Fot.: UAE Team Emirates / Sprint Cycling

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) wygrał 4. etap tegorocznej edycji Vuelta a España (2.UWT). Słoweniec zaatakował na 50 kilometrów przed metą i bez większych problemów sięgnął po etapowe zwycięstwo. Dzięki temu umocnił się oczywiście na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. 

Wtorek był tym dniem, na który warto było czekać. Co prawda panowie mieli do pokonania zaledwie 105 kilometrów (Andorra la Vella – Andorra la Vella), ale po drodze przyszło im się zmierzyć z kilkoma wymagającymi podjazdami. Kolejno były to wspinaczki Port de Envalira (23,2 km ; 4,9%), Collada de Beixalis (6,5 km ; 8,6%), Coll d’Ordino (9,9 km ; 7%) oraz Alto de La Comella (3,8 km ; 5,6%). Trzy pierwsze wspinaczki były podjazdami 1. kategorii, a ostatni z nich był podjazdem 3. kategorii. Warto jednak dodać, że wspinaczka na Port de Envalira zaczynała się tuż po rozpoczęciu wtorkowej rywalizacji, natomiast ze szczytu Alto de La Comella do mety pozostawało zaledwie kilka kilometrów zjazdu. O zwycięstwo chciał tu na pewno powalczyć lider wyścigu Tadej Pogačar, którego mocno wspierała jego ekipa – UAE Team Emirates-XRG.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 14:50. Zgodnie z przewidywaniami wielu kolarzy chciało się zabrać w ucieczkę. Ostatecznie znalazło się tam blisko 20 zawodników: Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe), Pablo Castrillo i Raúl García Pierna (Movistar Team), Wout van Aert, Matthew Brennan, Ben Tulett i Bruno Armirail (Team Visma | Lease a Bike), Eddie Dunbar (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Jan Hirt (NSN Cycling Team), Simon Dalby (Uno-X Mobility), Paul Double (Team Jayco AlUla), Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Mauro Aparicio (Burgos Burpellet BH), Mattia Gaffuri i Gijs Leemreize (Team Picnic PostNL) oraz Iván Ramiro Sosa (Equipo Kern Pharma). Peleton tracił około 50 sekund. Spore problemy w głównej grupie miał Cian Uijtdebroeks (Movistar Team).

Z czołówki odpadł Wout van Aert, który szybko został złapany przez peleton. Mechaniczne problemy w głównej grupie miał z kolei Gal Glivar (Alpecin-Premier Tech). Kontakt z czołówką stracił też Finn Fisher-Black, którego również sprawnie złapano. Potem z ucieczki odpadli Armirail, Steinhauser, Gaffuri i Leemreize. Na szczycie Port de Envalira jako pierwszy zameldował się Lorenzo Fortunato, który zdobył 10 punktów do klasyfikacji górskiej i został wirtualnym liderem tej klasyfikacji. Mocno walczył tam z nim Paul Double.

Fortunato i Double mieli niewielką przewagę nad grupką pościgową. Peleton również był blisko. Finalnie wszystko zjechało się na zjeździe. Do mety pozostało 70 kilometrów.

Wkrótce kolarze znaleźli się na podjeździe 1. kategorii Collada de Beixalis (6,5 km ; 8,6%). Pracowały zespoły UAE Team Emirates-XRG, Netcompany INEOS oraz Decathlon CMA CGM Team. Bardzo szybko na solowy atak zdecydował się Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Działo się to na 50 kilometrów przed metą!

Za Słoweńcem utworzyła się mocna grupa pościgowa, w której jechali Primož Roglič (Red Bull-BORA-hansgrohe), Jay Vine (UAE Team Emirates-XRG), Enric Mas (Movistar Team), Sepp Kuss i Jørgen Nordhagen (Team Visma | Lease a Bike), Oscar Onley i Embret Svestad-Bårdseng (Netcompany INEOS), Léo Bisiaux i Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), Mikel Landa (Soudal Quick-Step), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Richard Carapaz i Juan Felipe Rodriguez (EF Education-EasyPost), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Harold Tejada (XDS Astana Team) oraz Jarno Widar (Lotto Intermarché). Pogačar zgarnął oczywiście na szczycie 10 punktów do klasyfikacji górskiej. Słoweniec szybko wyrobił sobie ponad 1,5 minuty przewagi nad resztą stawki.

Do grupy pościgowej dołączyli Pablo Torres (UAE Team Emirates-XRG), Ben Tulett (Team Visma | Lease a Bike), Jan Hirt (NSN Cycling Team), Gregor Mühlberger (Decathlon CMA CGM Team), Clément Berthet i Guillaume Martin (Groupama-FDJ United), Ramses Debruyne (Alpecin-Premier Tech), Ibon Ruiz (Equipo Kern Pharma), Luke Tuckwell (Red Bull-BORA-hansgrohe), Cristián Rodríguez (XDS Astana Team) czy też Finlay Pickering (Team Jayco AlUla).

Na lotnej premii po 20 punktów do klasyfikacji punktowej sięgnął Tadej Pogačar. Rozpoczęła się kolejna wspinaczka 1. kategorii – Coll d’Ordino (9,9 km ; 7%). W grupce pościgowej przyspieszyli Felix Gall i Oscar Onley, z którymi finalnie jechali również Primož Roglič, Enric Mas i Sepp Kuss. Pogačar powiększał jednak swoją przewagą i kilometr po kilometrze udowadniał, że rywale nie mają z nim absolutnie żadnych szans. Na szczycie Słoweniec dopisał do swojego dorobku kolejne 10 punktów i był oczywiście wirtualnym liderem klasyfikacji górskiej.

5-osobowa grupka traciła do Słoweńca już 3 minuty. Powoli zbliżaliśmy się do ostatniej wspinaczki na trasie wtorkowego etapu, a zawodnik UAE Team Emirates-XRG powiększył swoją przewagę do 3 minut i 15 sekund.

Przewaga Słoweńca oscylowała w granicach 3 minut i 10 sekund. Do grupki pościgowej dołączyli Carapaz, Widar, Skjelmose i Mühlberger. Tadej był już na podjeździe 3. kategorii Alto de La Comella (3,8 km ; 5,6%). Problemy miał Skjelmose. Grupka pościgowa traciła do Pogačara około 3 minuty. Wkrótce odpadł z niej Carapaz. Pogačar oczywiście zameldował się jako pierwszy na szczycie i sięgnął po kolejne 3 punkty do klasyfikacji górskiej. W swoim dorobku miał już 23 punkty. Aktywny w grupce pościgowej był przede wszystkim Oscar Onley.

Grupka pościgowa nieco odrabiała, a strata do Słoweńca wynosiła 2 minuty i 45 sekund. Tadej Pogačar bezpiecznie i spokojnie zmierzał do mety. Finalnie to właśnie on okazał się zwycięzcą 4. etapu tegorocznej Vuelty i umocnił się oczywiście na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Jako drugi finiszował we wtorek Jarno Widar, a trzeci był Felix Gall.

Wyniki 4. etapu Vuelta a España 2026: 


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułTour de l’Avenir 2026: Borremans triumfuje w niesamowitym stylu, Jan Jackowiak na podium!
Następny artykułVuelta a España 2026: Klasyfikacja generalna po 4. etapie
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
35 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

No cóż przynajmniej walka o 2 miejsce była ciekawa.

Marcraft
Marcraft

Novak Djoković, Luka Doncić, Nikola Jokić czy chociażby Zlatan Ibrahimović (choć ten reprezentował Szwecję, ale pochodzi też z Bałkanów). To jest więc całkowicie normalne, że ktoś z Bałkanów dominuje w jakimś popularnym sporcie, często sporo popularniejszym od samego kolarstwa. Nie róbmy więc żadnej głupiej afery.

Łukasz
Łukasz

Patrząc na formę Słoweńca coraz bardziej prawdopodobnym staje się scenariusz, w którym wygrywa Vueltę, potem sięga po mistrza świata trzeci raz z rzędu i wreszcie wygrywa Lombardię.
Na drodze stanie mu silna ekipa na MŚ a i na Lombardii nie będzie mieć łatwo zważywszy, że we Włoszech pojawi się Seixas. Jeżeli powyższe Pogi wygra zdobędzie status legendarny. Trudno uwierzyć w taki scenariusz, ale jako jego kibic będę oglądał z niesłabnącą przyjemnością jego dokonania.

Dynda
Dynda

Mega smutno sie patrzy na Almeidę. Czy zdoła jeszcze wrocic do formy?

Alek
Alek

Kiedy kolejny jakiś ciekawy wyścig?
Vuelty nie ma sensu oglądać, lepiej iść na rower.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Alek

Proszę o podanie definicji „ciekawego wyścigu”, bo podejrzewam, że możemy mieć bardzo rozbieżne. I śmiało – jeśli ta będzie dla mnie zrozumiała, to chętnie wyszukam wyścigi, które się w nią wpisują 😉

Ricky
Ricky

No to by było tyle z moich przewidywań o „ekonomicznej” jeździe…

Jan73
Jan73

No i po wyścigu,pogacar jest niedopokonania, niestety oglądanie,kto będzie drugi to strata czasu.

Arnaud
Arnaud

Znowu było, że nie chciał/nie planował, ale musiał (mimo, że było piekielnie ciężko)? Cóż, z góry każdy wiedział jak się to skończy, ale jednak można się było łudzić, że nie będzie to aż tak jednostronne i jakieś nonejmy w stylu „Eulalio” będą mogły zdobyć a potem bronić przez pewien czas koszulkę. Po raz kolejny się potwierdza, że Jonas > Tadej, bo choć Giro też z góry było przesądzone, to już teraz widać, że w zasadzie nie ma nawet co porównywać (od strony emocji).

Ricky
Ricky

Nie zapominajmy, że Tadej ma nad sobą mocodawców (mimo, że może się wydawać czasem, że to on tam rozstawia towarzystwo po kątach, ale raczej nie sięga to panów w sukienkach) dla których liczą się wyłącznie $$$ i mają totalnie gdzieś jakieś „emocje” kibiców czy pewnie nawet kolarstwo jako takie. Ma być promocja przez przejechanie całego wyścigu w czerwonej koszulce, to będzie. No chyba, że jeszcze odpuszczą ucieczkę i ktoś to przejmie – w sumie nie takie rzeczy już kolarstwo widziało…

Piotr
Piotr

Co by nie wymyślać peanów dla Tadeja, to w końcówce jednak spuchł. Kroiło się nawet 5 minut na kresce ale w przyrodzie nic nie ginie i kto zaoszczędził wcześniej, ten miał z czego na mecie podgonić.

Alek
Alek

Taki w którym o zwycięstwo bierze udział więcej niż jeden zawodnik

sebix
sebix

Czas najwyższy żeby spróbował wygrać trzy wielkie toury w jednym sezonie. Jak nie on, to kto inny mógłby to zrobić?

Mmonet
Mmonet

Andora miodzio. Fajny etap bez zbędnych przejazdów. Krótko ale treściwie. Tadek to Tadek, zrobił to co zawsze. Siła, moc i co by nie mówić, to i szaleństwo. 3tyg jazdy a ten na 4 etapie leci 50km na solo. Dla mnie super.

szczebelek
szczebelek

Przecież w pierwszym tygodniu TDF też miał etap gdzie zrobił prawie 3 minuty przewagi i ustawił wyścig pod siebie…

reko
reko

GOAT i tyle…nudne to trochę, ale i tak miło na to patrzeć. Wkrótce przełaje, później mniejsze klasyki więc znowu będą emocje.

MaciekSatan
MaciekSatan

Sędziowie wprowadzili limity czasu za Tadejem? 🤔

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Alek

Już w niedzielę Bretagne Classic, czyli rokrocznie jeden z najbardziej nieprzewidywalnych klasyków WT w sezonie. Chwilę później mamy Tour of Britain, które może się rozegrać nawet i na bonifikaty, zaraz zaczną się też włoskie jednodniówki, które lubią zaskakiwać. Wyścigów jest cała masa, każdy fan kolarstwa może znaleźć coś dla siebie – nawet taki, którego interesuje wyłącznie 1. miejsce w klasyfikacji generalnej i nie czerpie radości z oglądania reszty stawki.

Ricky
Ricky

@Jakub Jarosz
Szkoda tylko, że chyba żadnego z tych wyścigów nie będzie można obejrzeć w Eurosporcie (o ile program mi nie kłamie). Ramówka wypełniona Vueltą no i zaraz wejdzie ten sport dla snobów z paletkami. Choć na Maxie/Playerze – może, ale pewnie bez polskiego komentarza.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Ricky

Ciężko, by podczas dwóch tak wielkich wydarzeń, jak Vuelta i US Open, w ramówce mieściło się jeszcze więcej kolarstwa. Telewizja celuje w widza masowego, a nie osoby o szukające niszy, posiadające swoją definicję ciekawego sportu.

Antek
Antek

@Ricky, teraz już może jechać ekonomicznie 😉
przewaga zapewniona, można oszczędzać siły na Montreal

Miszon
Miszon

Ale nudny ten sezon: Giro Jonas wygrał jak chciał, TdF Tadej wygrał jak chciał, teraz Vuelta zanosi się na powtórkę z TdF.
Chyba nigdy w historii nie było takiej nudy…

love_velo
love_velo

Alek,

jasne — zawsze lepiej iść na rower, niż oglądać wyścigi, nawet te medialnie największe.

Ale ta Vuelta ma w sobie coś, czego nie widać na ekranie.

Nie jest interesujące to, co pokazuje telewizja. Tam na przykład na 2 etapie przez kilkadziesiąt sekund widziałem Pogacara jadącego z bidonem w zębach.

Interesujące jest to, czego nie pokazują, a co robią inteligentni ludzie, którzy znają swoją profesję i chcą zmienić obecny układ sił.

W peletonie nie istnieje słowo „bezradność”.

Jeśli ktoś nie może wygrać w bezpośredniej konfrontacji— szuka innego sposobu, żeby osiągnąć cel.
A moim zdaniem ci ludzie robią jedno: do końca Vuelty będą zajeżdżać ekipę ZEA.
Wczoraj presję nakładał Decathlon, dziś zrobi to ktoś inny.

Nie chodzi o wygranie wyścigu — to nie jest realny cel żadnej z tych ekip.
Chodzi o coś znacznie prostszego i bardziej strategicznego:
wyczerpać Pogacara i jego zaplecze przed mistrzostwami świata.
To jest wg mnie prawdziwa Vuelta, która toczy się równolegle do transmisji.

szczebelek
szczebelek

Wyczerpać Pogacara przyjeżdżając na dwie minuty za jego plecami po prostu zaczął kręcić pedałami, bo Decathlon dawał za słabe tępo… Co oznaczają MŚ po dwóch wygranych GT w sezonie… 🤣🤣🤣

Don
Don

love_velo i jego teorie spiskowe. Nie rozumiem tylko o co chodziło z tym bidonem, to taki rzadki widok kolarz z bidonem w zębach ? A jeśli uważasz, że w peletonie nie istnieje slowo „bezradność” polecam wywiad ze Skielmoze, w którym cytatował Vingegarda.

love_velo
love_velo

Don
niestety nie mogę wysłuchać w oryginale podcastu „Hva så?!” ze Skjelmose , który przytaczał rozmowy z Vingegaardem, więc muszę polegać na różnych
źródłach tłumaczące ten wyjęty z całej wypowiedzi cytat.

Jeden z oddających jego sens wygląda tak:
„Produkuję najlepsze liczby, jakie kiedykolwiek miałem. Nie mogę zrobić więcej. Pokazuję najlepsze, a on mi odjeżdża.”

To nie jest lament.

To jest diagnoza ograniczeń systemu, w którym Vingegaard funkcjonuje.
Vingegaard mówi o tym, że problem nie leży w jego motywacji, przygotowaniu czy błędach taktycznych. Chodzi o coś innego, różnicę w dostępie do potencjału treningowego, do metod, które pozwalają Pogačarowi przesuwać granice dalej niż inni.

To jest profesjonalna diagnoza, że dotychczasowymi metodami nie da się wygenerować takiego skoku mocy, który pozwoliłby rywalizować z Pogacarem.

A to chyba robi różnicę od poczucia bezradności ?.

love_velo
love_velo

szczebelek

Pogacar miał cały „program uszanowania koszulki” — i powtarzał to w wielu wywiadach, zarówno tuż po zdobyciu tytułu, jak i w trakcie sezonu.
„Chcę naprawdę uszanować tę koszulkę.”
„To dla mnie wielka sprawa, chcę ją godnie reprezentować.”
To są zdania, które Pogacar powtarzał w różnych wariantach — zawsze z tym samym przesłaniem: koszulka mistrza świata to zaszczyt.

Więc jak teraz ironicznie piszesz, że „Co oznaczają MŚ po dwóch wygranych GT w sezonie… 🤣🤣🤣” to brzmi to trochę…jak naciągane do sytuacji.

Ale prawdopodobnie masz rację, bo ty wszystko wiesz najlepiej, Pogacar nie pojedzie do Monteralu.

MaciekSatan
MaciekSatan

@love_velo
„Chodzi o coś znacznie prostszego i bardziej strategicznego:
wyczerpać Pogacara i jego zaplecze przed mistrzostwami świata.”

Litości, trudno to czytać…wyczerpać gościa, który ma 3min przewagi nad drugim, jeszcze bardziej wyczerpanym niż sam Pogaczar?
I kolejne zabawne…kto to jest, to „jego zaplecze”, które cała Vuelta ma wyczerpać – napisz proszę konkretniej.

Don
Don

love_velo dokladnie ten cytat miałem na mysli i nie napisałem, że to jest lament tylko właśnie bezradność, pojęcie które wg ciebie w peletonie nie funkcjonuje i nie wnikam w to co Vingegard ma na myśli , po prostu powiedział, że Pogacar jest poza jego zasiegiem, czyż nie jest to bezradność?
Dalszy tok twojego wywodu ma zdaje się przekonać nas, że grupa, która trzy lata temu dzieliła i rządziła w peletonie (nadal uchodzi za jedną z najbogatrzych) nie ma „dostępu do potencjału treningowego… „??? Trzy lata temu mieli potencjał , a dziś ..? No ale jeśli w UAE mają taki potencjał to dlaczego inni poza Pogacarem nie dorównują poziomem Vingegardowi czy Evenepoelowi ? Del Toro mimo potencjału przegrał Giro na ostatnim etapie, bynajmniej nie z zawodnikiem na poziomie Tadeja.

Don
Don

love_velo zapomniałem ci jeszcze dopisać w odniesieniu do Twego pierwszego posta dotyczącego ” zajeżdżania ekipy ZEA.”. Nie sądzisz, że twój scenariusz jest zbyt skąplikowany? Wyścigi World Tour to zawody klubowe, w których uczestniczą zawodnicy z różnych państw, także za Słowenii oraz tacy, którzy takie „zajeżdżanie” uznaja za niesportowe, a wyścig o mistrzostwo świata to wyścig narodowy! Wydaje ci się, ze istnieje jakis tajny spisek ponad teamowy żeby uwalić Pogacara w Mistrzostwach? Jaki interes moga mieć dyrektorzy sportowi jadący we Vuelcie, rozliczani za wynik w tym wyścigu żeby w wyscigu mistrzowskim Pogacar był w słabej formie?

love_velo
love_velo

Don

Na TdF historia ZEA zaczęła się wspaniale, a Tim Wellens z uśmiechem zapowiadał walkę o klasyfikację drużynową. Brzmiało to jak plan.
Skończyło się tak, że na ostatnich etapach oglądaliśmy słaniających się kolarzy ZEA, którzy szczęśliwie mieścili się w limicie czasu.
Na przedostatnim etapie Pogacar musiał zaopiekować się del Toro. Mauro Gianetti nazwał ten obrazek najbardziej wzruszającym momentem swojej sportowej kariery — co mówi wiele o stanie drużyny.

Na ostatnim etapie Pogacar opadł z sił i nie odegrał żadnej roli na finiszu w Paryżu. To nie był triumfalny wjazd zwycięzcy — to był dojazd człowieka, który zapłacił za cały wyścig. Życzliwi dziennikarze opisali to jako „faltered”.

Na Vuelcie oglądamy ten sam scenariusz, tylko w wersji jeszcze bardziej brutalnej. Pogacar pełni rolę zająca: nikt nie walczy z nim o zwycięstwo, a on ucieka przed presją pięciu–sześciu zespołów, które nie chcą wygrać wyścigu — chcą go po prostu „zajechać”.

Wygrana Vuelty ma w hierarchii trofeów dziwny status: trzeba ją mieć, żeby być kompletnym zawodnikiem, ale nie za wszelką cenę. A Pogacar właśnie tę cenę płaci — zdrowiem.

Dlatego Pogacar, moim zdaniem, nie weźmie udziału w MŚ w Montrealu.

love_velo
love_velo

Don
i odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie:

W biznesie nie istnieje pojęcie „bezradności”. A kolarstwo — mimo romantycznej otoczki, gór, legend i heroizmu — jest biznesem w najczystszej formie.

Sponsorzy nie wydają setek milionów euro po to, żeby usłyszeć, że opłacani przez nich ludzie są bezradni.
Patrick Lefevere potrafił ująć całą prawdę o kolarstwie w jednym zdaniu :
„Chcesz zarabiać? Jeździj szybciej.”

W kolarstwie — tak jak w każdym biznesie wysokiego ryzyka — nie płaci się za tłumaczenia, tylko za wyniki. Sponsorzy kupują wygrane etapy, koszulki, podium, ROI i ekspozycję marki.

A jeśli tego nie dostają, nie chcą słyszeć o „bezradności”.
Chcą słyszeć o diagnozie problemu i rozwiązaniu – o tym, że jutro będzie szybciej.
bo rozumieją „inwestycję”.

Ricky
Ricky

love_velo nie pojedzie do Montrealu??? Sam nie zawsze unikam pisania różnych kontrowersyjnych rzeczy (choć ostatnio mniej, bo już mnie to tak nie bawi jak dawniej), ale czy Ty naprawdę w to wierzysz?

Don
Don

Dalej Twoje spiskowe teprie love_Velo, „chcą go po prostu „zajechać””? ale nie odpowiedziałeś jaki mają cel drużuny klubowe, żeby zajechac Pogacara przed wyścigiem narodowym. Wyraziłeś swoje zdanie nt. startu Słoweńca w Mistrzostwach ale ja uważam, że dla Pogacara Championat jest ważniejszy niż Vuelta, a po wczorajszym etapie widać było, że nie wygrywa za wszelką cenę, wie, że będzie miał kolejne szanse, a kolejne dwa tygodnie przejedzie w komforcie.

Don
Don

Nie rozumiem po co ten wykład nt. biznesu w kolarstwie, do czego zmierzasz? Jeśli Vini nie jest w stanie jeździć szybciej to Lefver mu nie pomoże ani nie przestraszy, a jeśli nie jest w stanie być szybszym to na jego miejsce zgodnie z Twoja logiką czekają już zastępy młodych, gniewnych wilczków, którzy tylko czekają na to by spałaszować Pogacara. No to zobaczymy jak Visma wymienia Vingegarda na kogoś szybszego bo zgodnie z tym co mówił Skielmose on jest bezradny wobec Pogiego.