Na początku przyszłego tygodnia drużyna MTN-Qhubeka ogłosił szeroki skład na Tour de France. Szef afrykańskiego teamu już zapowiada, że w wyścigu zabraknie kilku znanych nazwisk. 

Brian Smith udzielił obszernego wywiadu portalowi CyclingTips, w którym opowiada o kolarzach, którzy go zawiedli, oraz o tych, którzy go mile zaskoczyli. Paradoksalnie wśród tych drugich nie ma znanych nazwisk, które dołączyły do Qhubeki w okienku transferowym.

Przypomnijmy, że zimą szeregi ekipy powiększyły się o: Edvalda Boassona Hagena, Matthew Gosa, Theo Bosa i Tylera Farrara. Wszyscy ci kolarze z różnych powodów nie odnieśli w pierwszej części sezonu sukcesów, a nawet nie sprostali nadziejom pokładanym w nich przez Smitha.

Boasson Hagen i Bos mieli kontuzje, Farrar miał kilka dobrych miejsc (ale to wszystko), a Goss ma sezon poniżej oczekiwań.

W tej chwili mogę podać dwa pewne nazwiska, które wystąpią w Tour de France. To Gerald Ciolek i Janse Van Rensburg. Zabierzemy ich ze sobą. Kiedy ma się w składzie afrykańskiego zespołu mistrza RPA, to musi on pojechać w Tour de France. To ważne chociażby dla sponsorów – oświadczył Smith.

Szkot opowiadał też o tym, że jego zdaniem Gossowi brakuje motywacji i w tym upatruje brak jego zwycięstw, a także o tym, aby Farrara nie postrzegać jako sprintera, lecz jako specjalistę od wyścigów klasycznych, które zresztą – jak przyznał Smith – kompletnie jego zespołowi w tym roku nie wyszły.

Rzecz w tym, że będąc pierwszą drużyną z Afryki, która wystartuje w Wielkiej Pętli, piszemy historię i dobierając skład musimy wziąć pod uwagę kolarzy z Afryki. To właśnie dlatego ASO [organizator Tour de France – M.W.] przyznał nam dziką kartą. Gdybyśmy mieli na starcie dziewięciu czarnoskórych kolarzy, oni byliby więcej niż szczęśliwi – zakończył Smith.

Należy pamiętać, że do faktu, iż MTN-Qhubeka otrzymała prawo występu w Tour de France, w dużej mierze przyczyniły się transfery wcześniej wspomnianych gwiazd światowego peletonu.

Twitter: @mwisniewska20

Foto: Caperi.com