fot. Criterium du Dauphine Libere

Od 1977 roku, patrząc w oficjalne tabele, tylko jeden belgijski kolarz stanął na podium Tour de France. Był nim Jurgen Van den Broeck – przy okazji ostatni Belg, który znalazł się w czołowej „3” Critérium du Dauphiné. 41-latek z tej okazji wspomina swoje czasy i analizuje szanse na to, że jego następcą będzie Remco Evenepoel.

Choć ciężko w to uwierzyć to w tak kolarskim kraju jak Belgia od dekad brakuje kolarza zdolnego do walki w największych wyścigach etapowych z Tour de France na czele. Jeśli liczyć by dyskwalifikacje Alberto Contadora i Denisa Menchova z 2010 roku to wówczas na najniższym stopniu podium Wielkiej Pętli stanąłby Jurgen Van den Broeck. Jeśli zaś nie liczyć by tego wyniku, co do czego przekonany nie jest sam 41-latek, który fizycznie na tym podium nigdy nie stanął, to trzeba by się cofnąć aż do 1977 roku i występu Luciena Van Impe. Niewiele lepiej jest w Critérium du Dauphiné – w 1978 roku wygrał tam Michel Pollentier, a następnie jedynym Belgiem na podium był właśnie wspomniany Jurgen Van den Broeck – 3. kolarz edycji z 2014 roku (widoczny na zdjęciu opisującym tekst).

Ta kultura tutaj istnieje, prawda? Jesteśmy krajem rowerzystów, ale u nas nie ma gór. Kolarze bardzo szybko skupiają się na klasykach czy sprincie i w pewnym stopniu zawsze tak będzie. Miałem reputację outsidera. Wszyscy byli zajęci Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix, a ja jeździłem sobie gdzieś w cieniu tego wszystkiego. Gdybym mieszkał w innym kraju, moje osiągnięcia cieszyłyby się większym uznaniem. Głównie dlatego, że nie mamy takiej kultury, ale także dlatego, że nie byłem typem zwycięzcy – kolekcjonowałem głównie wysokie lokaty okazyjnie sięgając po triumfy

— opowiadał Jurgen Van den Broeck w rozmowie dla WielerFlits.

Remco Evenepoel jest w nieco innej sytuacji niż był obecnie 41-letni ex-zawodowiec. Kolarz Soudal Quick-Step jest wielką gwiazdą i nadzieją Belgów na największe rzeczy, a jego kolejne występy śledzą prawdziwe rzesze fanów. Czy jednym z nich jest Jurgen Van den Broeck i jak ten zapatruje się na szanse swojego młodszego rodaka?

Spotkałem Remco ledwie raz w życiu na zgrupowaniu w Wogezach, ale poza tym nie utrzymywaliśmy kontaktu. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby Remco stanął na podium Tour de France to jak wszyscy w Belgii byłbym bardzo zadowolony. Szczerze uważam, że byłoby wspaniale, gdyby komuś w końcu się udało. Myślę, że wszyscy wiedzą, że może tego dokonać i właściwie tego się od niego niejako oczekuje. Jednocześnie cieszę się, że to skupia taką uwagę mediów. Fakt, że czołowi kolarze, tacy jak Evenepoel, skupiają się na klasyfikacji generalnej może przypomni Belgom jak ważny to wyścig jaką wartość miały wyniki osiągane w poprzednich latach. Bardzo trudno było mi wygrać Tour de France czy Dauphiné, a także inne wyścigi. Starałem się jednak dać z siebie wszystko w tym, w czym byłem bardzo dobry. Bardzo niewielu zawodników ma szansę wygrać taki wyścig, o czym być może czasami się zapomina. Remco ma znacznie więcej tych cech niezbędnych do wygrywania i życzę mu by kiedyś znalazł się na samym szczycie

— przyznawał 41-latek.

Jurgen Van den Broeck, jak chyba każdy zawodowiec, zaliczył też w życiu wiele poważnych kontuzji. Jak wypadek, który miał miejsce podczas Itzulia Basque Country może wpłynąć na Remco Evenepoela? Zdaniem doświadczonego Belga takie zdarzenia zostawiają pewien ślad, ale jednocześnie nie jest on na tyle wielki by miały skreślać czyjeś szanse na sukces.

Spodziewam się, że wszystko szybko się u niego zagoiło. Po operacji obojczyka po 3-4 dniach możesz znów być mobilny. Żebra zabierają trochę więcej czasu, ale to też nie jest takie złe, jeśli chodzi o trening. Czujesz ból i jest to zniechęcające, ale możesz znowu szybko jeździć na rowerze. Da się ograniczyć utratę sprawności. Technicznie rzecz ujmując jeśli nie było cię przez jakiś czas w stawce to część twojej bazy budowanej przed sezonem zniknie. To zawsze robi różnicę, ale wówczas ścigasz się na świeżości, w oparciu o ten ciągły wzrost, jaki odczuwasz wracając po kontuzji. Największą obawę mam z tym co będzie gdy dojdzie zmęczenie kolejnych tygodni zmagań. Wówczas zauważasz w swoim organizmie, czy coś się wydarzyło w trakcie przygotowania. Jeśli chcesz być na szczycie przez trzy tygodnie, te miesiące wcześniej muszą przebiegać naprawdę idealnie

— analizował Jurgen Van den Broeck.

Były zawodnik takich ekip jak Discovery Channel (2005-06), Lotto Soudal (2007-15), Team Katusha (2016) czy Team LottoNL-Jumbo (2017) w swojej karierze 4-krotnie plasował się w pierwszej „7” wielkich tourów, w tym był 3. i 4. w Tour de France. Czy droga do Wielkiej Pętli powinna prowadzić przez Critérium du Dauphiné i jak różni się francuska trzytygodniówka od pozostałych?

Stresu generowanego podczas Tour de France nie da się porównać z żadnym innym wyścigiem. To jest poza skalą. Jeśli z góry powiesz – wygram czy tam stanę na podium to wiesz, że na twoich barkach ciąży ogromna presja. Tak jest każdego dnia. W Tour de France brakuje takich wolnych dni, które zdarzały się w Giro czy Vuelcie. Oznacza to koncentrację lub zwracanie uwagi na swoją pozycję od pierwszego do ostatniego kilometra, a tych jest przeszło 3 tysiące. Moje doświadczenie mówi, że w zdjęciu tej presji pomaga bycie pewnym swojej formy, a w tym pomaga dobry wynik w Dauphiné. Zawsze istnieją wyjątki, ale uważam, że istotne jest dobrze się przetrzeć. Potem wiesz, że masz jeszcze trochę czasu na dostrojenie się. Z pewnością było kilka lat w mojej karierze, kiedy w Dauphiné nie czułem się super i potem nie wychodził mi Tour. Dlatego pod tym względem będzie to ważny test dla Remco, a także dla pozostałych faworytów

— zakończył Jurgen Van den Broeck.

Oczywiście warto pamiętać, że 41-letni Belg patrzy na kolarstwo z perspektywy zawodnika święcącego swoje sukcesy dekadę temu. Wciąż jest to jednak znacznie świeższa perspektywa niż wielu byłych legend, a zatem kto wie, być może nie mniej celna niż ta wypowiadana przez teoretycznie większe gwiazdy? Jedno jest jednak pewne – Jurgen Van den Broeck może wygodnie rozsiąść się przed telewizorem i czekać na to czy jego rodak powtórzy, a może i przebije jego osiągnięcia.

Poprzedni artykułCritérium du Dauphiné 2024: Wypowiedzi po 2. etapie
Następny artykułNowa 13-biegowa grupa osprzętu firmy SRAM dostrzeżona na Unbound Gravel
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments