Patrik Sinkewitz zaprzeczył doniesieniom, głoszącym o rzekomym stosowaniu przez niego dopingu. Oświadcza, że jest zszokowany słysząc o swoim pozytywnym wyniku testu na hormon wzrostu. Jednakże wielu obserwatorów niemieckiej „sceny” kolarskiej opowiada, że nie są zaskoczeni kolejnym przypadkiem dopingowym kolarza Farense-Vini.

“Mogę tylko powiedzieć, że nie stosowałem już żadnych niedozwolonych substancji“, powiedział Sinkewitz dla Süddeutsche Zeitung. “Na początku myślałem, że to żart, ale potem otrzymałem tę wiadomości w formie pisemnej”.

30-latek zapewnił, że będzie domagać się o przebadanie próbki B.

Sinkewitza może spotkać dożywotni zakaz startów, jeżeli okaże się że ponownie sięgał po niedozwolone substancje. Już w 2007.r, podczas Tour de France miał pozytywny wyniku testu na poziom testosteronu.

Rolf Aldag, dyrektor sportowy HTC-Highroad, były dyrektor sportowy ekipy T-Mobile w której ścigał się Sinkewitz w 2007 roku – powiedział że spodziewał się takich doniesień. “To nie jest dla mnie nic zaskakującego“, powiedział. “On po prostu nie rozumie podstawowych wartości. Być może powinien powiedzieć mediom, dlaczego przez długi czas po powrocie z zawieszenia nie mógł podpisać żadnego kontraktu“, opowiada tajemniczo Niemiec.