Team Gamin-Sharp / Cannondale-Drapac

Holender w niedawno wydanej książce opisał proces dopingu w drużynie Rabobanku, a wczoraj potwierdził, że właśnie jego dr Fuentes nazwał Luigim.

Od kiedy Operacion Puerto wykazała jeden z największych systemów dopingowych w kolarstwie wiele próbek pozostawało bez nazwisk. Były oznaczone pseudonimami, by utrudnić ewentualną identyfikację. Największe kontrowersje wzbudzały ‘Clasicomano’ i ‘Clasicomano Luigi’ przypisywane Juanowi Antonio Flechy i Fabianowi Cancellarze. Sprawa Szwajcara wróciła nawet przy okazji Igrzysk Olimpijskich, gdy Lance Armstrong skomentował sukces Spartakusa wpisem na Twitterze “Luigi!!”.

Wyjaśnienie pseudonimu również wywołał wpis na Twitterze, tym razem Phila Gaimona. Amerykanin startował razem z Dekkerem i opublikował zdjęcie krótkiej wymiany wiadomości po wpisie sugerującym, że to Fabian był nieznanym klientem Fuentesa (Gaimon usunął swój post).

Holender później osobiście potwierdził swoje słowa w prasie.

Fuentes dał mi ten pseudonim. To ja jestem Clasicomano Luigi, nikt inny. Skontaktowałem się z Fuentesem przez mojego agenta, Jacquesa Hanegraafa. Przedstawił mnie lekarzowi i Luigiemu Cecchini.

Gdy proceder Fuentesa wyszedł na jaw Dekker dopiero drugi rok jeździł w zawodowym peletonie, a zdążył już wygrać Tirreno-Adriatico czy zająć trzecie miejsce w Tour de Pologne. Hiszpańska policja dość szybko odcyfrowała niektóre pseudonimy z laboratorium lekarza – Ivan Basso został nazwany ‘Brillo’, Alejandro Valverde ‘Piti’, a Jorg Jaschke ‘Bella’ – były to imiona psów sportowców. Nie znano jednak właściciela próbek ‘Clasicomano Luigi’, którym okazał się Thomas Dekker. Holender długo nie przyznawał się do dopingu, a prawdę powiedział dopiero w niedawno wydanej książce. Kolarz wspomina w niej m.in. o dopingu w ekipie Rabobank…

Każdego dnia korzystamy z kortyzonu. Produkt nazywa się Diprofos. Mamy medyczne pozwolenia. Nawet bym nie wiedział na co, to przykrywka. Dzięki kortyzonowi możemy dać z siebie jeszcze więcej. Poza tym jestem bardzo szczupły – 68kg przy wzroście 188cm – jeszcze nigdy nie byłem tak lekki.

i niesławnym Tour de France 2007, z którego Michael Rasmussen został wykluczony po ostatnim górskim etapie pomimo przewagi ponad 3 minut nad drugim Alberto Contadorem.

Start jest w Londynie. Jesteśmy tu tydzień wcześniej. W czwartek przed Tourem UCI robi badania. Mój hematokryt wynosi 45, Michaela [Boogerda, z którym Dekker mieszkał w pokoju] 50. Jest na granicy, ryzykuje – punkt wyżej i wypada z gry. Lekarz drużyny proponuje, że codziennie o szóstej rano będzie pukał do drzwi i dawał mu kroplówkę z wodą. To obniża poziom hematokrytu o dwa lub trzy punkty.

[…]

O nic nie pytamy Rasmussena. Właściwie bardzo go szanujemy. Mądrze do tego podszedł, jak Boogerd. Ma system stworzony tylko dla siebie i najwyraźniej to działa, bo jedzie w żółtej koszulce. Po prostu. Doping jest wszędzie, w naszej drużynie i innych. Dynepo, kortyzon, woreczki z krwią, kroplówki, środki nasenne – jeśli jesteś otoczony takim absurdem, to w końcu myślisz, że to normalne.

Ciekawy może być komentarz Phila Gaimona do wpisu – na sugestię jednego z kibiców, że w próbkach Fuentesa było dwóch “Luigich” (Luigi i Clasicomano Luigi) Amerykanin odparł, że nigdzie nie napisał, że Cancellara był czysty. Po prostu nie korzystał z usług Fuentesa…