Richie Porte (Team Sky) potwierdził swoją klasę i zwyciężył drugi etap Giro del Trentino Melinda, dzięki czemu założył koszulkę lidera.

Oto co powiedział Australijczyk na konferencji prasowej, tuż po etapie:

Dziś mieliśmy piękny, ale bardzo trudny odcinek. Jestem bardzo szczęśliwy, że wygrałem. Ale ta wygrana nie przyszłaby tak łatwo, gdyby nie praca jaką wykonał  Siutsou. To był najsilniejszy zawodnik dzisiejszego etapu. 

Gdy na dwa kilometry przed metą “odczepiłem” Pozzovivo, zdałem sobie sprawę że mogę dziś wygrać. Obawiałem się Cataldo i Laudy, ale udało mi się dojechać do mety “na solo”.

Cieszy mnie możliwość jechania w tym wyścigu, piękno tego włoskiego regionu. Choć nie ukrywam, że wolałbym tu przyjechać na wakacje. 

Zapytany o Giro odpowiedział:

Trentino to świetne przygotowanie do Giro d’Italia. Jednak tam będę musiał się zmierzyć z Contadorem, Uranem czy innymi mocnymi kolarzami. W tym roku udało mi się ich pokonać i to daje mi dużo pewności siebie. Ale Giro trwa trzy tygodnie, więc wszystko się może zdarzyć. 

Forma nie przyszła za wcześnie, ufam swojemu trenerowi (Tim Kerrison), który był w stanie przygotować do wielkich sukcesów Bradleya Wigginsa. Ostatnio trenowałem na wysokości, ale czuję się teraz lepiej niż na Paryż – Nicea czy w Katalonii. Są jeszcze dwa tygodnie do Giro. Moja forma może się jeszcze tylko poprawić. 

Porte w ostatnim czasie mocno schudł, na pytanie o zmianę w przygotowaniach zażartował:

Mniejsze ilości wina i piwa mają doskonały wpływ na mnie (śmiech). Od końca zeszłego sezonu zmieniłem dietę, zdałem sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć sukces, trzeba się poświęcić. Jedno zwycięstwo smakuje dużo lepiej niż jedno piwo za dużo.

Z Brentonico – Marek Bala

[flagallery gid=97]