Zwycięzca ubiegłorocznego Tour de France Vincenzo Nibali, uważa, że sprawa odebrania licencji jego drużynie to tylko i wyłącznie “kwestia polityczna”.

UCI wnioskowała o możliwość odebrania drużynie z Kazachstanu licencji World Tour po audycie sporządzony przez Instytut Sportu działający przy Uniwersytecie w Lozannie. Prezydent światowej federacji, Brian Cookson, mówił w grudniu, że to ostatnia szansa drużyny na zmianę jej wizerunku, ponieważ federacja ma “dobre podstawy” do tego, by licencję odebrać.

20 marca minie ultimatum postawione drużynie na przygotowanie linii obrony przed Komisją Licencyjną UCI. Jak sprawę komentuje Nibali?

“Według mnie to tylko i wyłącznie polityka. Ta sprawa nie dotyczy zawodników. My zrobiliśmy już swoje i powiedzieliśmy wystarczająco dużo. Zobaczymy co się stanie w najbliższych tygodniach. Nie martwię się szczególnie, ale jeśli licencja zostanie nam zabrana, to cóż, będziemy prosić o zaproszenia na wyścigi. Dla mnie to nie ma znaczenia, ponieważ jestem profesjonalistą.”

Mistrz Włoch podkreślił również, że jest pewny tego, że będzie mógł bronić żółtej koszulki w Tour de France i nawet jeśli Astana zostanie zdegradowana do miana drużyny Pro Continental to organizatorzy wyścigów stoją po stronie teamu i przyznają im dziką kartę.

“Myślę, że organizatorzy zdają sobie sprawę ile czasu poświęcamy na treningi i jak wiele musimy poświęcić dla udziału w wyścigach. Uważam, że ich zdanie będzie się bardzo liczyć. Konieczność proszenia się o dzikie karty to jednak najgorszy możliwy scenariusz.”

Pozostało już tylko kilka dni do, być może, zakończenia sprawy licencji World Tour dla Astany. Przeciąganie sprawy w nieskończoność szkodzi poprawiającemu się wizerunkowi kolarstwa, a przede wszystkim szkodzi samym zawodnikom, którzy nie mogą skupić się na treningu i rywalizacji.

Kuba Szymański

Foto: Astana