Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok, a więc trwa okres podsumowań i wspomnień zakończonego sezonu kolarskiego. Dla serwisu naszosie.pl był to pierwszy, pełny rok działalności. Podobnie jak w roku ubiegłym, chcielibyśmy w kilku punktach przypomnieć Państwu najpiękniejsze, jak i te mniej chlubne momenty sezonu 2010.

Najlepszy zespół:

W obsadzeniu tej kategorii mieliśmy poważny problem. Dla niektórych ważne są zwycięstwa etapowe, dla innych sukcesy w całych wyścigach. Dlatego na wyróżnienie zasłużyły dwie drużyny, amerykański Team HTC-Columbia oraz włoska drużyna Liquigas.

Ta pierwsza w ubiegłym sezonie posiadała dwóch znakomitych sprinterów Marka Cavendisha oraz Andre Greipela, którzy razem dla zespołu odnieśli 32 zwycięstwa. Mało tego, jest to bardzo zgrana drużyna. Jeśli podczas Tour de France, Mark Renshaw znakomicie rozprowadza Cavendisha, to we Vuelcie robi już to młody Australijczyk, Matthew Goss. Amerykanie stawiają na młodość, mimo tego sukcesów im nie brakuje.

W drugiej wymienionej przez nas drużynie Liquigas, na młodych również nie można narzekać. Skład drużyny uchodzi za najbardziej perspektywiczny w światowym peletonie. Gdy HTC-Columbia dominowała na sprintach, Liquigas wygrał dwa Wielkie Toury: Giro d`Italia za sprawą Ivana Basso i Vueltę, gdzie najlepszy okazał się Vincenzo Nibali. Oprócz rewelacyjnej dwójki górali, za sezon należy jeszcze pochwalić młodziutkiego Słowaka Petera Sagana. Zaledwie 20-letni kolarz w swoim debiutanckim sezonie w ProTeams, zdobył w sumie 5. zwycięstw w takich wyścigach jak Paris–Nice, Tour de Romandie oraz Tour of California. We Francji jak i w Stanach Zjednoczonych, wygrał klasyfikację punktową, dorzucając do tego koszulkę dla najlepszego młodego kolarza Tour of California. Nas powinien cieszyć fakt, że w takiej ekipie ściga się trzech Polaków: Maciej Bodnar, Maciej Paterski i Sylwester Szmyd.

Najlepszy polski zespół:

Tutaj tytuł przyznajemy ekipie Mróz Active-Jet, która mimo tego że była ekipą Continental, musiała rywalizować na krajowym podwórku z CCC Polsat Polkowice, która posiadała status ProContinental. Przed sezonem, wielu „fachowców” uznawało że popularne „cycki” rozniosą „mrozowów” w drobny pył, a nawet uznawało ten skład za znakomity na maratony MTB, jednak stało się zupełnie inaczej. Drużyna z siedzibą w Borku Wielkopolskim wygrała wszystko co najważniejsze, począwszy od Wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich, Małopolskiego Wyścigu Górskiego poprzez Mistrzostwo Polski ze startu wspólnego i Górskie Mistrzostwo Polski, Wyścig Solidarności i Olimpijczyków i Karpacki Wyścig Kurierów, gdzie triumfowali jeśli nie Jacek Morajko to Marek Rutkiewicz. Triumf w Memoriale Henryka Łasaka dorzucił Mariusz Witecki. Jednak za rok wszystko się zmieni, gdyż w przyszłym sezonie cała trójka będzie ścigać się w CCC Polsat Polkowice, a Mróz Active-Jet rezygnuje z “szosy”…

Największe rozczarowanie:

Tutaj niestety trzeba za takie uznać sprawę Alberto Contadora oraz Ezequiela Mosquery. Kolarze, którzy walczą o najwyższe lokaty w największych wyścigach zostali uwikłani w afery dopingowe. Przykra sprawa, tym bardziej że w ubiegłym roku za największe rozczarowanie uznaliśmy również wpadki dopingowe, tym razem Włochów Davide Rebellina oraz Danilo di Luki. Miejmy nadzieję że sprawdzi się powiedzenie „do trzech razy sztuka” i w przyszłym roku za największe rozczarowanie nie zostanie uznany doping.

Największe rozczarowanie w Polsce:

Problemy Polskiego Związku Kolarskiego. To smutne kiedy jeden „obóz” rządzi przez ponad dekadę, z każdym rokiem robi co raz większy bałagan, mimo tego nie poddaje się. A kiedy jest już tragicznie, tylko brnie, brnie i jeszcze raz brnie w problemy. Całe szczęście rok 2010, przyniósł zmiany w PZKol-u, jednak pojawia się pytanie. Kiedy związek będzie mógł pompować pieniądze w młodzież, sprzęt, zgrupowania, trenerów, a nie w spłatę długów za wybudowany tor, pomnik poprzedniej władzy PZKol-u…?

Kolarze godni uwagi w sezonie 2011:

W ubiegłym roku postawiliśmy na trójkę: Borut Bozic, Romain Sicard i Brice Feillu. Nie można powiedzieć, że zawiedli choć liczyliśmy na więcej. Słoweński sprinter wygrał dwa etapy na Étoile de Bessèges, Francuz baskijskiego pochodzenia dobrze spisywał się w górach, był nawet drugi na 4. etapie Critérium du Dauphiné,  z kolei Francuz z Vacansoleil jeździł solidnie.

Na sezon 2011, nasze typy to:

Denis Galimzjanov – 23 letni, rosyjski sprinter Katiuszy, który znakomicie prezentował się podczas wyścigu Vuelta a Espana.

Taylor Phinney – 20 letni mistrz świata młodzieżowców w jeździe na czas, podpisał kontrakt z BMC-Racing. Zobaczymy jak poradzi sobie w Paryż-Roubaix, ponieważ dwa lata z rzędu triumfował w Piekle Północy U-23.

Thomas Bonnin – 21 letni Francuz znakomicie radzi sobie w górach. W barwach amatorskiej, francuskiej ekipy Albi VS wygrał ciężki etap na  Val d’Aoste (2.2 UCI). Tour de l’Avenir zakończył na 7.pozycji w generalce. Po stażu w Ag2r La Mondiale, ściągnęła go do siebie holenderska drużyna Skil-Shimano.

Polscy kolarze godni uwagi w sezonie 2010:

Nasze ubiegłoroczne typy to: Maciej Paterski (Liquigas), Jarosław Marycz (SaxoBank) oraz Michał Kwiatkowski (Caja Rural). Trójka ma za sobą udany sezon, Paterski mimo kontuzji na początku roku dzielnie radził sobie w Eneco Tour i Tour de Pologne, Marycz został Mistrzem Polski w jeździe na czas elity, oraz był 5. na pierwszym etapie Tour de Pologne. Z kolei Kwiatkowski dzięki dobrym występom w hiszpańskich wyścigach oraz we francuskiej etapówce Tour de Gironde (2.2 UCI), wywalczył angaż w ekipie Lance`a Armstronga, Team RadioShack.

Na sezon 2011, nasze typy to:

Piotr Gawroński – 20 letni Mistrz Europy U-23.

Paweł Poljański – również 20 lat, Górski Mistrz Polski orlików

Paweł Charucki – 22 lata, Mistrz Polski młodzieżowców, podpisał kontrakt z CCC Polsat

Karol Domagalski – 21 letni kolarz z Krakowa, ścigający się w Hiszpanii, dzięki dobrym występom w barwach amatorskiej ekipy Azysa trafił do Caja Rural.

Najbardziej pamiętny wyścig:

Dzięki Sylwkowi Szmydowi, wyścig Critérium du Dauphiné Libere staje się ulubionym dla polskich kibiców. W ubiegłym roku wygrana Polaka na  Mont Ventoux, w tym roku trzecia lokata na L’Alpe d’Huez, po walce „łeb w łeb” z Alberto Contadorem i triumfatorem wyścigu Janezem Brajkoviciem.

Najbardziej pamiętny wyścig w Polsce:

Bez wątpienia Tour de Pologne i to wszystkie etapy. Jeśli nie pasjonujące, płaskie finisze w Warszawie (gdzie była pamiętna kraksa), Dąbrowie Górniczej czy Katowicach, to arcyciekawa końcówka etapu z metą w Cieszynie, gdzie Marco Marcato (Vacansoleil) na rundę przed końcem samotnie mija linię mety z rękami uniesionymi do góry w geście triumfu, oraz potyczkami górali na Równicy, Zameczku i wielu innych podjazdach. Niezapomniane również będą ataki Marka Rutkiewicza (Polska-BGŻ), który męczył ekipę Garmin-Transitions i lidera Daniela Martina. Jednym słowem było wszystko: długie ucieczki, kraksy, walka w górach czyli pot krew i łzy. Prawdziwa kolarska telenowela.

Największą niespodzianka:

Słaba postawa Lance`a Armstronga w Tour de France. Po prawie dwuletnim powrocie do ścigania liczyliśmy na coś więcej.

Największa niespodzianka w Polsce:

W Polsce ciężko szukać niespodzianek, znajdujemy raczej same negatywne zdarzenia, o których może nie mówmy. Cieszmy się tym co jeszcze zostało…

Może nie w Polsce ale dzięki polskim kolarzom. Maciej Bodnar (Liquigas) podczas Mistrzostw Świata w Geelong, prowadzi przez większość czasu w wyścigu na czas, zajmując ostatecznie znakomite, 9. miejsce. Z kolei w tureckiej Ankarze, Piotr Gawroński (TKK Pacyfic MG Kvis Toruń) zdobywa złoty medal w wyścigu ze startu wspólnego młodzieżowców.

Obyśmy więcej podobnych sukcesów przeżyli w nadchodzącym 2011 roku.

Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku życzy redakcja naszosie.pl

Foto: Robert Słupik (naszosie.pl)