Christian PrudhommeNie ma nic zaskakującego w tym, że po wszystkim, co wydarzyło się na trasie wczorajszego etapu Tour de France w środowisku kolarskim rozgorzała dyskusja. Czy odcinki brukowane powinny pojawiać się na Wielkich Tourach? A może to tylko narażanie zawodników na niepotrzebne niebezpieczeństwo?

Wątpliwości nie ma jednak sam dyrektor wyścigu, Christian Prudhomme. W przeszłości oskarżany o konserwatywne podejście czy faworyzowanie niektórych zawodników, tym razem bez wahania stawia na spektakularne ściganie: Bruki są częścią dziedzictwa północnej Francji, a tym samym częścią dziedzictwa Tour de France. Zwycięzca Touru musi radzić sobie w każdym terenie.

Po chwili dodaje: Jeśli bylibyśmy szaleni, przejechalibyśmy przez lasek Arenberg. Było dużo kraks na asfalcie, ale nie tak wiele na brukach. Powołanie kolarza jest wyjątkowe, ale trudne. To, co zrobili dzisiaj to część ich legendy, którą podziwiają ludzie na całym świecie.

Nie prosiliśmy o deszcz. Chcielibyśmy deszczu w Paryż-Roubaix, bo nie mieliśmy go od 1994 i 2001. Zawsze świeci tam słońce, podczas gdy wolelibyśmy, żeby świeciło tutaj dzisiaj. Potwierdzam, że bruki są integralną częścią Tour de France. Gratuluję Thierry’emu Gouvenou. Zrobilibyśmy to ponownie, zapewnia.

Nie zapomina też o kraksie zeszłorocznego zwycięzcy: Chris Froome przewrócił się wczoraj i to oczywiste, że dzisiaj nie mógł panować nad swoim rowerem. Zaliczył dwa upadki. Wcześniej ostrzeżony, to wcześniej uzbrojony. Kiedy zawodnicy wiedzą, robią rekonesans i są skoncentrowani. Często kraksy przytrafiają się na szerokich, prostych drogach, kiedy tracą skupienie.

Ania Gmaj

 

Warto dodać, że wielu obserwatorów zgadza się z dyrektorem wyścigu i chwali Wielką Pętlę za interesującą trasę i wyjątkowo wysoki poziom ścigania. Sam Eddy Merckx powiedział, że chętnie rywalizowałby w tej edycji.