Davide AppollonioDavide Appollonio, nowy nabytek Ag2r kilka dni przed startem kampanii na Bliskim Wschodzie opowiedział nam o dwóch latach spędzonych u boku Marka Cavendisha, a także o tym czemu chce ponownie wrócić na trasę Fleche Wallonne. Zapraszamy.

Witaj Davide, jak podsumujesz ostatni sezon?

Witam serdecznie. Nie ma się co okłamywać, rok 2012 nie był dobry w moim wykonaniu. Liczyłem na lepsze wyniki w barwach Sky, ale nie udało się osiągnąć znaczących sukcesów.

Dlaczego nie wystąpiłeś w żadnym z Wielkich Tourów?

Trenerzy zadecydowali, że będę potrzebny w innych zawodach, inaczej konstruując mi plan startowy. Ze swojej strony mam nadzieję, że w Ag2r będzie inaczej.

Spędziłeś dwa lata w najlepszej drużynie na świecie, teraz masz okazję reprezentować Ag2r. Jakie są różnice w przygotowaniach do sezonu i jak wyglądały obozy przed sezonem?

Prawdę mówiąc jest sporo różnić w treningach, tylko tak naprawdę po sezonie będzie można podsumować, który plan treningowy był bardziej skuteczny. Byliśmy na dwóch zgrupowaniach, pierwszy to przede wszystkim zapoznanie się z nowymi kolegami. W hiszpańskiej Olivie przy bardzo dobrych warunkach już ostrzej trenowaliśmy do pierwszych startów.

No właśnie. Dlaczego opuściłeś Sky i wybrałeś właśnie francuską drużynę?

Sky to bardzo dobry, świetnie zorganizowany zespół, ale to jeszcze nie był czas dla mnie w tej drużynie. Liczę, że w Ag2r dostanę więcej szans na ściganie i przypomnę o sobie kibicom kolarstwa.

Czy żałujesz, że byłeś w brytyjskiej drużynie, u boku jednego z najlepszych sprinterów na świecie, Marka Cavendisha?

W żadnym wypadku. Bardzo wiele się tam nauczyłem. To są doświadczenia, które umiejętnie przełożone na wyścigi mogą procentować w przyszłości. Cavendish to wspaniały sportowiec, ale też świetny kolega. Pomagał mi wiele w treningach, pokazując jakie błędy robię podczas sprintów.

Jaki był twój najlepszy, a jaki najgorszy wyścig w 2012 roku?

Nie wygrałem żadnego wyścigu, a sprintera rozlicza się właśnie z tego, więc nie mogę mówić o najlepszym wyniku. Zdecydowanie najbardziej dała mi się we znaki Walońska Strzała, cierpiałem okropnie na trasie tego klasyku.

W jakich wyścigach wystąpisz w tym sezonie? Zobaczymy Cię na trasie Tour de Pologne?

Rozpocząłem sezon od Santos Tour Down Under, a teraz koncentruję się na wyścigu w Omanie. Mam nadzieję, że wystąpię w Waszym narodowym Tourze. Pamiętam, że atmosfera na metach etapów była bardzo fajna i warto tu wrócić.

Zmieniłeś drużynę, ale czy poszła za tym zmiana Twojej specjalizacji?

Dalej będę sprinterem, ale chcę bardziej skupić się na wyścigach brukowych. To doświadczenie na Fleche Wallonne było bardzo bolesne, ale chcę się zmierzyć z „potworami z przeszłości”. Tam też decyduje dyspozycja dnia, więc czemu nie spróbować osiągać sukcesów w klasykach.

Jak zacząłeś przygodę z kolarstwem? Co Cię do tego skłoniło?

Nie będę zbyt oryginalny. Od ósmego roku życia trenowałem piłkę nożną i o niczym innym nie chciałem słyszeć. Zmieniłem zdanie, gdy w wieku 14 lat oglądałem w TV Pantaniego. Od tamtej pory chciałem być kolarzem, najlepiej tak dobrym jak on. Rodzice kupili mi nawet rower, bardzo podobny do tego na jakim ścigał się Marco. Z perspektywy czasu wiem, że mój dziecięcy wybór był bardzo dobry.

Sądząc po ostatniej odpowiedzi to Marco Pantani jest Twoim kolarskim idolem?

Pewnie to będzie dość dziwne, ale nie. Pantani „zaszczepił” w moją głowę kolarskiego bakcyla, ale idolem jest zdecydowanie Paolo Bettini. Zawsze ceniłem „Świerszcza” za bezustanne dążenie do wyznaczonego celu.

Powiedz co robisz w wolnym czasie, gdy możesz odpocząć od kolarstwa?

W czasie sezonu jest z tym spory problem. Kiedy już mam trochę czasu dla siebie to poświęcam go na spotkania z moją dziewczyną. Lubię też posłuchać muzyki by się wyciszyć i zapomnieć o wszystkim. Zazwyczaj na przełomie listopada i grudnia staram się udać na jakiś urlop z najbliższymi.

Czego kibice mogą Ci życzyć w tym sezonie?

Sezonu bez kontuzji i mniejszej presji ze strony zespołu. Bez tego nie będzie dobrych wyników.

Dziękuję bardzo za rozmowę i …do zobaczenie w Polsce.

Pozdrowienia dla wszystkich kibiców kolarstwa.

 

Foto: bettiniphoto.net

Rozmawiał Arek Waluga