W sobotę, na dzień przed startem jednego z najważniejszych azjatyckich wyścigów w kalendarzu, organizatorzy poinformowali o odwołaniu królewskiego etapu, który miał się kończyć na Genting Highlands.

Powodem jest troska o bezpieczeństwo zawodników. Czynnikiem powodującym niepokój u organizatorów jest obecność ciężkiego sprzętu i prowadzonych w kurorcie prac budowlanych. Jest także drugie dno. Jednym ze sponsorów jest koncern Genting, właściciel ośrodka w którym miał się kończyć etap. Z marketingowego punktu widzenia – pokazywanie resortu w stanie budowy nie byłoby zachęcające dla widzów.

Meta będzie usytuowana na Fraser Hill. Podjazd ten jest znacznie krótszy i łagodniejszy (7,5 km, 5% śr. , 12% max.). Z takiego obrotu sprawy nie wszyscy są zadowoleni. Najgłośniej narzekają w teamie MTN – Qhubeka, którzy wysłali czterech zawodników, którzy dobrze spisują się w górskim terenie, m. in. drugiego w Tour de Langkawi przed rokiem – Erytrejczyka Merhawiego Kudusa. Również drużyny World Tour wyrażają swoje ubolewanie. Tinkoff – Saxo liczyło na dobry rezultat Edwarda Beltrana, a Sky wysłało do boju młodego Kolumbijczyka – Sebastiana Henao.

Na odwołaniu królewskiego etapu na pewno utraci atrakcyjność tegorocznej edycji wyścigu, który w pozostałej części składa się z w większości płaskich odcinków. Z takiego obrotu sprawy zapewne cieszy się m. in. Andrea Guardini (Astana), który w wyścigu w Malezji odniósł już 15 zwycięstw, w tym na pierwszym etapie w tym roku.

Kuba Szymański

Foto: Tour de Langkawi