Szósty etap tym razem nie był teatrem jednego aktora. Tadej Pogačar został doścignięty przez Enrica Masa. Co prawda, lider wyścigu sięgnął po zwycięstwo, ale Hiszpan zebrał wiele słów uznania.
Wydawało się, że scenariusz rywalizacji na szóstym etapie będzie zgodny z przewidywaniami. Tadej Pogačar samotnie zaatakował, wyprzedził kolejnych uciekinierów i wyszedł na prowadzenie. Niespodziewanie w końcówce szutrowego podjazdu do Słoweńca dojechał Enric Mas. Dwójka jechała wspólnie na zjeździe, gdzie Pogačar wypadł z szosy. Ostatecznie Słoweniec i Hiszpan dojechali razem do finiszu. Tam Mas nie miał większych szans z liderem wyścigu, ale swoim występem zaimponował.
Tego dnia udało się mi się zrobić to, czego nie zrobiłem w Andorze. Dobrze zniosłem upał i to mogło zadecydować o wyniku. Wiedziałem, że to trudny podjazd. Nawet na szutrowych odcinkach miałem dobrą kontrolę nad rowerem. Wiedziałem, że na szczycie jest premia i to niesamowite, że wyprzedziłem tam Pogačara. Na mecie nie mogłem już nic zrobić. Pogačar to Pogačar. Z każdym dniem notuję awans i na razie wygląda to dobrze. Zachowujemy spokój i traktujemy wyścig dzień po dniu
– przyznał Enric Mas po szóstym etapie.
Jak już było wspomniane w wypowiedzi kolarza Movistaru, awansował on na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Wyprzedził Primoża Roglicia, nad którym ma nawet 47 sekund przewagi. Do prowadzącego Tadeja Pogačara, Enric Mas traci 3 minuty i 34 sekundy.
Wszystko o Vuelta a España 2026:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły









