Alex Dowsett (Movistar) jest specjalistą od jazdy na czas. To w tej dyscyplinie osiągnął najwięcej sukcesów, włącznie z pobiciem rekordu świata w jeździe godzinnej. Teraz, przyszedł czas błysnąć w tej konkurencji na Igrzyskach Olimpijskich. 

Głównym celem Brytyjczyka w sezonie 2016 będą właśnie Igrzyska Olimpijskie. W Rio chciałby zdobyć przynajmniej brązowy medal w jeździe indywidualnej na czas. Problem w tym, że istnieje przepis, który mówi, że kolarz startujący w „czasówce”, musi także wziąć udział w wyścigu ze startu wspólnego. Dla Dowsetta stanowi to problem, ponieważ trasa wyścigu jest górzysta, więc mu nie odpowiada.

Ten przepis jest po prostu głupi. To tak, jakby powiedzieć Usainowi Boltowi, żeby biegał świetnie jeszcze na 200 i 400 metrów – denerwuje się Dowsett w wywiadzie dla portalu Cyclingnews.com.

Oznacza to, że kolarza Movistaru czeka ciężka praca nad sylwetką. Musi on bowiem zrzucić kilka kilogramów, ale jednocześnie nie stracić mocy. Ponadto, jest konkurencja do miejsca w składzie. Chris Froome jest murowanym kandydatem, czego nie można powiedzieć o Dowsecie. Brytyjczycy mogą wystawić np. Steve`a Cummingsa, który na mistrzostwach świata w Richmond zajął miejsce w pierwszej dziesiątce.

To, że bardzo chcę wystąpić na Igrzyskach oznacza, że czeka mnie ciężka zima. Muszę zrzucić trochę masy mięśniowej, ale jednocześnie nie stracić mocy, czyli zrobić coś podobnego do tego, co zrobili Wiggins czy Dumoulin – tłumaczy Dowsett.

Dowsett uważa, że pozytywnie na jego ewentualne powołanie do składu Wielkiej Brytanii, wpłynęłoby zwycięstwo w „czasówce” w Chianti na Giro d`Italia. Brytyjczyk nie może być jednak pewien, czy w tym wyścigu wystąpi – wszystko będzie bowiem zależało od decyzji dyrektorów sportowych Movisatru.

Sytuacja Alexa Dowsetta dowodzi tylko tego, że w kolarstwie nic nie jest takie proste, nawet jeśli, tak jak on, jest się po prostu dobrym „czasowcem”. Rozmaite okoliczności związane m.in. z rodzajem trasy oraz polityką drużyny, w której jeździ się na co dzień, powodują, że od kolarza wymaga się nieustannej pracy i rozwoju, a i to nie jest jeszcze gwarantem niczego.

Foto: Bettini