Przyjeżdżając dzień przed startem Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 mogłem dostrzec 2 rzeczy – niewielki Šenčur został w pełni przekształcony na bazę tych zawodów, a jego mieszkańcy czekali przede wszystkim na jednego z uczestników zawodów, a mianowicie Lukę Mezgeca. Pochodzący z tych stron 38-latek w niedzielę kończył karierę i jego pożegnanie było jednym z tych, które pamięta się do końca życia.
Po kilku dniach spędzonych w Słowenii podczas Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 mogę pochwalić gospodarzy za naprawdę wiele rzeczy, aczkolwiek jeśli miałbym wskazywać jakieś mankamenty, to byłaby to zwłaszcza dość przeciętna momentami liczba kibiców przy trasie. Przy barierkach momentami bywały pustki, aczkolwiek na 500 metrów przed metą, tuż za „polskim zakrętem” z niemal 40-metrową biało-czerwoną flagą przywiezioną przez kibiców z LKS Bryksjusz Gościęcin, znajdowała się strefa „One Last Ride” poświęcona zakończeniu kariery przez miejscowego Lukę Mezgeca. Postawiono tam wielki telebim, przygotowano ogromną strefę gastronomiczną i wiele innych atrakcji, by w niedzielę pojawił się także świeżo odfoliowany dywan i wyrwa w barierkach, przez którą 38-letni Słoweniec zszedł z trasy i wpadł w objęcia swoich bliskich oraz fanów. Choć na sam moment pożegnania miejscowego kolarza nie udało mi się zostać, to oglądanie przygotowań oraz zarejestrowanych tam później obrazków sprawiało, że aż pojawiała się gęsia skórka.
Luka Mezgec, končal svojo profesionalno kolesarsko kariero. Zmagovalec Trsta. pic.twitter.com/Ei4J2xvnSv
— Toni Gruden (@duledoz) October 4, 2026
Szaleństwo, dostałem gęsiej skórki już na starcie. Potem dostałem gęsiej skórki, gdy znalazłem się w ucieczce i wszyscy skandowali moje nazwisko. Jako dziecko przez jakiś czas słyszałem, że mój dziadek, jako kolarz, zawsze pierwszy docierał do Jelenov Klanec w Kranju. I nagle sam się tam znalazłem. Wtedy emocje mnie najbardziej ogarnęły, wszystko zatoczyło koło. Jelenov Klanec i ja, który nigdy wcześniej nie biegłem, znalazłem się pierwszy na szczycie. Potem było to szalone wydarzenie. Spodziewałem się małego przyjęcia, a spotkała mnie wielka pompa. Nie spodziewałem się tylu ludzi, w tym czekającego tam na mnie Tadeja Pogačara. Widziałem też wszystkich moich kolegów z drużyny, którzy wczoraj ścigali się w Niemczech, i większość z nich była tu dzisiaj. Napisali do mnie dziś rano, życząc mi powodzenia, a teraz są. Naprawdę miło to widzieć. Rzadko kto ma zaszczyt być witanym przez najlepszego kolarza wszech czasów. Uważam to za szczególną część mojego życia, jestem mu wdzięczny. To wiele mówi o tym, jakim człowiekiem jest Tadej. Podczas odpoczynku i rehabilitacji przyszedł na tę uroczystość, dziękuję mu. Wyniki to jedno, jestem dumny z tego, co osiągnąłem. Ale jeszcze bardziej jestem dumny z tego, że zrobiłem coś dobrego w życiu, dlatego tak wiele osób jest tu dzisiaj. I naprawdę miło jest móc pożegnać się w ten sposób
— opowiadał Luka Mezgec, na którego pożegnaniu faktycznie pojawił się osobiście Tadej Pogačar.
Luka odegrał ważną rolę w mojej karierze. Widziałem największe zwycięstwo w jego karierze, mając może 15 lat, w Giro d’Italia w Trieście. Od tamtej pory był moim idolem i mentorem w reprezentacji. Nauczyłem się od niego wiele. Miał naprawdę niesamowitą karierę. Myślę, że wielu młodych kolarzy powinno dążyć do takiej kariery jak on, jako rozprowadzący i pomocnik, a także kapitan drużyny. To naprawdę miłe być tu dzisiaj z nim i jestem zaszczycony, że mogę świętować obok niego
— powiedział Tadej Pogačar.
Atmosferę święta za linią mety podkreślali też pozostali reprezentanci Słowenii – 19. w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn Jan Tratnik oraz 33. Matej Mohorič. Choć obaj nie mieli okazji zatrzymać się przy swoim koledze z kadry, to oni również poczuli jak bardzo podniosłe było to wydarzenie.
Niezapomniane. Trudno nawet opisać te chwile. Trzeba poczuć tę atmosferę na rowerze, żeby ją naprawdę zrozumieć i poczuć. To było niesamowite. Dziękuję wszystkim kibicom, zwłaszcza tym na Možjancy oraz w Šenčur, gdzie widziałem jakie święto zrobiono dla Luki. Nogi mnie paliły, ale atmosfera była niezapomniana. Na wyścigach za granicą mamy tak wielu słoweńskich kibiców, że czasami czuję się tam prawie jak w domu, ale dziś było coś wyjątkowego. Ten dzień to zdecydowanie jeden z pięciu najlepszych dni w mojej karierze
— opowiadał Jan Tratnik.
To były zawody na najwyższym poziomie i wszyscy dobrze się bawiliśmy, a na pewno kibice na trasie. Możemy być dumni, że jesteśmy tak sportowym narodem. To był dla nas szczególny zaszczyt móc wystąpić przed naszymi kibicami. Jest jednak trochę goryczy, bo zabrakło Tadeja Pogačara, który dodałby mistrzostwom dodatkowej energii. Z drugiej strony możemy być dumni z wyniku Primoža, na który włożył maksimum wysiłku, a także tego, jak pożegnano Lukę. To było coś wyjątkowego. Dziękuję wszystkim za przybycie. Wspaniale było widzieć znajome i nieznane twarze na trasie, krzyczące nasze imiona. Tego właśnie może sobie życzyć każdy sportowiec
— powiedział po wszystkim Matej Mohorič.
Patrząc na to pożegnanie w głowie miałem dwie myśli – z jednej strony pełny podziw dla wszystkich, którzy przygotowali coś tak wyjątkowego dla Luki Mezgeca, czyli kolarza, który w kolarstwie zapisał się jednak głównie jako świetny pomocnik, a dopiero w drugiej kolejności wielki lider. 38-latek w czołowej „100” rankingu pojawił się tylko 2-krotnie na koniec sezonu w swojej karierze, a jednak spotkała go wielka serdeczność nie tylko ze strony innych kolarzy, ale i kibiców.
Druga myśl? Za nami już pożegnanie Rafała Majki – zarówno to głośne podczas Tour de Pologne, jak i nieco mniejsze, na „Zgred Corner” podczas Il Lombardii. Marzy mi się, byśmy jako Polacy byli teraz w stanie uczynić coś nie mniejszego, a najlepiej jeszcze bardziej hucznego, gdy nadejdzie kres karier Michała Kwiatkowskiego czy Katarzyny Niewiadomej. Wbrew pozorom bowiem oba te wydarzenia są już bliżej niż dalej i chcę podkreślić jedno – jeśli tylko coś się będzie odbywało i będą mieli możliwość się tam wybrać, to warto. Taki ostatni dzień w karierze może potem pozostać ze sportowcem na zawsze, a po tym jak pożegnano Lukę Mezgeca jestem pewien, że w jego wypadku dokładnie tak będzie.
Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:
- Ogólna zapowiedź Mistrzostw Europy
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików (srebro Jana Jackowiaka)
- Wywiad z Janem Jackowiakiem
- Skład reprezentacji Polski
- Najnowsze artykuły


![Lublana 2026: Polska drużyna dzieli się reakcjami na srebrne medale [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/10/Reprezentacja-Polski-szafeta-druzynowa-juniorska-218x150.jpeg)






