył nie walcząc już o generalkę.

Pod koniec Vuelta była dla mnie zabawą, nie miałem nic do stracenia. Jechałem po prostu dla przyjemności, a podczas tamtego etapu czułem się najlepiej od trzech lat. Możliwe, że byłem w stanie wygrać coś jeszcze w czasie trwania tamtego wyścigu, ale wygrałem tylko i aż jeden etap, i co najważniejsze, odzyskałem pewność siebie.

Stojąc przed nowym wyzwaniem, Frank nie może się już doczekać nowego sezonu, w którym będzie robił to, w czym jest najlepszy, dlatego też chce jak najszybciej zacząć pracę dla Bardeta. Nie boi się też porównywać Francuza ze swoim poprzednim liderem, czyli Tejayem Van Garderenem, który według niego jest bardzo stabilny w swoich poczynaniach i nie podejmuje zbyt dużego ryzyka. Zdaniem Franka, Bardet często eksperymentuje, lubi nowe wyzwania i jest bardziej otwarty na nowe pomysły. Dodatkowo, Francuz dostał ogromny zastrzyk motywacji, dzięki wywalczonemu w pięknym stylu drugiemu miejscu w Tour de France. Dlatego też Frank mówi o Bardecie w samych superlatywach.

To jest wielki talent – jeden z największych talentów, jakie poznałem przez wszystkie lata swojej kariery. Nie mogę się już doczekać, by z nim współpracować i poznać go jeszcze lepiej. W tej chwili jesteśmy razem na zgrupowaniu, za miesiąc będziemy na kolejnym obozie, na początku roku pojedziemy razem kilka wyścigów, będzie więc wiele okazji by dowiedzieć się, czego jesteśmy w stanie razem dokonać, a także jak będzie wyglądała nasza współpraca. W przyszłym roku będę obchodził jubileusz 10-lecia mojego pobytu w zawodowym peletonie, pracowałem już z kilkoma wielkimi mistrzami kolarstwa, zdobyłem więc sporo doświadczenia, które mam zamiar przekazać Romainowi.

Pomimo pogodzenia się z rolą pomocnika, Frank nie zapomina też o możliwości jazdy na własne konto. Swoją szansę widzi w dobrej jeździe podczas Tour de Suisse, który będzie rozgrywany równolegle z Criterium du Dauphine, a na ten ostatni wyścig anonsowany jest Bardet. Szwajcar może więc dostać wolną rękę w swoim domowym wyścigu, ale nadal utrzymuje, że największą satysfakcję przyniesie mu praca na sukces swojego lidera.

Romain jest facetem, który ma wielką szansę i umiejętności, by wygrać Wielką Pętlę. Moim marzeniem jest być częścią zwycięskiej ekipy na Tourze. Byłoby to niesamowite doświadczenie. Przychodząc do tej drużyny, czuję, że będę miał okazję to przeżyć. 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments