Od jakiegoś czasu w przestrzeni medialnej pojawiają się głosy, iż Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe) zastanawia się nad startem w Ronde van Vlaanderen 2026. Donosi o tym m.in. Het Laatste Nieuws, w związku z czym do całej sprawy odniósł się Johan Bruyneel, który nie uważa, że taki start byłby w przypadku Belga optymalnym rozwiązaniem.
Remco Evenepoel i Ronde van Vlaanderen? To całkiem możliwe, choć dla wielu osób nie jest to do końca realna wizja na sezon 2026. Jeśli jednak spojrzeć na medialne doniesienia, Belg coraz poważniej zastanawia się nad umieszczeniem tego wyścigu w swoim przyszłorocznym kalendarzu. Co na ten temat myśli Johan Bruyneel? Z jego zdaniem mogliśmy się zapoznać w podcaście The Move.
Wycieczka po Flandrii… Remco to nie Pogačar. To bardzo specyficzny wyścig. Nie widzę w tym żadnej korzyści, ryzyko jest duże. Remco z definicji nie jest najlepszy w ustawianiu, a to jest wyścig, w którym kluczowa jest walka o pozycję. Nawet jeśli tam mieszkasz, a nigdy nie jeździłeś w tym wyścigu, możesz o tym zapomnieć
– uważa Bruyneel.
Jak widać, gdyby to zależało od Johana Bruyneela, Evenepoel chyba nigdy nie wziąłby udziału w Ronde van Vlaanderen, ale pamiętajmy o tym, że kolarze mają swoje osobiste cele, marzenia i wyzwania, z którymi trudno w jakikolwiek sposób dyskutować.
Sam mieszkałem na dole Bosbergu i raz jeździłem w Tour of Flanders, ale powiedziałem: dobra, nigdy nie wrócę do tego szalonego wyścigu. I już nigdy na nim nie jeździłem. Nie wiem, co może to przynieść Remco. Oczywiście belgijscy kibice by to pokochali, ale nie widzę jego roli w tym wyścigu. Jeśli nie, to dlaczego miałby to robić? To po prostu niepotrzebne ryzyko […] Nazwą mnie staroświeckim i zbyt konserwatywnym, ale jeśli to ja miałbym mu doradzać, uważam to za zły pomysł
– kończy Johan Bruyneel.
Oczywiście ostateczne decyzje w tym zakresie podejmą sam Remco Evenepoel oraz jego nowa drużyna. Być może Belg zdecyduje się na start w tym wyścigu, ale wcale nie musi to nastąpić w sezonie 2026. Sprawa pozostaje otwarta.









Wiem, że sezon ogórkowy ale te newsy nikogo nie grzeją.
A może coś o tym, że Carapaz i Kwiato nadal nie mają kontraktu na 2026? Szczególnie sytuacja Kwiaty wydaje się ciekawa w kontekście nowego dyrektora/byłego drużynowego kolegi.
Wydaje mi się, że tutaj https://naszosie.pl/2025/11/20/michal-kwiatkowski-marzylem-by-kiedys-scigac-sie-w-zawodowym-peletonie-z-wychowankiem-copernicusa/ jasno jest wskazane, że przyszłość Michała jest zabezpieczona.
Richard Carapaz najprawdopodobniej ma kontrakt ważny do końca 2026 roku, po prostu taki PCS nie ma tego wprowadzonego.