Fot. AG2R La Mondiale / © Tim De Waele / Getty Images

Czwarty kolarz Ronde van Vlaanderen z 2014 roku Stijn Vandenbergh nie otrzymał propozycji przedłużenia kontraktu od kierownictwa AG2R Citroën TeamWszystko wskazuje na to, że będzie to dla Belga oznaczać koniec kariery.

Doświadczony specjalista od północnych klasyków przez ostatnie cztery lata ścigał się w barwach ekipy AG2R La Mondiale. Drużyna kierowana przez Vincenta Lavenu mimo pozyskania nowego sponsora tytularnego – francuskiego koncernu samochodowego Citroën zdecydowała się przede wszystkim wzmocnić swój skład, takimi zawodnikami, jak Greg Van Avermaet, Michael Schär (CCC Team), Bob Jungels (Deceuninck-Quick-Step), czy też Ben O’Connor (NTT Pro Cycling). Tym samym we francuskim zespole zabrakło miejsca dla, chociażby Stijna Vandenbergha. Jak przyznaje 36-letni zawodnik w rozmowie z belgijskim dziennikiem Het Nieuwsblad jego obecna sytuacja nie napawa go optymizmem.

Poczekam jeszcze przez 10 dni, zanim odstawię rower na bok, ale nie mam żadnych złudzeń. Przez ostatnie 2 miesiące nic (w sprawie kontraktu) się nie wydarzyło i nie powinno się to zmienić w najbliższych tygodniach. Bardzo bym chciał pościgać się jeszcze przez jedną wiosnę. Do Paryż-Roubaix dać z siebie wszystko, a potem zakończyć karierę. W sierpniu prowadziłem rozmowy z zespołami Alpecin – Fenix i Circus – Wanty Gobert. Myślałem, że coś wydarzy, ale tak naprawdę nie było żadnych konkretów. Myślę jednak, że nadal mogę być przydatnym kolarzem

– mówił Belg.

Najbliższe tygodnie powinny dać ostateczną odpowiedź na to, czy 36-letni Stijn Vandenbergh definitywnie zakończy swoją przygodę z zawodowym kolarstwem w roli zawodnika. W przeszłości Belg wielokrotnie pokazywał, zwłaszcza w barwach ekipy kierowanej przez Patricka Lefevere’a (2012-2016), że może być bezcennym pomocnikiem dla swoich liderów podczas brukowanych klasyków.