Michał Kapusta / naszosie.pl

Doświadczony włoski kolarz zaatakował, bo samochód ekipy zmienił taktykę w ostatniej chwili.

Na wczorajszym etapie Giro d’Italia “Rekin z Mesyny” stracił kilkanaście sekund do kilku rywali, bo przedwcześnie zaatakował i nie wytrzymał swojego tempa. Jak później wytłumaczył niepotrzebnie posłuchał komunikatów z radio.

Pomijając atak Fuglsanga nasza taktyka była pomyłką. Od początku był taki plan, wysłać Jakoba do przodu. Może za bardzo zaufałem temu, co słyszałem przez słuchawkę, ruszyłem w złym momencie. Czołowy wiatr sprawił, że nie było łatwo. Zapłaciłem za to, ale przyjechałem z Landą. Czy będziemy rozmawiać o taktyce dzisiaj wieczorem? To samochód ekipy popełnił błąd, zwróćcie się do nich.

Przed Enzo na metę wjechał nie tylko lider wyścigu Tom Dumoulin (Giant-Alpecin), ale także wielu przedwyścigowych faworytów – Alejandro Valverde (Movistar), Ilnur Zakarin (Katusha), Domenico Pozzovivo (Ag2r) czy Rafał Majka (Tinkoff). Joe Dombrowski, który pracował dla swojego kolegi z Cannondale Rigoberto Urana, uznał, że ruch Nibalego był… niepotrzebny.

Widzieliście atak Vincenzo. To było… szczerze mówiąc, to było głupie. Nie mam pojęcia dlaczego ruszył na zjeździe gdy mieliśmy czołowy wiatr. Przez to “strzelił”. Myślę, że my to rozegraliśmy bardzo dobrze.

Zwycięzca Giro z 2013 roku bronił się, że początkowo miał pojechać inaczej.

Taktyka zmieniła się w trakcie etapu, początkowo miałem tylko kontrolować inne ataki. Potem powiedzieli, że jeśli się dobrze czuję, to powinienem spróbować. Zaatakowałem, ale popełniłem błąd, trzeba było później okazać swoje karty. Trzeba pozostać spokojnym. To długie Giro. Musimy grać na przeczekanie.

źródło: velonews