fot. Lotto-Intermarché

Jarno Widar (Lotto Intermarché) po finiszu z trójki wygrał Tre Valli Varesine. To jego pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze. 

Na tradycyjnych rundach wokół Varese rozegrano kolejną edycję włoskiego wyścigu. Kolarze mieli do przejechania łącznie 196 kilometrów, a przewyższenie wynosiło ponad 3000 metrów.

Po kilku atakach ostatecznie w ucieczkę zabrali się: Noah Ramsay (Alpecin–Premier Tech), Matteo Turconi (Bardiani–CSF 7–Saber), Fabian Weiss (Tudor Pro Cycling Team) oraz Tommaso Nencini i Kyrylo Tsarenko (obaj Solution Tech–NIPPO–Rali).

Dość szybko ucieczka wypracowała sobie nawet ponad sześć minut przewagi. Po kilku rundach tempa nie wytrzymał Nencini.

W peletonie tempo dyktowali głównie zawodnicy Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team. Z kolejnymi kilometrami ucieczka coraz bardziej traciła przewagę. 50 kilometrów przed metą na czele zostali już tylko Ramsay i Tsarenko, ale także oni zostali wkrótce złapani.

Na samotny atak zdecydował się Mikkel Frølich Honoré (EF Education – EasyPost). Po kilku kilometrach dojechali do niego Quinn Simmons (Lidl – Trek) i Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike).

Podczas pokonywania po raz ostatni podjazdu Montello (2,0 km, śr. 5,2%) mieliśmy kolejne ataki i peleton mocno się naciągnął. Prowadząca trójka na 20 kilometrów przed metą miała 16 sekund przewagi.

Na krótkiej hopce zaatakował mistrz świata Brandon McNulty (UAE Team Emirates – XRG) i skasował wcześniejszy odjazd. W kolejną akcję zabrał się Filippo Zana (Soudal Quick-Step), ale także on został doścignięty.

Po mocnym ataku Toma Pidcocka (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) na jego kole pojawili się tylko Jarno Widar (Lotto Intermarché) i Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike). Jorgenson nie dawał zmian, ale w pewnym momencie postanowił zaatakować. To bardzo nie spodobało się Brytyjczykowi.

7 kilometrów przed metą trójka miała 20 sekund przewagi, a z tyłu pracowała ekipa Movistaru. Czołówka zaczęła dobrze współpracować i sukcesywnie odjeżdżała od goniącej grupy.

Na finałowym podjeździe tempo dyktował Pidcock, ale nie odjeżdżał konkurentom. Trójka wspólnie wjechała na ostatni kilometr. Końcówka była płaska, więc można się było spodziewać sprinterskiego pojedynku.

Wszystkich zaskoczył Jarno Widar, który zyskał kilka metrów i nie dał się już doścignąć! To jego pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze! Drugi był Pidcock, a trzeci Jorgenson.

Poprzedni artykułLublana 2026: Polska na czwartym miejscu, Francja wygrywa
Następny artykułLublana 2026: Luka Mezgec z pożegnaniem, jakie zapamięta do końca życia
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze