fot. Giro d'Italia

Jeśli tytuł rozpalił czyjąś wyobraźnię, to już na start spieszę ze sprostowaniem – sobotni etap najprawdopodobniej zakończy się remisem pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej. Nie wynika to jednak z przebiegu trasy, a faktu, że 156-kilometrowy odcinek znalazł się pomiędzy dwoma, które faktycznie można nazwać trudnymi. Przejazd z Chieti do Fermo ma za to ciekawsze momenty, które w połączeniu z aurą mogą stworzyć niespodziewanie dobre widowisko.

Organizatorzy 109. edycji Giro d’Italia przygotowali w tym roku trasę, w której cięższe etapy przeplatane są tymi lżejszymi. Skoro w piątek zawitaliśmy na Blockhausie, w niedzielę zaś na zawodników czekają w finale będące niemalże jednością Querciola (11,5 km; 4,2%) i Corno alle Scale (10,8 km; 5,9%), to oznacza, że w sobotę powinno być nieco łatwiej. Etap z mającego bardzo długą historię Chieti do nie młodszego, pamiętającego czasy Cesarstwa Rzymskiego Fermo, na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie – zaledwie 156 kilometrów, niespełna 2 tysiące metrów przewyższenia, jedna górska premia 3. kategorii i 3 podjazdy 4. kategorii nie imponują, ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Przeszło 75% wszystkich metrów w pionie zostało skumulowane na ostatnich 60 kilometrach, a szczególnie finałowa ścianka zapowiada się obiecująco, albowiem jej najtrudniejsze 600 metrów ma średnio aż 14,3%. W efekcie dostajemy odcinek, na którym można testować zmęczonych piątkiem rywali i zadbać o to, by ci w niedzielę wstali zmęczeni. Sprzyjać temu będzie także aura, albowiem podczas etapu poprowadzonego wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego ma naprawdę mocno wiać, a to wprost idealne warunki do próby rantowania. To sprawia, że choć na papierze sobotni odcinek wygląda na dedykowany uciekinierom, to w praktyce warto będzie czasem rzucić na niego okiem by sprawdzić, czy przypadkiem właśnie nie rozgrywają się tam wydarzenia przewracające układ w klasyfikacji generalnej.

Oto, co na temat 8. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

8. etap (16.05, sobota): Chieti – Fermo (156 km | 1900 m)

Po piątkowej wizycie na Blockhausie, w sobotę na zawodników czeka zdecydowanie prostszy, choć jednocześnie nadal nie prosty odcinek. Po kilku zmarszczkach zlokalizowanych tuż po starcie w Chieti, peleton czeka płaskie jak stół 70 kilometrów wzdłuż wybrzeża. Po lotnej premii stawka odbije jednak nieco w głąb lądu, a pierwszą trudnością będzie Montefiore d’Aso (9,9 km; 3,6%). Następnie stawka przejedzie przez Monterubbiano (4,7 km; 5,7%), by po nieco prostszym fragmencie dotrzeć do finałowej kombinacji podjazdów, na którą złożą się Capodarco (2,5 km; 6,1%) i Fermo (3,7 km; 5,7%). To jeden z tych etapów, gdzie trzeba być czujnym, bo bardzo łatwo stracić niejedną sekundę.

Ultimi km/Last km Tappa 8 Giro d'Italia 2026

Pogoda

Jeśli chodzi o aurę, to kolejny raz różnica pomiędzy prognozą pogody na stronie wyścigu, a tymi dostępnymi w sieci, jest gigantyczna. Organizatorzy pokazują na starcie 20 stopni Celsjusza i słońce, tymczasem praktycznie każdy portal z prognozami wskazuje na to, że u wybrzeża Adriatyku należy w sobotę spodziewać się opadów deszczu. Nie te będą jednak kluczowe, a wiatr – ten ma nie schodzić poniżej 25 km/h skierowanych od morza, a w porywach może przekraczać 45 km/h. Takie warunki są wprost stworzone do próby rantów, a wówczas możemy być świadkami prawdziwego widowiska.

Faworyci

Ignorując aurę i układ sił w wyścigu mogłoby się wydawać, że sobotni etap jest stworzony z myślą o uciekinierach. Płaski początek powinien wówczas stać pod znakiem formowania się odjazdu, a trudna końcówka zagwarantowałaby ciekawą walkę o triumf. Przeciwko takiemu scenariuszowi przemawia jednak fakt, że w przypadku wiatru tempo w peletonie może być naprawdę wysokie, a liczba ekip zainteresowanych pracą zbyt duża, by harcownicy mieli szansę ubiec dużą grupę.

Zawiązaniem dobrego odjazdu powinna być zainteresowana przede wszystkim XDS Astana Team, która w tym roku już 2-krotnie mogła się cieszyć ze zwycięstwa swoich kolarzy. Christian Scaroni, Guillermo Thomas Silva czy doświadczony Diego Ulissi wydają się być wprost stworzeni pod końcówkę w Fermo, aczkolwiek w stawce 109. Giro d’Italia znajdziemy kilku kolarzy, którzy mogliby rzucić im wyzwanie. 2 razy powody do zadowolenia mieli już bowiem także kolarze UAE Team Emirates – XRG, którzy w obliczu braku lidera na klasyfikację generalną mogą ponownie zapolować na etap – w takim finale świetnie sprawdzi się zarówno Jhonatan Narváez, jak i Jan Christen.

O ucieczce powinni też pomyśleć dzielni Włosi tacy jak będący w świetnej formie u progu La Corsa Rosa, a jednak mający już większe straty Alessandro Pinarello (NSN Cycling Team), do wczoraj plasujący się na 4. miejscu w generalce Andrea Raccagni Noviero (Soudal Quick-Step), bardzo aktywnie jadący Ludovico Crescioli (Team Polti VisitMalta) czy w razie zwolnienia z pracy na rzecz lidera Edoardo Zambanini (Bahrain – Victorious), do których dołączyć mogliby zagraniczni kolarze tacy jak Javier Romo (Movistar Team), Florian Stork (Tudor Pro Cycling Team), Darren Rafferty (EF Education – EasyPost) czy być może nawet tracący nieco ponad 7 minut w klasyfikacji generalnej Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché).

Jeśli jednak nie zobaczymy skutecznego odjazdu, a do głosu dojdą faworyci całego wyścigu, to z najlepszymi spośród wyżej wymienionych powalczyć powinni przede wszystkim Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) i Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe). Każdy z nich dysponuje sporą dynamiką, choć można się zastanawiać, czy sobotni etap będzie właściwym do tracenia sił na walkę o triumf na pojedynczym odcinku.

Harmonogram

Start etapu: 13:35
Prognozowany finisz: 17:00-17:25
Transmisja TV: 13:00-17:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułGiro d’Italia 2026: Klasyfikacja generalna po 7. etapie
Następny artykułKatie Archibald ogłosiła zakończenie bogatej w tytuły mistrzowskie kariery
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze