Vincenzo Nibali udzielił wywiadu hiszpańskiej Marce, w którym opowiedział o „klątwie” Tadeja Pogačara w Mediolan–San Remo, wskazując na taktyczne ograniczenia Słoweńca mimo jego brutalnej mocy. Zwycięzca Classicissima z 2018 roku kontrastuje oparty na atakch styl Słoweńca z rzemiosłem Mathieu van der Poela, podkreślając kluczową rolę zjazdu po Poggio.
Nibali zwrócił uwagę na różnice między kolarstwem w jego czasach a współcześnie, gdzie średnia prędkość wzrosła z 42 do 47 km/h dzięki sprzętowi – od ram po odzież. Tworzy to zwartą grupę trudniejszą do rozerwania, wymagającą dłuższych i mocniejszych ataków. Wyjaśnia, jak ta ewolucja wpływa na monumenty jak San Remo.
Kiedyś jeździliśmy ze średnią 42 kilometry na godzinę. Dziś to 47. Te pięć kilometrów to nie tylko trening. To cały pakiet: rower, kierownica, siodło, sztyca, koła, buty, skarpetki, spodenki. Wszystko działa lepiej. Jeśli grupa jedzie 45, żeby zaatakować, musisz jechać 50. Poprzeczka jest wyżej i trzeba ją utrzymać dłużej, bo już nie pozwalają ci odjechać.
Rekin z Mesyny analizuje taktykę Pogacara, który wyróżnia się eksplozywnością i rytmem wpędzającym rywali w kłopoty, ale wygrywa głównie siłą fizyczną. Włoch wskazuje, że Słoweńcow skupia się na podjeździe Poggio, ignorując zjazd, który jest kluczem do sukcesu w San Remo. To jego potencjalne ograniczenie w monumentach.
Wyjątkiem jest Pogačar. Ma niespotykaną eksplozję, potem wchodzi w swój rytm i wpędza wszystkich w czerwone pole. A kiedy jesteś w czerwonym, długo wracasz.Może jego ograniczeniem, jeśli w ogóle można to tak nazwać, jest myślenie, że wszystko da się kontrolować siłą. W Mediolan – San Remo próbuje zgubić wszystkich na podjeździe, nie biorąc pod uwagę, że można też wygrać tak jak ja: na zjeździe.
Nibali wspomina zeszłoroczną edycję, gdzie atak Pogačara na Poggio nie złamał Van der Poela – Holender skontrował natychmiast, a Słoweniec, mimo powrotu, stracił decydujący impet. Włoch przewidział ten manewr i widzi w nim moment przegranej Classicissima. Podkreśla, że San Remo nagradza cierpliwość i precyzję.
Kiedy Pogačar zaatakował, a Van der Poel trzymał go w zasięgu wzroku, od razu powiedziałem, że jeśli Tadej nie będzie ostrożny, tamten skontruje go i zostawi za sobą. Sekundę później dokładnie to się stało. Moim zdaniem przegrał Mediolan–San Remo właśnie w tamtym momencie. Van der Poel rozegrał sprint jak ktoś, kto doskonale wie, jak poruszać się w takich sytuacjach.










Rekin z Masywu 🙂
„Rekin z Masywu” ! a nie z Messyny ???
Powiedzcie swojemu korektorAIowi że Vincenzo nie był z MASYWU 😉
Rekin z Masywu
Ograniczeniem Pogacara jest to ze mysli, ze kiedykolwiek wygra MSR czy PR. Niestety dla niego to nie ta para kaloszy.
Vincenzo,co ty pieprzysz,wy jezdziliscie na soku a teraz jeżdżą o wiele szybciej na czysto??? Ale trzeba być naiwnym, żeby wierzyć że skarpetki tyle dają