Ogromny pech spotkał Pawła Bernasa. Jednego z najlepszych polskich kolarzy mijającego sezonu dopadła kontuzja, która wyklucza go z ścigania na kilka miesięcy. O wszystkim “Berni” pisze na swoim blogu.

Ostatnie dni nie były dla mnie zbyt szczęśliwe.  Doznałem kontuzji przez którą niestety stracę część sezonu. Nie wiem dokładnie, kiedy wrócę do ścigania.

Problem wyszedł na jaw 10 dni temu, kiedy jeszcze podczas zgrupowania na Majorce, złapałem duży ból w plecach. Już wtedy wiedziałem, że doszło do odnowienia starego urazu i na strachu się nie skończy.  Aż do poniedziałku nie wiedziałem jeszcze, ile będę musiał pauzować. Mogły to być dwa tygodnie odpoczynku albo nawet kilka miesięcy. Niestety padło na wariant pesymistyczny.

Żeby raz a dobrze zażegnać wszelkie problemy z plecami, jutro poddaję się zabiegowi, który będzie polegał na korekcie laserowej dysków i wszczepieniu komórek macierzystych, żeby dyski szybciej się zagoiły.  Następnie czekają mnie dwa tygodnie wyciągnięte z życiorysu. Zero aktywności sportowej, żadnego roweru, biegania, tylko leżenie, powolne spacerowanie. Potem, jak już się zagoi, rozpocznę bardzo intensywną rehabilitację i gdzieś tam pomału dołożę niewielkie obciążenie treningowe. Przewidywany czas  rozbratu z rowerem może potrwać nawet 2 miesiące. W związku z tym pierwsze wyścigi sezonu będę miał z głowy.  Wstępnie, ale to bardzo wstępnie, planuję rozpocząć ściganie na przełomie marca i kwietnia.  Zaznaczam, że to jedynie termin orientacyjny. Może się zdarzyć, że wrócę wcześniej albo później.

Czy czuję się sfrustrowany po urazie? Czy jestem zdenerwowany, że stracę pierwsze wyścigi, po przeniesieniu do wyższej dywizji? Absolutnie nie.  Jeżeli to miało się w końcu przytrafić, to dobrze, że  akurat teraz. Wciąż mam szansę wziąć udział w większości startów i powalczyć o jak najlepsze miejsca.   Dużo gorzej bym się czuł, gdyby uraz zaatakował tuż przed rozpoczęciem kolarskiego roku, kiedy byłbym w pełni przygotowany do jazdy na najwyższych obrotach. Wówczas powrót przypadłby na czerwiec, a to oznacza całkowitą stratę.

Kontuzje to normalna rzecz w sporcie. Trzeba się z tym pogodzić i walczyć o jak najszybsze odzyskanie sił, przy czym nigdy nie wolno zapominać o cierpliwości.  Bardzo się cieszę, że w bądź co bądź niekomfortowym momencie, mogę liczyć na pełne wsparcie całej ekipy. Dzięki Panowie! Jak tylko stanę na nogi, spróbuję się odwdzięczyć.

Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia “Berni”!

Źródło: activejet-team.com