Australijczyk Richie Porte (Sky) notuje jedną z najlepszych wiosen w karierze. W ostatnich dniach, mistrz Australii na czas wygrał dwa etapy i klasyfikację generalną Paryż – Nicea. W czym tkwi sekret jego doskonałej formy?

W młodości, Porte zaczynał swoją przygodę ze sportem od pływania. Dopiero po czasie przeszedł początkowo na triathlon, a później na kolarstwo. Uważa on, że jego powrót na basen w okresie przygotowawczym jest skuteczniejszy od jazdy na rowerze. Przepłynięte 20-27 kilometrów tygodniowo daje mu więcej, niż kilometry kręcone w listopadzie i grudniu. Przede wszystkim, chodzi o zwiększenie pojemności płuc. To naprawdę pomaga mi w oddychaniu – stwierdził sam zainteresowany.

To było najlepsze wyjście. Nie pływałem zbyt wiele, chciałem tylko pokręcić ramionami. Średnio udawało się przepłynąć 20 kilometrów tygodniowo. Dziennie spędzałem na basenie około godziny i jak widać przyniosło to efekt.

Byłem w Tasmanii w listopadzie i grudniu, zostawiając rodzinę w Wielkiej Brytanii. Dzięki temu miałem cały dzień dla siebie. Rano jechałem na trening, później przechodziłem pieszo na basen i tam kończyłem wysiłek. Z czasem zacząłem działać rutynowo, ale czułem się świetnie. Czułem, że moja forma rosła.

Głównym celem Porte na sezon 2015 jest majowe Giro d’Italia. To właśnie na włoskich szosach odnotował on swój najlepszy wynik w wielkim tourze (7 miejsce w 2010 roku), jednak teraz Australijczyk chce powalczyć o różową koszulkę.

Dawid Gruntkowski

Foto: Team Sky