W niedzielę peleton Wielkiej Pętli zostawi za plecami Pireneje, a wielu jej uczestników odetchnie z ulgą… po czym ustawi się tuż za samochodem dyrektora wyścigu i odkręci gaz od samego startu ostrego. Przelotowe odcinki tej edycji francuskiego wielkiego touru to bowiem czysty, pozbawiony kalkulacji ogień i chaos. W rolach głównych wystąpią więc harcownicy, a towarzyszyć im będą kraina tysiąca wzgórz, podmuchy tramontane i lubiące zwroty akcji, baśniowe Carcassonne.
Liczący 169,3 kilometra i nieco ponad 2300 przewyższenia 15. etap to typowy odcinek przelotowy, a wiemy, co to oznacza w interpretacji tegorocznej edycji Tour de France: ogień. Ogień w mięśniach, ogień z nieba i samonapędzający się chaos, który w kierunku baśniowego Carcassonne popchną podmuchy suchego tramontane.
Start etapu zaplanowano w Muret, niewielkim miasteczku położonym nad Garonną, kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Tuluzy. Przez pierwsze 40 kilometrów peleton przetnie równiny regionu Lauragais, znanego z upraw rolnych, szerokich, odsłoniętych dróg i wiatru, który od wieków dyktuje rytm codziennego życia. The Cockaigne country – kraina obfitości, jak nazywają ją sami Francuzi.
Choć już od startu ostrego rozpocznie się walka o odjazd dnia, wiele wskazuje na to, że właściwa grupa odskoczy dopiero po premii lotnej w Saint-Félix-Lauragais (KM 59,8). Teren do tego momentu pozostaje pofałdowany, ale niezbyt selektywny – bo jak się okazuje, Lauragais to również kraina tysiąca wzgórz. Klasyczny rolling terrain, gdzie kolejne próby mogą być kasowane aż do momentu, gdy peleton odpuści, lub gdy harcownicy dostatecznie wymęczą siebie nawzajem, aby docelowa grupa przybrała racjonalny rozmiar.
Sytuacja zacznie się zmieniać w okolicach Revel, kiedy kolarze zmierzą się z pierwszą kategoryzowaną wspinaczką dnia, Côte de Saint-Ferréol (1,7 km, śr. 7,0%), tym samym przekraczając niewidzialną granicę dzielącą równiny od Montagne Noire. Położony na zachodnim krańcu Masywu Centralnego, obszar ten relatywnie rzadko pojawia się na mapie Wielkiej Pętli, choć niewątpliwie ma swój urok i unikalne walory: czarne skały, ciemne lasy, wijące się szosy przywodzące na myśl Jurę i Wogezy.
Od tego momentu etap przyjmuje charakter de facto średniogórski. Następujący tuż po wyjeździe z miejscowości o tej samej nazwie Côte de Sorèze (6,2 km, śr. 5,5%) to już podjazd innego kalibru: dłuższy, bardziej kręty i techniczny, choć ciągle skrojony na miarę potrzeb i oczekiwań rosłych kolarzy wyposażonych w dieslowskie silniki. Szosa wspina się dalej przez kilka kilometrów za premią, podczas gdy szybki zjazd do Dourgne jest na tyle techniczny, że może zostać wykorzystany jako element rozgrywki.
Po krótkim wypłaszczeniu rozpocznie się kluczowa sekwencja ze stromym Pas du Sant (2,9 km, śr. 10,2%, max. 14%) i dalszą wspinaczką na Col de Fontbruno, która dokłada do tego wysiłku kolejne 10 kilometrów łagodnie wznoszącą się drogą. To właśnie tutaj powinno dojść do ostatecznej selekcji w odjeździe, szczególnie jeśli grupa będzie liczna, a część jej uczestników niezainteresowana sprinterską rozgrywką.
Szczyt ostatniej przełęczy od mety w Carcassonne dzielą równie 42 kilometry. Trasa na tym odcinku prowadzi głównie w dół, choć nie aż tak konsekwentnie, jak wskazuje profil etapu. Kolarze wjadą z powrotem w otwarty teren z podmuchami bocznego wiatru, którego porywy wzmogą się w ostatniej godzinie rywalizacji.
Końcówka powiela schemat znany z 2022 roku: przejazd przez winnice i sady prowadzący do finiszu wzdłuż Canal du Midi w Carcassonne.
Oto, co na temat 15. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 15, 20 lipca: Muret > Carcassonne (169,3 km)
Skoro już jesteśmy przy stereotypach zbudowanych wokół miast pojawiających się na mapie Wielkiej Pętli – etapy prowadzące do baśniowego Carcassonne najczęściej są długie, gorące i sprzyjają harcownikom. Ten tegoroczny pewne niedostatki w dystansie (169,3 km) nadrabia przewyższeniem (około 2300 m), co wydaje się właściwym kierunkiem, a załamanie pogody równinom na zachód od Tuluzy aktualnie nie grozi.
Odrębnym tematem mogą stać się podmuchy tramontane, szczególnie na odcinku pomiędzy ostatnim podjazdem a metą – ale sytuacja baryczna nad Starym Kontynentem musi się jeszcze trochę unormować, aby tego typu wiatr miał szansę się porządnie rozhulać..


Pogoda
Wyjazdowi z Pirenejów i rywalizacji w regionie Aude towarzyszyć będzie typowo letnia, słoneczna aura. W najcieplejszym momencie dnia temperatura powietrza sięgnie 30°C, a szanse pojawienia się opadów wzrosną w dwóch ostatnich godzinach rywalizacji, ale obecnie nie przekraczają 20%.
To krainy, w których w systemie zmianowym rządzą tramontane i autan, dlatego analiza podmuchów wiatru jest kluczowym elementem prognoz pogody. Dziś chęć udziału w rywalizacji zgłosił ten pierwszy, a więc suchy i (relatywnie) zimny, w swoim klasycznym wariancie z północnego zachodu (NE) i o prędkości do 20 km/h (porywy do 35 km/h). Raczej nie wystarczy to do klasycznej walki na rantach, choć sam przebieg trasy i ekspozycja terenu w kilku miejscach będą temu sprzyjać, ale jako tailwind i tail-crosswind poprowadzi on harcowników do domu, jak światła z piosenki Coldplaya najpopularniejszego CEO tego tygodnia.
Faworyci
Dziś stawiamy na uciekinierów, bo chociaż nie wszystkie etapy Touru do Carcassonne znajdują taki właśnie finał, to te najbardziej zapadają w pamięci.
Pierwsza część niedzielnego etapu prowadzi przez teren preferowany przez klasycznych rouleurów, w związku z czym odjazdem powinni być zainteresowani Quinn Simmons (Lidl-Trek), Jonas Abrahamsen, Magnus Cort (Uno-X Mobility), Kasper Asgreen, Neilson Powless (EF Education-EasyPost), Fred Wright (Bahrain-Victorious), Victor Campenaerts (Visma | Lease a Bike), Axel Laurance (INEOS Grenadiers), Valentin Madouas (Groupama-FDJ), Matteo Trentin (Tudor Pro Cycling), Luke Plapp (Jayco AlUla), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), Anthony Turgis, Mathieu Burgaudeau (TotalEnergies), Krists Neilands (Israel-Premier Tech), Arnaud De Lie czy Jenno Berckmoes (Lotto).
Nieco dłuższe podjazdy w drugiej części rywalizacji mogą zachęcić do dołączenia do zabawy Juliana Alaphilippe’a (Tudor Pro Cycling), Ivana Romeo (Movistar), Ewena Costiou (Arkéa-B&B Hotels), Matteo Jorgensona (Visma | Lease a Bike) czy Romaina Grégoire’a (Groupama-FDJ), choć w przypadku ostatniego z wymienionych mam poczucie, że zrobił w tym wyścigu za mało, by nieustannie włączać go w typowania. Byłby to również świetny moment na przełożenie formy na oczekiwany wynik dla Mauro Schmida (Jayco AlUla), ale Szwajcar w ostatnich dniach czuł się nie najlepiej.
Jeśli wyczekujecie pojedynku Mathieu van der Poela (Alpecin-Deceuninck) z Woutem van Aertem (Visma | Lease a Bike), jest on dziś całkiem prawdopodobny, podczas gdy ja liczę na poluźnienie szyków w obozie lidera wyścigu i wysłanie w górę szosy jednego z jego pomocników. Chyba wszyscy chcielibyśmy się przekonać, ile mógłby tam zdziałać spuszczony ze smyczy Nils Politt (UAE Team Emirates-XRG)?
Na papierze to również odcinek w terenie preferowanym przez Mateja Mohoriča (Bahrain-Victorious), ale nie mam przekonania, czy Słoweniec przyjechał na ten Tour z aspiracjami na cokolwiek więcej niż trzytygodniową wycieczkę.
Harmonogram
📍 Start ostry: 13:30
🏁 Prognozowany finisz: ok. 17:18
📺 Transmisja: Eurosport 1 i Max od KM 0 – warto włączyć już na starcie, walka o odjazd będzie zacięta.
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 14. etapu
- Klasyfikacja generalna po 14. etapie
- Zapowiedź wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









Podoba mi się lekkość Pani pióra i delikatne przymrużenie oka przy opisach trasy, które inaczej brzmiałyby bardzo monotonnie i sztampowo.