fot. Yorkshire Post

Nowe przepisy ekologiczne, wymyślone przez UCI, oficjalnie weszły w życie zaledwie 6 dni temu, a już wzbudziły spore kontrowersje. Czy w imię ochrony środowiska David Lappartient i jego współpracownicy zniszczyli ważną część kolarskiej tradycji?

Kiedy “wczesną wiosną” (a właściwie zimą) UCI postanowiło zaprezentować nowe zapisy w wyścigowym regulaminie, zdecydowanie najwięcej mówiło się o zakazie używania przez zawodników pozycji “super tube”, znanej przede wszystkim z długich i szybkich zjazdów. Zdecydowanie mniej z kolei poświęcono czasu przepisom “ekologicznym”, które już kilka dni po wejściu w życie zrobiły w kolarskim środowisku niezwykle dużo szumu.

Wszystko za sprawą wydarzeń z niedzielnego wyścigu Ronde van Vlaanderen, gdzie jeden z pomocników Grega van Avermaeta, Michael Schar, został zdyskwalifikowany (zgodnie z regulaminem) za wyrzucenie bidonu w kierunku kibiców. Decyzja sędziów, jeszcze w trakcie trwania rywalizacji, wywołała w sieci niemałą burzę, która wydaje się od kilku dni nie cichnąć.

Już w niedzielę, lwia część peletonu postanowiła skomentować całą sytuację. Najwięcej i najtrafniej cała sytuacja została jednak skomentowana dzień później, w świąteczny poniedziałek. Lawinę rozpoczął sam Schar, który postanowił wydać swoiste oświadczenie za pośrednictwem konta na Instagramie, gdzie dokładnie opisał wyjazd z rodzicami na trasę jednego z etapów Tour de France, z którego do domu przywiózł… a jakże, bidon.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Michael Schär (@michaelschaer)

Spoglądając w sekcję komentarzy nie trudno znaleźć innych zawodowców, którzy postanowili wesprzeć szwajcarskiego kolarza. Słów aprobaty nie szczędzili m.in. Chris Froome, Marcel Kittel, Michał Kwiatkowski, Greg van Avermaet, Richie Porte, Jasper Stuyven czy George Hincapie.

Nie trzeba było też długo czekać na kolejne opinie zawodników znanych z rywalizacji na szosach całego świata. Kapitalną historią na twitterze podzielił się Alex Dowsett, który przybliżył historię pewnego młodego kibica, który jeden z najlepszych dni w życiu przeżył kibicując kolarzom startującym w Tour of Britain 2016.

W tym przypadku w odpowiedziach nie znajdziemy może wypowiedzi gwiazd światowego peletonu, ale… historie zwykłych ludzi, którzy kibicując kolarzom otrzymywali od nich swoiste “prezenty” będące pamiątkami na całe życie.

Na twitterze swoją opinią na temat nowych przepisów podzielił się także Chris Froome, który rzucił kibicom bidon podczas ostatniego etapu tegorocznego wyścigu dookoła Katalonii, co zostało przez nich uwiecznione na materiale video. Sam fan kolarstwa także dość jasno skomentował całą sytuację:

Wspaniała chwila, otrzymałem bidon od samego Chrisa Froome’a

Co więcej, nie tak dawno, bo w 2018 roku, moment, w którym jeden z najmłodszych kibiców otrzymał pustą butelkę od George’a Bennetta stał się międzynarodowym viralem. Zarówno portale internetowe ze wszystkich krajów, jak i nawet telewizje, postanowiły pokazać, jak Nowozelandczyk uszczęśliwia kilkuletnie dziecko, jednocześnie cierpiąc na trudnym podjeździe. Wygląda znajomo, prawda? W końcu wszyscy się tym zachwycaliśmy.

Co równie ważne, bidony przekazywane kibicom to nie tylko piękne obrazki z dziećmi w roli głównej. Proszę teraz na chwilę zamknąć oczy i przypomnieć sobie wszystkie tabliczki z napisami “bidons” pokazywane przez realizatorów podczas największych wyścigów na świecie. Poza tym nie trzeba też daleko szukać w “legendarnych” klipach video z kolarskich tras by dowiedzieć się, jak ważny dla kibiców jest powrót do domu z kawałkiem plastiku.

Oczywiście, stając na chwilę po stronie Międzynarodowej Unii Kolarskiej, sport musi iść z duchem czasu. Nie dziwne więc, że problem ogólnego wytwarzania śmieci przez kolumnę wyścigu został ostatecznie podjęty. Pomysł z tworzeniem “stref zielonych” co około 30-40 kilometrów, by zawodnicy mogli wyrzucić m.in. papierki po żelach czy batonach to bardzo dobry pomysł, do którego organizatorzy i zawodnicy powinni się przystosować. W przypadku bidonów sytuacja jest jednak zgoła inna.

Te puste, lub częściowo pełne buteleczki, są nieodłączną częścią kolarskiego świata, naszej pięknej, międzynarodowej kultury. W końcu sam mam na półce całą masę bidonów, które dostałem od zawodnika lub organizatorów wyścigu. Zdecydowanie największy sentyment mam do tego otrzymanego od Michała Kwiatkowskiego na mistrzostwach Polski w Świdnicy w 2016 roku. Dla mnie, podobnie jak dla wszystkich wyżej wymienionych dzieciaków, ma on niezwykłą wartość, naznaczoną pewną magią podobnie jak i cały ten sport. W końcu kolarstwo to często szczegóły. Aby to zrozumieć, proszę pomyśleć, jak za kilkadziesiąt lat w książkach opisywany będzie upadek Sagana, Naesena i van Avermaeta z De Ronde. Cała historia nie zostanie napisana wokół sportowej rywalizacji, a wokół kurtki, wiszącej na barierce. Dla naszego światka, bidon ma właśnie moc tej kurtki.

Na koniec zejdźmy jeszcze na ziemię i spójrzmy, jakim problemem dla zawodników i całych ekip mogą mieć przepisy “eko”. Wystarczy, że temperatura podczas wyścigu podskoczy do około 30 stopni. Całemu peletonowi, co naturalne, będzie się chciało pić. Bardzo. Oznacza to, że masażyści będą musieli stać przy trasie co 5-10 kilometrów. Na zwykłym etapie oznacza to konieczność wykorzystania ponad 20 osób, lub… jazdę samochodem technicznym poza trasą szybciej niż Lewis Hamilton po ulicach Monaco. Potężny drogowy dzwon będzie wtedy kwestią czasu.

Żeby nie było, to nie tylko moje przemyślenia.

Może Państwo mają pewne wspomnienia związane z bidonami wyrzucanymi przez kolarzy? Zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach!

guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz
Tomasz

Liege Bastogne Liege 2018 nasz Michal Kwiatkowski rzuca bidona mojej zonie. https://photos.app.goo.gl/Fnm59fZu8YvdD6u26

Tomek
Tomek

Sagan upadł w Paryż-Roubaix, nie w De Ronde

Maks
Maks

Najlepszym rozwiązaniem byłoby solidarne rzucenie po jednym bidonie przez cały peleton gdzieś na początku jakiegoś wyścigu. Byłbym ciekaw reakcji UCI.

zbig Machander
zbig Machander

tzw. ekoproblem leży w zachowaniu rozsądku a nie służą temu irracjonalne zachowania “eko obrońców” ,które wzbudzają jedynie odruch ruchu palca w stronę czoła…

Krzysztof
Krzysztof

Pamiętam jakby to było wczoraj, Tour de Pologne 2018 Żory, stojąc samotnie w lesie po przejeździe peletonu w moim kierunku zostały rzucone 2 bidony, następne 2 znalazłem w drodze do domu.

Twin
Twin

to jest bidon za 20 zł. naprawdę to taka wielka pamiątka z wyścigu?

Mag
Mag

9 IX 2002 meta Tour de Pologne w Sopot, – na poprzedzającej rundzie złapałem bidon Fassa Bortolo ! Nie wiem od kogo bo poleciał z grupy,- ale do dziś stoi na półce 🙂 Zbyt wiele lewactwa jest w UCI i takie są skutki.