2_0140873_1_thumb2Przedstawiciele włoskiego kolarstwa na wyścig Liege – Bastogne – Liege nie zdołali wywalczyć miejsca na podium legendarnej “Staruszki”. Najlepiej zaprezentował się Michele Scarponi (Lampre – Merida), który zajął 5 miejsce. Tryptyk Ardeński w wykonaniu Włochów wypadł poniżej oczekiwań ich samych, a także kibiców kolarstwa w tym kraju.

Oprócz wspomnianego Scarponiego w dziesiątce znalazł się jeszcze Enrico Gasparotto (Astana), dla którego ogromną pracę wykonał zwycięzca zakończonego w piątek Giro del Trentino, Vincenzo Nibali. Na pomoc Damiano Cunego mógł liczyć “Scarpa”, choć Cunego chciał głównie ugrać coś dla siebie. Słaby wynik zanotował Moreno Moser (Cannondale), który specjalnie przygotowywał się do tego występu. To jak podsumowują swoją dyspozycję wspomniani zawodnicy.

Michele Scarponi (Lampre – Merida):
“To był stabilny, ale ciężki wyścig. Przez większą część dystansu musieliśmy gonić ucieczkę i tempo było bardzo mocne. Kiedy zaatakował Purito nie miałem sił, aby go skontrować. Wyglądało na to, że Alejandro Valverde da radę powalczyć z Rodriguezem, ale bardzo mocno nacisnął Daniel Martin i wygrał w pięknym stylu. Ja liczyłem na podium, ale w końcówce prześcignęli mnie Valverde i Betancur.”

Vincenzo Nibali (Astana):
“Niestety pod koniec wyścigu już nie miałem siły, aby powalczyć o jak najwyższą lokatę. Wysiłek, który wykonałem na Giro del Trentino dziś dał się we znaki. W związku z tym zdecydowałem się pomagać Enrico i myślę, że dla niego to nie był zły wynik.”

Moreno Moser (Cannondale):
“Starałem się być w czołówce jak to było najdłużej możliwe. Na nic więcej nie było mnie stać, sam nie wiem dlaczego. Moja dyspozycja nie jest taka, jaka powinna być na ten wyścig. Teraz muszę dobrze zaprezentować się na Tour de Romandie i we Frankfurcie.”

 

Foto:bettiniphoto.net

Arek Waluga