Podczas niedzielnego Liège-Bastogne-Liège na ramieniu Tadeja Pogačara mogliśmy oglądać dużą, czarną opaskę. Był to sposób na upamiętnienie tragicznie zmarłego Cristiana Camilo Muñoza. Słoweniec przecinając linię mety uniósł palec ku niebu na znak pamięci o swoim byłym koledze klubowym.
W piątek spora część kolarskiego świata pogrążyła się w głębokim żalu i zadumie w związku z tragiczną śmiercią Cristiana Camilo Muñoza. Zaledwie 30-letni Kolumbijczyk zmarł kilka dni po wypadku, który miał miejsce podczas Tour du Jura, a przyczyną jego odejścia z tego świata była sepsa, którą został zarażony podczas zabiegu związanego z urazem powstałym podczas francuskiej jednodniówki. Momentalnie w sieci pojawiła się masa kondolencji, a zawodnicy swoje zwycięstwa zaczęli dedykować pamięci tragicznie zmarłego zawodnika – jeszcze w piątek palec ku niebu uniósł Nairo Quintana, a 2 dni później na identyczny gest zdecydował się Tadej Pogačar.
Już przed startem Liège-Bastogne-Liège kolarze uczcili pamięć Cristiana Camilo Muñoza poprzez minutę ciszy. Podczas wyścigu tymczasem mogliśmy oglądać czarną opaskę na ramieniu mistrza świata, która była związana właśnie ze śmiercią Kolumbijczyka. Ten był dla Słoweńca z UAE Team Emirates-XRG nie tylko jednym z rywali z kolarskiego peletonu, ale i przez 3 lata (2019-2021) panowie byli klubowymi kolegami. Cristian Camilo Muñoz wspierał Tadej Pogačar podczas Gran Premio Miguel Indurain i Amgen Tour of California w 2019 roku, a także Strzały Walońskiej i Liège-Bastogne-Liège w sezonie 2020. Amerykańska etapówka padła zresztą łupem Słoweńca, zaś w edycji Staruszki sprzed 6 lat obecny mistrz świata zajął 3. miejsce korzystając ze wsparcia zawodnika z Ameryki Południowej.









