Paweł Franczak

Zapraszamy na rozmowę z kolejnym reprezentantem Polski, który pojedzie w Tour de Pologne – Pawłem Franczakiem (ActiveJet Team).

Wywalczyłeś miejsce w kadrze na Tour de Pologne, dzięki rankingowi PZKol. Jak podoba ci się ten system i czy uważasz, że jest sprawiedliwy?

Tak zgadza się. Dobra postawa na Małopolskim Wyścigu Górskim oraz na Mistrzostwach Polskich dały mi automatyczny awans do szczęśliwej czwórki na Tour de Pologne. Według mnie ten rodzaj kwalifikacji jest na pewno bardziej sprawiedliwy niż jak to było na przykład rok temu, gdzie brany był pod uwagę cały ranking ProLigi. Teraz liczą się cztery najważniejsze, najbardziej wymagające wyścigi z polskiego kalendarza. Ponadto, nie dyskwalifikuje ona także młodszych kolarzy do 23 lat. Jedyny minus to może brak możliwości wykazania się sprinterów, a przecież w tym roku Tour de Pologne to aż cztery płaskie etapy. 

Po raz drugi w karierze będziesz startował w naszym narodowym Tourze. Jesteś dość szybkim kolarzem i rok temu próbowałeś swoich szans na finiszach z dużej grupy. Udało ci się raz wskoczyć do pierwszej dwudziestki. Jak będzie tym razem?

Tak rok temu raz spróbowałem swoich sił w końcówce. Byłem wtedy szesnasty… Miałem okazję przyjrzeć się wtedy jak to wygląda od środka i w tym roku stanę na starcie już trochę bardziej pewny siebie i również bogatszy o doświadczenie. Będę na pewno szukał wszędzie swoich szans w ucieczkach, czy też może na finiszu. Zdaje sobie sprawę, jak ciężko jest walczyć w klasyfikacji generalnej wyścigu i wiem ile mi jeszcze do tego brakuje, więc nie będę stawiał sobie celów z kosmosu. 

Kogo chętnie zobaczył byś w kadrze na Tour de Pologne na miejscach, które nie zostały jeszcze obsadzone?

Na pewno kogoś ze swojej drużyny. Michałowi [Podlaskiemu przyp.red] nie dużo zabrakło. Myślę, że powinno znaleźć się miejsce dla sprintera, a jednym z najlepszych jest Konrad Dąbkowski. Jeździ w mojej drużynie i wiem, że stać go na dobry sprint na którymś z czterech płaskich etapów. Będę trzymał kciuki za to, żeby się załapał. Fajnie byłoby jechać Tour de Pologne z klubowym kolegą u boku. Niestety ta decyzja nie należy do mnie. Trener kadry z pewnością ma ciężki wybór, ale wiem, że przeanalizuje skład pod każdym kątem i pojedzie zasłużona czwórka.

Który z etapów tegorocznego Tour de Pologne pasuje ci najbardziej?

Wszystkie etapy będą dla mnie dużym wyzwaniem i do każdego podejdę w stu procentach zmotywowany. Nie mam wybranego jednego etapu, z zeszłego roku najbardziej utkwił mi w pamięci ten do Bukowiny. Nigdy nie jechałem tak ciężkiego odcinka, to była prawdziwa kolarska szkoła życia.

Od tego sezonu pracujecie w ekipie ActiveJet z pomiarem mocy. Możesz zdradzić, jaki poczyniłeś progres w swoich parametrach w tym roku?

Dokładnie, dzięki programowi naszej drużyny, która stawia sobie za cel nowoczesne sposoby treningu, trenujemy z pomiarem mocy SRM. To naprawdę fajna sprawa. Szczerze mówiąc, teraz chyba ciężko byłoby mi się odzwyczaić od tych cyferek. Co mogę powiedzieć na temat mojego progresu. Z pewnością zrobiłem duży krok do przodu. Dokładnie w liczbach nie umiem tego przedstawić, ponieważ rok temu nie jeździłem z pomiarem mocy. Mam za to wyniki badań wydolnościowych i wiem, że dorzuciłem jakieś 35 watt na progu beztlenowym, a także znacznie zwiększyłem moc na finiszu.

Czy możesz “od kuchni” zdradzić współpracę z Jakubem Pieniążkiem?

Z Kubą rozmawiamy dość często. Wymieniamy się uwagami. Opowiadam mu o swoim samopoczuciu, a Kuba przedstawia mi plan treningowy. Wtedy wprowadzamy ewentualne korekty. W tym roku uczymy się siebie. Poznałem bardziej swój organizm. Wiem co zmienię w swoich przygotowaniach w okresie grudzień-luty. Wiem, że są duuuże rezerwy odnośnie współpracy i samych treningów. Dopasowujemy je pod dany start, jeśli do czegoś się szykujemy. W tym roku zależało mi na tym, aby ogólnie podnieść swój poziom. Może nie wygrywam w tym roku, ale ja wiem, że zrobiłem postęp i czuje to… Kuba kiedyś mnie lekko sprostował i zakazał mi tak mówić, ponieważ powiedziałem, że nie mam takiego organizmu jak najlepsi polscy kolarze z WorldTour i znam swoje miejsce … teraz wiem że ciężka pracą można mierzyć wysoko, sam nie wiem na co mnie stać, ale nie mówię sobie już – “to niemożliwe”.

Na ostatnich metrach Mistrzostw Polski w Sobótce próbowałeś zaskoczyć Bartka Matysiaka i zaatakowałeś dość wcześnie. Myślisz, że gdybyś inaczej rozegrał końcówkę, to pokonał byś “Matysa”?

Do dziś w głowie rozgrywam ten finisz milion razy (uśmiech). Teraz niestety tego się nie cofnie i nie można gdybać… Zrobiłem co mogłem, to fakt że zaatakowałem dużo za wcześnie, mogłem wyczekać dłużej bo bardzo dobrze się czuję na takich końcówkach, a finisz w Sobótce jest specyficzny. Jednak emocje były duże i może zabrakło doświadczenia w takiej sytuacji. Uzyskałem zaraz po ataku ok. 10 metrów przewagi, kiedy się obejrzałem, myślałem że przetrzymam, ale nogi odmówiły mi ok. 50 metrów przed metą i było już po wszystkim. Bartek był silniejszy i tyle.

Jakie są twoje plany startowe na drugą część sezonu?

Teraz skupiam się na krótkim odpoczynku i przygotowaniach do touru. Po tym wyścigu zobaczymy co dalej, zapewne sezon w tym roku zakończę znacznie później niż w roku ubiegłym… Dlatego musiałem po “Solidarce” złapać trochę oddechu.

Mówi się,  że ActiveJet od przyszłego roku może ścigać się już w drugiej dywizji. Możesz zdradzić nam, jak planujesz swoją przyszłość na najbliższe lata?

Nasz prezes od początku zapowiadał, że naszym celem jest awans do drugiej dywizji, aby startować w największych wyścigach na świecie. Każdy kto zna Piotra Bielińskiego wie z jakim zapałem i charyzmą podchodzi do kolarstwa, mało jest takich ludzi, a szkoda bo warto inwestować w tak piękny sport jakim jest kolarstwo. Trzeba jednak zgłębić jego tajniki, aby już do końca życia został w sercu. Nasz prezes świetnie radzi sobie w biznesie, tak samo jest z naszą drużyną. Myślę, że to kwestia czasu aby wszystkie cele zostały zrealizowane. Jeśli chodzi o mnie, mam kontrakt z ActiveJet do końca tego roku… Zobaczymy co dalej, jak potoczy się moja kariera. Kocham ten sport i nie umiem sobie wyobrazić aby w moim życiu do zabrakło. Chcę być coraz lepszym kolarzem i się w tym sporcie realizować.

Dobrze znasz się z Michałem Kwiatkowskim. Jak oceniasz jego szanse na pierwszą dziesiątkę w Tour de France?

Uważam, że stać Michała na top 10 w klasyfikacji generalnej, pokazał to w tym roku nie raz. Trzymam za niego kciuki, lecz trzeba pamiętać, że to dopiero 24-letni zawodnik. Widać, że walczy na każdym etapie, jedzie jak sam mówi z dnia na dzień i są tego efekty, etapowe podium ma już w kieszeni. Pokazał, że forma wróciła w odpowiednim momencie, a więc wszyscy przed telewizory i zaciskać kciuki! (uśmiech).

Dziękuję za rozmowę, powodzenia.

Dzięki

Rozmawiał Andrzej Gucwa

Foto: Szymon Gruchalski / ActiveJet Team