Tyler Farrar (Garmin-Transitions) wygrał 5. etap wyścigu Vuelta Espana. Amerykanin dzięki słabemu finiszowi Marka Cavendisha (HTC-Columbia), pokonał Koldo Fernandeza (Euskaltel-Euskadi) oraz właśnie Brytyjczyka. Liderem wyścigu pozostał Igor Anton (Euskaltel-Euskadi).

Piąty odcinek przeznaczony dla sprinterów, prowadził z Guadix do Lorca. Trasa etapu liczyła w sumie 198 km. Był to pierwszy dzień na Vuelcie (nie licząc drużynowej czasówki), na którym kolarze nie pokonywali żadnej z górskich premii, chociaż na trasie znajdowało się kilka podjazdów.

Ucieczką dnia stała się grupka w składzie: Pierre Rolland (Bbox Bouygues Telecom), Jose Vicente Toribio (Andalucia CajaSur), Arnaud Labbe (Cofidis) oraz David Gutierrez (Footon-Servetto). Czwórka wcześnie zaatakowała i dzięki zgodnej współpracy udało się jej odskoczyć od peletonu. Na pierwszej lotnej premii, która mieściła się na 69 km, zasadnicza grupa traciła do czołówki blisko 6 minut.

Przez kolejne kilkanaście kilometrów przewaga utrzymywała się, następnie na czoło peletonu wysunęły się ekipy sprinterów. Największy wkład w niwelowanie przewagi włożyły ekipy Omega-Pharma Lotto oraz Lampre. Kwartet został schwytany na nieco ponad 10 kilometrów przed metą.

Po dogonieniu czołówki inicjatywę w peletonie przejęła ekipa HTC-Columbia, Quick-Step oraz Lampre. Końcówka była bardzo nerwowa dla zawodników, którzy jechali na pierwszych trzydziestu pozycjach. Było wiele starć na łokcie oraz przepychanek. Nie najlepiej zadziałał dziś pociąg ekipy HTC-Columbia. Za wcześnie na pierwszą pozycję „wystawiony” został Mark Cavendish, któremu na ostatnich 50 m po prostu zabrakło sił. Sprytnie wykorzystał to Tyler Farrar, który nie przejmował się przewagą Brytyjczyka i finiszował do samego końca. W ślady kolarza Garminu poszedł Koldo Fernandez.

Maciej Paterski (Liquigas) zajął 47. miejsce. W klasyfikacji generalnej jest 44 i traci do lidera, Igora Antona 5 minut i 21 sekund.