Po wielu latach spędzonych w jednej z krajowych ekip, Jurgen van den Broeck postanowił zmienić otoczenie. Doświadczony kolarz wierzy, że da mu to możliwość powrotu do jazdy na wysokim poziomie.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Van den Broeck jest jedyną belgijską nadzieją na wygranie wielkiego touru. Były lider zespołu Lotto kilkukrotnie kończył trzytygodniowy wyścig w czołowej 10, dając się poznać jako specjalista od jazdy w wysokich górach. Niestety jego kariera została zahamowana przez kontuzje, które w dużym stopniu odbiły się na jego obecnej dyspozycji. Obecnie, 32-latek liczy, iż zmiana barw pozwoli mu się odbudować.

Istotna dla niego jest także pozycja w zespole. Wszystko wskazuje na to, że będzie mu dane, w jednym z najważniejszych wyścigów w kalendarzu, pojechać na własne konto.

Włodarze Katushy uwierzyli w moje możliwości, co bardzo mnie motywuje. Moim zadaniem będzie pomoc Spilakowi podczas krótkich etapówek, a także wspieranie Purito podczas kampanii w Ardenach. Niewykluczone też, że dane mi będzie pojechać na własne konto jednego z wielkich tourów. Nie wiem jeszcze, czy będzie to Tour de France. Słyszę wiele plotek, że właśnie ze względu na to, iż nie wystartowałem w tym roku w wielkiej pętli, opuściłem zespół Lotto. Nie jest to prawdą. Po prostu przyszedł czas na zmiany. Dla mnie nieważne jest, w której etapówce będzie dane mi walczyć. Na pewno dam z siebie 200%. Po przejściu do Katushy, znów bardzo chce powalczyć o wielki wynik. – powiedział sam zawodnik.

Warto przypomnieć, iż Van den Broeck był już trzecim kolarzem wielkiej pętli (2010). Niestety od kilku lat nie dane mu jest notować aż tak dobrych rezultatów.

 

fot. rouleur.cc